W 1967 roku, podczas „wojny 6-dniowej” polscy Żydzi poczuwający się do łączności z Izraelem, zrobili – jak na całym świecie – zrzutkę na dozbrojenie Cahalu. Jak to w niektórych państwach jest nadal praktykowane (w Polsce też mamy do dziś ślady takiego stosunku do własności prywatnej!) PRL czuła się właścicielką posiadanych przez jej obywateli (i nie tylko przez obywateli!!!) pieniędzy – i zakazała wysłania „cennych dewiz” za granicę – bez wydawania zresztą jakichś szczególnie „anty-syjonistycznych” przepisów: takie były ogólne zasady!
Przedstawiciele licznych wtedy jeszcze w Polsce Żydów wzięli więc zebrane dolary, poszli do ambasady USA, tam banknoty te zostały komisyjnie spalone – i w Stanach ponownie wydrukowane. Koszt druku nowych banknotów nie był przecież zbyt duży.
Dziś byłoby to i prostsze – i trudniejsze. Wystarczyłoby wykasować odpowiednie sumy na kontach w Polsce – i powiększyć je za granicą. Z drugiej jednak strony fiskus zaraz zacząłby się dopytywać, gdzie są te pieniądze – i policzył jakiś podatek od darowizny…
Warto teraz postawić sobie pytanie: a co by się stało, gdyby w USA tych pieniędzy nie dodrukowano?
Odpowiedź jest prosta: straciłoby Państwo Izrael (które miało je otrzymać) – a zyskaliby wszyscy posiadacze „zielonych”. Jeśli spalone banknoty stanowiły jedną miliardową część banknotów w obiegu, to wszystkim by się wartość ich pieniądza zwiększyła o 1/1.000.000.000 …
Niewiele – ale zawsze coś.
I odwrotnie: gdyby w USA dodrukowano, a w Warszawie ich nie spalono – to wszyscy posiadacze greenbacków by stracili.
I dokładnie tak samo wszyscy tracą, gdy państwo – ot, tak - dodrukowuje pieniądze.
To jest jasne, proste i oczywiste. A teraz problem trudniejszy: proszę uszeregować - w kolejności od najmniej do najbardziej korzystnej dla okupowanego przez dzisiejsze państwo kraju - trzy możliwości:
a) Państwo milion złotych (w pieniądzach dodrukowanych lub ściągniętych z podatków) rozdaje jako zasiłki dla bezrobotnych
b) Państwo tym milionem pali w kominku Pana Prezydenta
c) Państwo za ten milion kupuje pszenicę i wywozi do głodujących dzieci w Abisynii
Właściwa kolejność to: (a) ( c) i (b).
Rozpatrzmy możliwości od najlepszej.
(b) jest bezwzględnie najlepsza. Wzrosła siła nabywcza ludności w porównaniu do siły nabywczej państwa. Jedyną stratą jest koszt druku pieniędzy. Uwaga! Przydawka: „okupowanego przez jakieś obecne państwo” jest istotne: gdyby było to nie dzisiejsze gosudarstwo, lecz klasyczne państwo mające pieniądze tylko na policję, wojsko i minimalną administrację, to spalenie państwowych pieniędzy przyniosłoby poważną stratę.
( c) jest gorsza, bo z kraju znika pszenica, która mogłaby się przydać komuś do przeżycia. Plusem jest krzepiąca świadomość, że pomogliśmy małym Etiopom.
(a) jest bezwzględnie najgorsza: zapłacono ludziom za to, że nic nie robią – czyli: jedynym efektem jest demoralizacja części ludności – są właściwie wszystkich, bo kiedy pozostali widzą, że tamci dostają pieniądze za nic, to też się demoralizują.
Jak Państwo widzą normalny ekonomista widzi efekt działania gosudarstwa niemal dokładnie odwrotnie, od dzisiejszych polityków-d***kratów.
Janusz Korwin-Mikke
[...] post by admin Share and Enjoy: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and [...]
Dzisiaj pieniądz papierowy nie ma już żadnej wartości. Dodatkowo jest go tylko 20% całego “pieniądza” w obiegu. A z tą demoralizacją to prawda…
Bo są rzeczy, które widać i których nie widać. Pseudoekonomiści patrzą na to co widać - efekt najbliższy, ekonomiści patrzą na to czego nie widać - efekt długofalowy.
swego czasu keynesiści wykombinowali coś takiego jak krzywa Phillipsa - związek między inflacją a bezrobociem. Utrzymywano zatem w krajach inflację. Bezrobocie nie chciało spadać, tylko lawinowo wzrosło. Więcej, doszło do stagflacji. Te działania doprowadziły do kryzysu naftowego na początku lat 70.
Dlatego deflacja jest stanem najlepszym dla gospodarki. Jakoś w XIX w. tak było, no i ceny cały czas spadały. Pytanie, jak to jest, że obecne elity polityczne nie widzą takich prostych zależności.
Odnośnie obecnego rozbudowanego państwa. Elitom politycznym nie jest na rękę ograniczenie go do armii, policji, sądów, systemu penitencjarnego czy podstawowej infrastruktury z minimalną administracją (bez tych wszystkich państwowych służb zdrowia, szkolnictwa wszystkich szczebli, opieki społecznej, państwowych przedsiębiorstw).* Przecież w obecnym układzie gdy mamy ponad 20 ministrów (według moich rachunków wystarczyłoby 4**), to się wręcz nie opłaca pewnych rzeczy likwidować lub prywatyzować. Bo co, koledzy z partii się nie pożywią? Poza tym mamy jeszcze ten system demokratyczny… a politykom bardziej zależy na słupkach poparcia niż na rzeczywistych działaniach. Żeby coś zmienić przydałaby się jakaś forma systemu autorytarnego.
* polecam swój tekst: http://kirker-zoologicznieprawicowy.blogspot.com/2009/08/demokracja-socjalizm-i-lewicowosc.html
**UPR czy OMP kiedyś wyliczyły, że ma być 6 ministerstw.
pozdrawiam
Znowu zły przykład.
Wysyłając pszenice do sympatycznych Etioczyków robi im Pan większą krzywdę niż rozdając w Polsce zasiłki.
Dlaczego?
Bo jest sporo krajów, które ZAWSZE dostają pomoc, i tamtejsza ludność nie potrafi już samodzielnie egzystować…
proszę o mądrzejsze przykłady
Ad. powyższe: Korea Północna. Dzięki humanitarnym (?) przesyłkom pod postacią ryżu etc. dla głodujących ludzi, państwo miało pieniądze na dalsze prowadzenie swojego “pokojowego” programu nuklearnego (z czym się nawet nie kryli!).
Bardzo ciekawy tekst
@antydoradca
W zasadzie prawda.
Ale z punktu widzenia interesów Polski lepiej jest jak rząd robi krzywdę jakimś obcym niż własnym obywatelom.
Zawsze jestem pod wrażeniem ogromnej liczby ciekawostek historycznych, które można znaleźć na Pana blogu.
Panie Januszu!
To, co pan zwykle pisze, jest oczywiste i jasne…. dla 3% myślacych obywateli naszego kraju (globu?) I co z tego??? to te 97 % wybiera rządzxących, niestety na swój obraz i podobieństwo.
Demokracja jest do dupy i z przykrością stwierdzam że nikt nie próbuje wymyślic niczego w zamian.
A swoją drogą cwane te Żydy. Jak tu ich nie lubić ;)
do antydoradca: “proszę uszeregować - w kolejności od najmniej do najbardziej korzystnej dla okupowanego przez dzisiejsze państwo kraju”, nie zrozumiales zadania, Etiopia nie jest tu wazna
bardzo słuszne, w czasach inflacji proponowałem na pewnym zebraniu, żeby państwo w celu polepszenia siły nabywczej złotego zorganizowało sieć kasyn gry. Zyski proponowałem palić komisyjnie/ po odliczeniu kosztów/. Niestety nikt nie chciał mego pomysłu wcielić w życie…
@antydoradca - przykład jest dobry, bo nie chodzi co jest lepsze dla państwa trzeciego tylko i wyłącznie o nasz kraj. Więc demoralizacja obcego państwa nam nie szkodzi, a nadal jest pierwiastek lepszego samopoczucia, bo się pomogło bez psucia u siebie.
Z innej beczki.
Jezeli kiedykolwiek przy okazji wystepow czy rozmow beda Pana nazywali Eurofobem to prosze w zamian nazywac ich Polakofobami.
@ Krzysztof Wójtowicz
Panie Krzysztofie, bardzo proszę o przesłanie mi pańskich papierowych pieniędzy, skoro nie mają wg pana żadnej wartości. Dane adresowe podam mailem. Proszę tylko się do mnie odezwać. infocar@poczta.onet.pl.
Z góry dziękuję i cieszę się, że nie jest pan anonimowy, bo to ponoć wyzwala w człowieku konsekwencję, na którą bardzo licżę.
:-)
Uważa Pan, Panie Januszu, że zabranie ludziom przez podatki/dodruk pieniędzy i spalenie ich (czyli te pieniądze jeśli były dodrukowane nie weszły w obieg i nikt nie cierpi, albo jeśli są z podatków to zmniejszają ilość pieniądza na rynku (w długim okresie być może zwiększając jego siłę nabywczą, ale zakładam, że omawiamy krótki okres)) jest lepsze niż ich redystrybucja przez wymianę handlową?
W przypadku, kiedy państwo kupi pszenicę - nastąpi zwyczajny obrót handlowy. Jeśli był to pieniądz z dodruku mamy do czynienia z inflacją i utratą siły nabywczej pieniądza (stanie się to dużo szybciej niż ruch przeciwny opisywany wyżej), jeśli zaś był to pieniądz z podatków, wówczas wraca on na rynek i nie niesie ze sobą poważnych konsekwencji (poza wspomnianą redystrybucją). Pieniądz wymieniony za towar zostaje na rynku, tylko u kogoś innego.
Ja uważam, że lepsza jest inflacja + utrzymanie pieniądza na rynku ( z funkcją redystrybucji poprzez obrót handlowy ) niż zmniejszenie pieniądza w obiegu mogące prowadzić do deflacji + zwiększenie siły nabywczej pieniądza. I dlatego nie zgadzam się z Pana “kluczem”. Moim zdaniem najmniej korzystna dla mieszkańców opcja to rozdanie tych pieniędzy bezrobotnym, następnie spalenie ich, a najkorzystniej kupić pszenicę. Jeżeli Państwo odda ją darmo jakiemuś krajowu X, to Państwo traci, nie obywatele. To wszystko przy zdrowym założeniu, że Państwo również może zbankrutować :)
Mgr filozofii z rektorzej łaski Mikke na ekonomii zna się o wiele gorzej niż na promocji sowieckiego zamordyzmu.
Zmniejszenie ilości pieniądza w obrocie jest korzystne tylko dla posiadaczy pieniędzy - lecz to jest zjawisko gospodarczo NIEKORZYSTNE!!!!
Korzystne jest wytwarzanie dóbr i obrót gospodarczy cały czas, a nie zastój i odkładanie wytwarzania dóbr i obrotu na czasy późniejsze - a to drugie zjawisko występuje podczas wychwalanej przez ekonomicznych mikkistycznych ignorantów deflacji.
1. Zapanował durny mikkizm. Wtedy posiadany przeze mnie pieniądz ma coraz wyższą wartość z roku na rok (czyli moge jakieś dobro kupić z roku na rok coraz taniej) - no to wstrzymuję się z zakupem, Czyli gospodarczy zastój. Do tego przy stałym zmniejszaniu cen i wynagrodzeń zyskuję bez pracy - za to tracą ludzie pracujący i wytwarzajacy towary i usługi. Oto mechanizm:
Jak zmniejszymy zarobki o 30%, to ceny nie zmniejszą się o 30% - gdyż zmniejszyliśmy tylko ilość pieniądza dla ludzi pracujących, a nie zmniejszyła się ilość pieniadza dla posiadaczy pieniędzy zarfobionych wcześniej. Bo gdy pracujacy Kowalski zarobił 30 dukatów, a ja posiadałem 1000 dukatów oszczędności (łącznie obaj mieliśmy 1030 dukatów), to gdy za rok Kowalski zarobi już tylko 20 dukatów - a ja nadal mam 1000 dukatów - to łącznie obaj mamy 1020 dukatów, prawie żadna różnica - czyli stracił wytwarzający realne dobra Kowalski. Premiowanie nieróbstwa, karanie ludzi pracujacych, wstrzymywanie rozwoju gospodarki - oto oblicza durnowatego mikkizmu
2. Gdy jest wysoka inflacja - tracą wszyscy - i posiadacze pieniedzy, i wytwarzający dobra, myślę, że nie trzeba tego tłumaczyć.
3. Gdy jest niska inflacja - to jest zjawisko dla gospodarki korzystne. Nieroby posiadajace pieniądze już nie zyskują na samym fakcie posiadania oszczędności. Ich zapasy realnie topnieją - przez co nie da się tak łatwo być nieprzydatnym dla gospodarki rentierem, lecz trzeba sie wziąć do roboty z korzyścią dla gospodarki.
Za to niewielka inflacja nie dotyczy ludzi wytwarzajacych i szybko nabywających dobra - bo gdy szybko wydadzą to co zarobili, to inflacja nie zdąży ich “ograbić”. To jest promowanie wywarzania i obrotu gospodarczego - spraw napędzajacych gospodarkę, w plecy za to dostają ci, którzy nie wytwarzaja i nie uczestnicza w obrocie gospodarczym.
Dlatego te gospodarki, które wygrały - stosowały i stosują niewielką inflację, a mikkowe brednie mozna sobie wsadzić wiadomo gdzie.
Ad. L. Nie bardzo rozumiem Twój tok rozumowania, a pomysł SPALENIA BEZDOMNYCH, jest delikatnie mówiąc - mało humanitarny :)
Pozdrawiam
JarekM
Dużo faktów, warto przeczytać zanim poddamy to dyskusji:
Mikke odchodzi z Unii Polityki Realnej
frizona.pl/index.php?topic=3164.0
Wszystko po dramatycznym Konwencie UPR (materiały audio, komentarze)
frizona.pl/index.php?topic=1804.0
Więcej smaczków w innych tematach dotyczących UPR (w tym wybór nowych struktur, wywiad rzeka z Prezesem Witczakiem itd..)
frizona.pl/index.php?board=6.0
Sprytne, p. Korwin - Mikke w tak zawoalowany sposób pije do amerykańskiego socjalizmu dla wybranych - wersja (a), z tą drobną różnicą, że pieniądze nie trafiają do najbiedniejszych, a do najbogatszych.
Moim zdaniem najmniej korzystna dla mieszkańców opcja to rozdanie tych pieniędzy bezrobotnym, następnie spalenie ich, a najkorzystniej kupić pszenicę.
Kłania się czytanie ze zrozumieniem - rozdanie TYCH PIENIĘDZY, następnie spalenie ICH (TYCH PIENIĘDZY) - szeregowałem podane odpowiedzi, a nie wymyślałem swoje.
Również jestem przeciwnikiem deflacji i to chyba pierwszy raz, kiedy nie zgadzam się z Panem Mikke i nie uważam Jego klucza odpowiedzi za optymalny.
Nonsens panie Nowak!
Od kilkudziesięciu lat w branży informatycznej, komputerowej i elektronicznej na całym świecie panuje deflacja i pan chce mi powiedzieć że w tej branży jest zastój bo ludzie czekają aż telewizory plazmowe i komputery bardziej stanieją. To chyba wyjaśnia kto tu ma durne poglądy. Co do palenia pieniędzy to jeśli były one wydrukowane to wpływ tego na gospodarkę będzie rzecz jasna zerowy. Natomiast jeśli zbierzemy je w podatkach to rzecz jasna stracą ci, którym zabierzemy procentowo więcej, ale ci którym zabierzemy mniej zyskają dokładnie tyle samo. Ale zakładamy że wszystkim zabieramy mniej więcej po równo. Niewielka inflacja to po prostu niewielki podatek który płacą wszyscy, a jak wiemy każdy podatek ma niekorzystny wpływ na gospodarkę, więc tym samym inflacja też. A im większa tym gorzej. Co do napędzania gospodarki przez inflację, to tak samo można powiedzieć, że deflacja napędza gospodarkę, gdyż wtedy producenci chcą jak najszybciej i jak najlepiej wyprodukować i sprzedać, bo im szybciej sprzedadzą, tym szybciej zarobią. W praktyce te teorie o napędzaniu czy hamowaniu gospodarki to bzdury. Czy wy naprawdę wierzycie, że dodrukowanie pewnej ilości banknotów sprawi że ludzie zaczną więcej i wydajniej pracować? Oczywiście że nie!
Ad. Jahu
Co z tego, że producenci chcą przy deflacji jak najszybciej sprzedać, skoro nikt nie chce kupić ? to POPYT decyduje, a nie PODAŻ. Widząc, że jest słaba sprzedaż produkują mniej - czytaj - tną wynagrodzenia i zwalniają ludzi - czytaj - zmniejszają popyt jeszcze bardziej.
Oczywiście, że wierzę, że dodruk pieniądza w krótkim okresie stymuluje popyt - jakbym Ci dał teraz 1mln zł to pierwsze co byś zrobił, to przynajmniej połowę wydał (A przynajmniej przeciętny Kowalski by tak zrobił). Czyli nagle ktoś coś sprzedał, dostał impuls do dalszej produkcji itp itd.
Co do informatyki oraz sprzętu RTV itp. to spadek cen nie wynika z deflacji (na tych rynkach nie ma żadnej deflacji, - w ogóle trudno mi sobie wyobrazić “deflację w branży X” bo to nie zjawisko branżowe) tylko z bardzo dużej dynamiki innowacji. To, że ten sam komputer albo TV kosztuje po roku połowę ceny pierwotnej nie wynika z “deflacji” (której przecież nie ma u nas!), tylko z faktu, że ten telewizor po roku jest bardzo ograniczony technicznie względem nowości z roku bieżącego. Obserwujemy tutaj SPADEK WARTOŚCI TOWARU, a nie WZROST WARTOŚCI PIENIĄDZA.
JKMikke Ma Zawsze Rację!!! ZAWSZE!!!
NIE SZCZEPCIE SIE!!!!!!!!!
Świńska grypa i zatrute szczepionki - Jane Burgermeister, Wiedeń 20.09.2009 r, PL
http://www.youtube.com/watch?v=AkykMa98Z_s
Róbcie własne śledztwa i nie gapcie się tępo w telewizor.Nie wchłaniajcie bezmyślnie tej papy jaką serwuje wam telewizja.
Ron Paul o świnskiej grypie
http://www.youtube.com/watch?v=h98T6aCIfMw&feature=related
antydoradca - ale rozpatrujemy dla naszego kraju!!!!!
Cytat:
“Co z tego, że producenci chcą przy deflacji jak najszybciej sprzedać, skoro nikt nie chce kupić ? to POPYT decyduje, a nie PODAŻ. Widząc, że jest słaba sprzedaż produkują mniej - czytaj - tną wynagrodzenia i zwalniają ludzi - czytaj - zmniejszają popyt jeszcze bardziej.
Oczywiście, że wierzę, że dodruk pieniądza w krótkim okresie stymuluje popyt - jakbym Ci dał teraz 1mln zł to pierwsze co byś zrobił, to przynajmniej połowę wydał (A przynajmniej przeciętny Kowalski by tak zrobił). Czyli nagle ktoś coś sprzedał, dostał impuls do dalszej produkcji itp itd.
Co do informatyki oraz sprzętu RTV itp. to spadek cen nie wynika z deflacji (na tych rynkach nie ma żadnej deflacji, - w ogóle trudno mi sobie wyobrazić “deflację w branży X” bo to nie zjawisko branżowe) tylko z bardzo dużej dynamiki innowacji. To, że ten sam komputer albo TV kosztuje po roku połowę ceny pierwotnej nie wynika z “deflacji” (której przecież nie ma u nas!), tylko z faktu, że ten telewizor po roku jest bardzo ograniczony technicznie względem nowości z roku bieżącego. Obserwujemy tutaj SPADEK WARTOŚCI TOWARU, a nie WZROST WARTOŚCI PIENIĄDZA.”
Jakto nikt nie chce kupić, chce tylko taniej.
Oczywiście że to podaż decyduje. Żeby coś chcieć kupić to zazwyczaj najpierw muszę to zobaczyć w sklepie.
Może i dodruk stymuluje popyt, jednak na krótko, bo kac po wydawaniu przychodzi bardzo szybko.
Oczywiście zgoda, to nie jest deflacja, ale jest to spadek cen, więc analogia jest dobra. Bo mimo deflacji możliwy jest bardzo wysoki wzrost gospodarczy, a podczas inflacji nie. Dlatego inflacja jest dużo groźniejsza dla gospodarki.
Kriker, zajrzyj do podręcznika z makroekonomii jeśli uważasz że deflacja jest najlepsza a poźniej się wypowiadaj.
Ten nadmuchiwany balonik bankowy nie będzie nadmuchiwany w nieskączoność.
Dążą do przejęcia finansów ludzi by przjąć kontrolę nad światem. Współczesne niewolnictwo. Nowy porządek świata masonerii i banków
Zastanówcie się chwilę. Przcież wszyscy pożyczają a pieniędzy nie brakuje, bo drukują . Teraz nawet nie drukują tylko dopisują zera w systemach komputerowych.
Najlepsza opcja to przekazać ten milion w moje ręce. Stworzyłabym przedsiębiorstwo, które dałoby pracę kilku osobom oraz wytworzyło dobra materialne lub usługi. Pieniądze wróciłby do obiegu, więc nie zaistniałaby taka sytuacja, jaką opisuje Andrzej Nowak w swoim komentarzu. I wszyscy byliby zadowoleni (szczególnie ja).
Albo kupić sztabki złota i czekać, aż wzrośnie ich wartość.
Replica Omega Watches have appeared as a result of the customers’acclaim; if so many people had not fallen in love with the brand, no one would ever have thought of replicating these watches. The huge admiration that the exquisite design and high quality of Omega Replica watches is what triggered the need to produce this timepiece style at affordable prices.Many of us are really thankful for this marvellous idea because in this way we can aspire to the lovely clone of the Replica without worrying about the price. Finally, our dreams have materialised in a watch replica that can successfully compete with the original.at http://www.watches-replica1.com
zajęcy…
Oczywiście JE Benedykt Hussein Obama mógłby odnieść o wiele większy sukces, gdyby te 3 miliardy (Co tam trzy – dziesięć! Albo dwadzieścia! ) po prostu rozrzucił z samolotów nad co większymi miastami (co zwiększyłoby znakomicie obroty producentów spirytualiów). $3.000.000.000 nie robi większej różnicy przy systemie, w którym FED dodrukował już $1.600.000.000.000. To tylko drobna kropla w Oceanie Głupoty zalewającej obecnie Stany (i większą część świata Białego http://www.watches-replica1.com
Louis Vuitton, your choice!
Louis Vuitton is one of the outstanding leather goods designers in the history of France. In 1854 ,he set up his first shop in Paris, which named as Louis Vuitton, which specialized in Louis Vuitton handbags, Louis Vuitton purses and Louis Vuitton wallets.
Louis Vuitton has always been the darling in the fashion world. Many young girls and ladies are the most loyal fan of Louis Vuitton bags. Some international super stars , such as Madonna, the spokesperson of Louis Vuitton, collect various kinds of LV bags as their treasure. Almost every lady, even gentle man, who loves fashion, would like to buy Louis Vuitton bags, for it’s fashionable and elegant, also a symbol of exquisite life.
However, we may give our careful consideration when buying Louis Vuitton handbags, for it’s costly and luxurious. But now, we could provide you a place, where you could buy them as you like, convenient and cheaply. Luxlvbags, our estore, presents various kinds of top brand items, such as Chanel Replica Handbags,Louis Vuitton Replica Wallets and Gucci bags.
You don’t have to worry about the quality and price. We assure you that our Replica Chanel Handbags, replica Gucci bags or other items are of high quality, which are almost the same as the original one, and our price are competitive. What’s more, we have warm heart service.
Welcome to visit our e-shop, it is worthy of spending your time!