Powtórka z zagrywki
W przed-thatcherowskich czasach w Zjednoczonym Królestwie rządzili kolejni Czerwoni doprowadzając kraj, oczywiście, do kryzysu. W samym szczycie tamtego kryzysu na ulicach Londynu i innych miast pojawiło się bardzo dużo „Rolls-Royce”ów, „Jaguarów” i innych luksusowych pojazdów…
Czerwony Rząd Jej Królewskiej Mości (tak nawiasem: JKM Elżbieta sama jest też socjalistką!) walczył bowiem z kryzysem – dotując inwestycje. Och – nie bezpośrednio: wprowadził „ulgi podatkowe dla inwestujących”. Oczywiście: w krajowe produkty, „by pomódz rodzimemu przemysłowi”. Każdy normalny człowiek zamiast zapłacić więc Czerwonym Pijawkom podatek inwestował w nowiutkiego np. „Jaguara” - i na koszt podatnika podrywał na niego tamtejsze „blachary”. Albo woził rodzinę na wczasy.
Co, oczywiście, pogłębiło kryzys… i umożliwiło lady Małgorzacie baronessie Thatcherowej obalenie Czerwonych i wyciągnięcie Królestwa z bagna, w które je wciągnęli.
Królowie – mam na myśli prawdziwych monarchów, a nie dzisiejsze marionetki – uczą się na (swoich lub cudzych) błędach, bo chodzi w końcu o ich pieniądze. L*d, rzecz jasna, niczego się nauczyć nie może, bo to pokolenie, które się czegoś może i nauczyło, zastępowane jest przez nowe… uczone w reżymowych szkołach. Czyli: uczone głównie głupot.
Dziś czytam w „Gazecie Wyborczej” ( http://tiny.pl/hh1f8 ) taki tekst:
Premii na nowe auta w USA starczyło na tydzień
Po czasach kryzysów sprzedawcy aut w USA żyją w euforii. - Przez tydzień sprzedaliśmy aż 200 aut - powiedział w ostatni piątek dealer „Chryslera”, Bill Doling, cytowany przez agencję AFP. Amerykańscy kierowcy tłumnie ruszyli do salonów koncernów motoryzacyjnych, aby skorzystać z wprowadzonych przed tygodniem premii na zakup samochodów. Kierowcy w USA mogą dostać od rządu premię do $4,5 tys. na zakup nowego auta zużywającego mało paliwa, jeśli w rozliczeniu oddadzą na złom stary, mniej ekologiczny pojazd. Premie są najbardziej opłacalne dla kierowców pozbywających się aut, które mają ponad 20 lat.
Uchwalając ten system w połowie roku, władze USA wzorowały się na premiach wprowadzonych w tym roku w Niemczech, Francji i ponad dziesięciu innych państwach UE. Na pomoc kierowcom w budżecie USA zarezerwowano miliard dolarów, który miał starczyć dla ok. 200 tys. kierowców. Ale do salonów z autami ruszył taki tłum kierowców, że całą sumę wyczerpano już po tygodniu. - Jestem szczęśliwy, że sukces programu przerósł wszelkie oczekiwania. Będziemy pracować nad kontynuacją programu, aby pieniędzy starczyło dla wszystkich zainteresowanych - zapowiedział w piątek rano polskiego czasu prezydent USA Barack Obama. Już kilka tygodni później niższa izba Kongresu postanowiła przeznaczyć kolejne dwa miliardy dolarów na premiowanie kierowców, którzy chcą zamienić paliwożerne stare auto na nowy, bardziej oszczędny model.
Różnica między tym, co zrobił w Wielkiej Brytanii śp.Harold Wilson, a tym, co robi w Stanach JE Benedykt Hussein Obama, sprowadza się do tego, że w UK te samochody kupowała jednak dość wąska grupa – a w USA d***kratycznie pozwolono na to wszystkim, zwłaszcza ludziom uboższym - bo kto jeździ 20-letnim rzęchem?
(tak nawiasem: głównym efektem Radosnej Twórczości Kongresu USA był… drastyczny wzrost cen 20-letnich rzęchów…) Różnica jest taka, jak między lasem, w którym arystokrata raz na dwa tygodnie polował – a lasem, do którego wyrusza 10.000 zwykłych szarych ludzi, by go zadeptać w poszukiwaniu jagód, grzybów i zajęcy…
Oczywiście JE Benedykt Hussein Obama mógłby odnieść o wiele większy sukces, gdyby te 3 miliardy (Co tam trzy – dziesięć! Albo dwadzieścia! ) po prostu rozrzucił z samolotów nad co większymi miastami (co zwiększyłoby znakomicie obroty producentów spirytualiów). $3.000.000.000 nie robi większej różnicy przy systemie, w którym FED dodrukował już $1.600.000.000.000. To tylko drobna kropla w Oceanie Głupoty zalewającej obecnie Stany (i większą część świata Białego Człowieka, który zamiast w Boga zaczął wierzyć w d***krację).
Gospodarka spowolni – ale przeżyje. Możliwości dzisiejszej techniki są tak ogromne, że gospodarka wytrzymałaby nawet eksperymenty bolszewików (Ze-Donga Mao i dra Pol-pota jeszcze chyba nie – ale inżynierowie pracują…). Wszelako kto powiedział, że gospodarka ma się rozwijać? Niemiecka od 15 lat się w ogóle nie rozwija – a proszę: jeszcze całkiem nieźle sobie tam (na kredyt…) żyją.
Jeśli „Rząd” JE Donalda Tuska nie będzie ratował gospodarki, to przez te pół roku nieźle podgonimy Stany. W grudniu amerykańskiego dolara będzie można najprawdopodobniej kupić z 2,20 PLN – a potem będzie spadał jeszcze szybciej.
I w końcu JE Benedykta Husseina Obamę wytarzają w smole i w pierzu. Nie – proszę się OŃ nie martwić: dostanie azyl w Wenezueli…
Nie znamy tylko nazwiska amerykańskiej lady Małgorzaty: p.Sara Palinowa?
Janusz Korwin-Mikke