Blog Janusza Korwin-Mikke

Gospodarka nie dla idiotów

Archiwum: wrzesień 2009

2009-09-07 14:04

Jak staczać?

Pisząc przed miesiącem o tym, że amerykańscy Czerwoni dopłacając do zamiany rzęchów na nowe auta  powtarzają błędy np. brytyjskich Czerwonych sprzed 40 lat - pominąłem inną, chyba lepszą, analogię. Otóż najpoważniejszą, a w każdym razie: bezpośrednią przyczyną kryzysu finansowego w USA było dopłacanie do mieszkań i domów - tym, których nie stać było na własne domy…

…a czymże innym jest dopłacanie do nowych samochodów – tym, których nie stać na nowe samochody?
Czerwoni są po prostu niepoprawni. Kłania się, opublikowana jeszcze w Erze Edwarda Wspaniałego, śp.Stanisława Lema historyjka o (odzianym w malinowy kubrak) Małapucym Chałosie – robocie, który po katastrofie wymyślonego przezeń Najlepszego Na Świecie Systemu (roboty, zamiast pobierać z chmur elektryczność indywidualnie, zostały połączone szeregowo: jeden pobierał, reszta mogła z tego korzystać – tylko… nikomu jakoś nie chciało się pobierać) zaraz chciał ten system zastąpić Innym, Jeszcze Lepszym – zamiast powrócić do normalności.

Moim zdaniem prawdziwym celem tych operacyj nie jest polepszenie lub pogorszenie działania systemu gospodarczego; celem jest umożliwienie bandzie próżniaków zajmowanie się zyskownym dla nich „sprawiedliwym społecznie” dzieleniem. IM jest wszystko jedno, jak zarządzają gospodarką – byle były posady (i/lub łapówki) dla tych, co zarządzają. A ponieważ dzisiejsza technika umożliwia całkiem niezłe życie nawet po zmarnowaniu 90% ludzkiego wysiłku – to marnują. Zasadą jest: Niech się zmarnuje 5 zł -  bylebym miał pretekst by zarobić złotówkę.

I to tłumaczy istnienie „genialnych” rozporządzeń i w ogóle całej radosnej twórczości polityków i biurokratów.

Powstaje pytanie: na czym polega afera z rzekomą sprzedażą stoczni w Gdyni i w Szczecinie? Jeszcze w maju na konferencji prasowej w Szczecinie tłumaczyłem, że ta sprzedaż to „lipa” - i zaraz po wyborach okaże się, że nadal będzie można na Stoczni pasożytować. Jak zwykle: nie pomyliłem się – jednak wokół tej sprawy zaczęło rosnąć coś dziwnego.

Polecam zajrzenie np. na:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1355,title,Stoczniowcy-nadal-niepewnie-patrza-w-przyszlosc,wid,11358003,wiadomosc.html?ticaid=18ab5&_ticrsn=5

Stoczniowcy nadal niepewnie patrzą w przyszłość

Mimo zapewnień ministra skarbu, stoczniowcy są zaniepokojeni losami stoczni Gdynia i Szczecin. Minister Aleksander Grad zapewnił, że najpóźniej do 17 sierpnia katarski inwestor zapłaci za majątek stoczni.
Minister zapewnił również, że jest to graniczny termin i nie ma powodu obawiać się, że tym razem inwestor wycofa się z umowy.

Szef NSZZ “Solidarność 80″ stoczni Szczecińskiej Nowa, Jacek Kantor, powiedział po spotkaniu, że nie rozwiało ono ostatecznie wątpliwości związkowców.

- Duży niepokój wśród stoczniowców - podkreślał związkowiec - wzbudza ewentualność wycofania się inwestora i co się z tym wiąże, postawienia stoczni w stan likwidacji.

Jacek Kantor przypomniał, że zgodnie z ustawą kompensacyjną, gdy nie powiedzie się prywatyzacja, nie ma już szans na powtórzenie sprzedaży. Sprawa trafia do sądu gospodarczego i toczy się proces upadłościowy.

- Taka jest alternatywa w przypadku niepowodzenia procesu kompensacji - stwierdził szef NSZZ “Solidarność 80″ stoczni Szczecińskiej Nowa.

Dla stoczniowców czas oczekiwania do 17 sierpnia jest bardzo trudny - dodał Jacek Kantor. Dodał, że pierwsi stoczniowcy zaczynają powoli kończyć okres zwolnień monitorowanych. Tymczasem nadal nie wiadomo, czy będą mogli z powrotem rozpocząć pracę w obu stoczniach, czy też będą zmuszeni szukać pracy w innych zawodach.

- Pierwszy termin zapłaty minął w 21 lipca, ale katarska spółka poprosiła o przesunięcie go. W reakcji na to premier dał ministrowi skarbu czas do końca sierpnia na zakończenie prywatyzacji stoczni w Gdyni i Szczecinie.

Zazwyczaj ministrowie, którzy podadzą fałszywą wiadomość podają się do dymisji. Tu p.Premier dał JE Aleksandrowi Gradowi czas do końca sierpnia. Koniec sierpnia minął – i… p.Grad jak był na stanowisku, tak jest. Co podważa również wiarygodność JE Donalda Tuska.

Coraz bardziej jest pewne, że w’okół Stoczni trwa walka dwóch służb specjalnych: jedne chcą nadal pasożytować na Stoczniach – a drugie, w porozumieniu z kumplami z  Mossadu i zaprzyjaźnionymi szejkami (jest więc to najprawdopodobniej wywiad wojskowy), zarobić raz, a dobrze. Z dwojga złego wolę, oczywiście, to drugie rozwiązanie… tyle, że ta operacja została właśnie najprawdopodobniej skutecznie storpedowana.
Klincz trwa. Oczywiście (w odróżnieniu od stoczniowców…) ja się obawiam, że „stocznie zostaną uratowane” (czyli: będziemy musieli znów do nich latami dopłacać). Jedno jest pewne: uczciwie to się skończyć nie może.

Jak bowiem pisał śp.Marian Załucki:
„…gdyby tak Polak stworzył świat:
O rany Julek!
Kulą nie byłaby ta Ziemia,
Nie byłby kulą Księżyc blady;
Sześcianem? Nie wiem. Jedno wiem ja:
Bez kantów nie dałoby rady!”

Janusz Korwin-Mikke