Jak Państwo wiecie – albo nie wiecie – jestem zwolennikiem prawdziwego kapitalizmu. Kapitalizm taki polega na tym, że gość, który zna się odrobinę (reszty dowie się w trakcie…) na parówkach, kupuje sobie blaszane pudełko podgrzewane od dołu czterema świeczkami, do pudełka wlewa wrzątek z ugotowanymi parówkami – i wychodzi na ulice. Jeśli pomysł chwyci, za dwa dni wynajmuje czterech ludzi do sprzedaży parówek, za dalsze dwa: szesnastu – a po pół roku jest właścicielem firmy sprzedającej w 300 miastach w Polsce parówki – zatrudniającej przy tym 5000 sprzedawców.
A jeśli pomysł nie chwyci, to pudełko odkłada na strych i kombinuje, jak tu założyć inny interes.
Istotą kapitalizmu jest wolna konkurencja – polegająca na tym, że z dwóch przedsiębiorców wygrywa ten, który lepiej zna się na przedmiocie handlu i produkcji – i zacieklej walczy o swoje.
Pamiętam, jak w młodości czytałem prace słynnego teoretyka przedsiębiorczości, śp. Harringtona Emersona, który wspominał faceta, który założył fabryczkę papierowych tutek do papierosów. Dokonał cudów. Wyrezał prawie wszystkich konkurentów, zdobywając o parę centów tańszy karton, tańsze i lepsze rurkarki, szkoląc personel. Ale jednego konkurenta nie wykosił. Poszedł odwiedzić jego zakład. Przyjrzał się – i stwierdził, że tamten ma wszystko tak idealnie z’organizowane, że lepiej już się nie da. Wrócił do siebie – i … zamknął firmę, przerzucając się na inna produkcję.
I został milionerem.
Dzisiejszy „kapitalizm” polega na tym, że wszystkim zajmują się specjaliści od dawania łapówek urzędnikom, od relacji z prasą i od pacyfikowania personelu. Na produkcji nie muszą się znać – i nawet nie muszą w życiu być w żadnej swojej fabryce.
Oczywiście z kapitalizmem nie ma to wiele wspólnego…
Piszę to, bo w sierpniu ub. roku pisałem (p/t „Kruk w bieliźnie”) o aferze z wrogim przejęciem (rok temu) jubilerskiej firmy „W.Kruk” z Poznania przez Grupę Vistula (w praktyce: „Vistula” i „Wólczanka”). Opisałem przy tym genialny manewr p.Wojciecha Kruka: gdy Vistula (na kredyt…) zakupiła akcje „W.Kruk”, p. Wojciech Kruk razem z p.Jerzym Mazgajem (specem od żywności), za otrzymane za sprzedaż swojej firmy pieniądze wykupili sporo akcji Vistuli, i… opanowali ja od środka!!
Napisałem wtedy:
„Powstaje tylko pytanie, czy jubiler i handlarz żywnością znają się na bieliźniarstwie?”
Odpowiedź oczywiście brzmi: tak samo, jak szefowie „Vistuli” ,i „Wólczanki” znają się na handlu złotem i brylantami.
Efekt tej nieoczekiwanej zmiany miejsc był żałosny – ale przewidywalny od początku. V&W nie znały się na handlu złotem – więc zaczęły nim handlować – a kierownictwo V&W przejęli ludzie nie znający się na szyciu garniturów i koszul. Dziś pp.Kruk i Mazgaj (obecnie Prezes RN „Vistuli”) mają problemy, cytuję:
„Znana z garniturów i koszul Vistula Group stanęła nad finansową przepaścią, bo w okresie hossy na giełdzie chciała na kredyt szybko się rozwijać. W połowie zeszłego roku dokonała głośnego wrogiego przejęcia firmy jubilerskiej W.Kruk. Na ten cel poszło 250 mln zł kredytu z Fortis Banku. Do końca marca ten dług urósł już do 287 mln zł.
Ówczesne władze spółki wcale nie chciały iść aż w tak duży dług. Plan był taki: Vistula ogłosiła wezwanie na 66 proc. akcji W.Kruk, ale wcale nie liczyła, że kupi ich aż tyle. Przypuszczano, że papierów nie będą się pozbywać założyciele spółki, rodzina Kruków. Tymczasem Krukowie, po długim oporze przeciwko Vistuli, złożyli broń i odpowiedzieli na wezwanie. Z tego powodu już na starcie Vistula wydała więcej niż planowała.”
PP.Kruk i Mazgaj odpowiadają obecnie za kłopoty, których narobili ich wrogowie – których Oni teraz wyrzucili i zajęli ich miejsce!!
Jestem też – jak nie wszyscy wiedzą – zasadniczym wrogiem tzw. holdingów. Gdyby – jak 200 lat temu – istniały tylko prywatne firmy – ewentualnie firmy należące do spółek złożonych z kilku znających się wzajemnie facetów, jak w „Ziemi Obiecanej” - to nie byłoby problemu. Gdyby jakiś idiota-krawiec uparł się kupić firmę jubilerską to po pierwsze: jej właściciel mógłby jej po prostu nie sprzedać. Gdyby ten jednak zaciągnął pożyczkę i zaoferował cenę za wysoką, to ów jubiler by ja sprzedał, a za otrzymane pieniądze założył konkurencyjną… Po kilku miesiącach krawiec, nie znający się na jubilerstwie, by zbankrutował lub ze stratą odsprzedał interes – i po problemie.
Wiele razy pisałem, ze sytuacja, w której spółka A może kupić akcje spółki B, spółka B spółki C, a spółka C spółki A - to paranoja. Z zaciekawieniem patrzę, co teraz zrobią pp.Kruk & Mazgaj? Może wezmą miliard pożyczki i w ramach „ucieczki do przodu” kupią np. „Petrochemię”?
Tak nawiasem: Kodeks Handlowy do roku 1988 nie dopuszczał sytuacji, w której spółka może kupić własne akcje(!) lub spółka A akcje spółki B i odwrotnie. Jednak opisany przed chwilą układ z trzech spółek był możliwy – i powstaniu takiego potworka nie można było zapobiec. Praprzyczyną paranoi jest bowiem pomysł „spółek anonimowych”, w których ”właścicielstwo” stało się zupełną fikcją (a w spółkach z oo. - oderwało się od odpowiedzialności!).
Już 20 lat temu pisałem, że sytuacja w USA świadczy o tym, że Czerwoni zamordowali tam kapitalizm – co widać np. po tym, że przez 20 lat nie postała ani jedna fabryka samochodów (!!!) - a firmy zajmują się głównie połykaniem się wzajemnym. Jest to – pisałem – sytuacja chorobliwa.
Amerykanie wkroczyli w tę paranoję wcześniej – więc mają większe problemy. Dlaczego Polska mając lepszy kodeks od amerykańskiego zmieniła swój na amerykański? Bo nikt mnie nie słuchał (co pozostało do dziś…). Wtedy – widząc sukcesy XIX wiecznych Stanów Zjednoczonych - wierzono, że WSZYSTKO co amerykańskie, jest lepsze.
Otóż: nie wszystko…
Janusz Korwin-Mikke
[...] post by admin Share and Enjoy: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and [...]
Nie ma co narzekać, czas zwiewać - jest przecież tyle krajów, gdzie wolność gospodarcza i rozsądek nadal są na piedestale. Ja już ze ZSRE nie chcę mieć nic wspólnego.
Popieram.Owszem można dopuścić aby spółka kupowała akcje innej spółki ale powinien być termin np. pół roku i albo kupiona spółka będzie “wcielona” do kupującej albo akcje kupione muszą być rozdzielane wśród akcjonariuszy spółki nadrzędnej.
Jeżeli Kruk sprzedał swoją firmę Vistuli (która stała się tym samym właścicielem Kruka) a kupił Vistulę to jest jednocześnie szefem i Vistuli i Kruka, więc o co to zamieszanie? Wyszedł na tym jeszcze lepiej. Nie musi znać się na ubraniach - ma od tego ludzi. Jednocześnie jeśli jest właścicielem Vistuli a ta z kolei Kruka to sam jest właścicielem Kruka i ma możliwości decyzyjne. Proste
Unia chce drastycznie ograniczyć europejczykom dostęp do internetu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
http://www.heise-online.pl/news/Komisja-Parlamentu-Europejskiego-widzi-potrzebe-dyskusji-nad-blokadami-internetowymi–/8367
http://www.partiapiratow.org.pl/node/37
http://www.petycje.pl/3586
news.torrent.pl/n1249-unia_europejska_potepia_blokowanie_udostepniajacym_dostepu_do_internetu.html
http://www.laquadrature.net/fr/eu-citizens-save-internet-from-being-turned-into-a-tv
Po prostu wszechogarniające dyletanctwo, marketing czytaj oszustwo, głupota i kompletny brak odpowiedzialności prawie wszystkich za wszystkie ich działania.
SZKODA pisać choć pewnie trzeba , bo być może kiedyś dorośniemy by postawić Świat na nogi
http://www.sfora.pl/Przybywa-lodu-na-Antarktydzie-a5617 - o przedziwnych efektach dzióry ozonowej.
Do garfield:
Ad.1. Gdzie są teraz te bogacące się dzięki wspaniałym spółkom akcyjnym republiki? Czyżby borykały się z problemami finansowymi i jęczały o zapomogę z naszych kieszeni?
Ad.2. Jeśli nowe fabryki nie są wyznacznikiem rozwoju, to dlaczego tam, gdzie ich nie ma, przestały powstawać albo są zamykane zaczyna (zaczęła się) recesja i gospodarka zwalnia? (Swoją drogą Microsoft i Oracle powstały w latach 70-tych, więc nie łapią się w terminie 20 lat, o których mowa na blogu)
Ad.3. Jeśli pracownik X-a wyjdzie ze swoimi parówkami na ulicę, ale będzie miał mniej determinacji, sprytu i umiejętności niż sam X, to przegra i będzie musiał zamknąć biznes i zatrudni się u X-a albo rozpocznie nową działalność. Jeśli będzie lepszy od X-a, to X będzie musiał zamknąć biznes i zatrudni się u swojego byłego pracownika albo zacznie nowy biznes. Tak czy siak ktoś zyskuje pracowników.
Przemyśl to, bądź opluj, jeśli przez przypadek trafiłeś na portal “nie dla idiotów”.
Teraz odpowiedzi - przeczytaj zanim Mikke znów usunie:
———- Gdzie są teraz te bogacące się dzięki wspaniałym spółkom akcyjnym republiki?
Odp - w czołówce światowego bogactwa
———Czyżby borykały się z problemami finansowymi
Chciałbym miec TAKIE kłopoty finansowe - największe zarobki na świecie, tylko w tym roku odrobinę mniejsze, niż w zeszłym roku - ale nadal wielokrotnie wyższe od wychwalanych przez komuniste Mikke niedemokratycznych zamordyzmów typu Chiny czy Białoruś.
———–i jęczały o zapomogę z naszych kieszeni?
Z “waszych” - czyli czyich? Wpłaciłeś jakąś zapomogę dla USA, czy wzorem kolegi J.Mikke Urbana wysłałeś koce bezdomnym w Nowym Jorku? A może USA jęczą o zapomogę od Korei Północnej (jedyny przykład ulubionej przez J.Mikke absolutnej m***rchii dziecdzicznej)??? Czy od Somalii (jedyny na swiecie kraj z mikkistyczną gospodarką)?
——–Jeśli nowe fabryki nie są wyznacznikiem rozwoju, to dlaczego tam, gdzie ich nie ma, przestały powstawać albo są zamykane zaczyna (zaczęła się) recesja i gospodarka zwalnia?
Czyli gdzie nie powstaja nowe fabryki? Bo w USA powstają, ignorancie. Gospodarka nie dla idiotów!!!
——-(Swoją drogą Microsoft i Oracle powstały w latach 70-tych, więc nie łapią się w terminie 20 lat, o których mowa na blogu)
20 lat, czy 30 - niewielka różnica. Gigantem typu Microsoft nie zostaje sie w tydzień
————–Ad.3. Jeśli pracownik X-a wyjdzie ze swoimi parówkami na ulicę, ale będzie miał mniej determinacji, sprytu i umiejętności niż sam X, to przegra i będzie musiał zamknąć biznes i zatrudni się u X-a albo rozpocznie nową działalność. Jeśli będzie lepszy od X-a, to X będzie musiał zamknąć biznes i zatrudni się u swojego byłego pracownika albo zacznie nowy biznes. Tak czy siak ktoś zyskuje pracowników.
Tłumaczyłem ci jak komus rozumnemu, że przykład J.Mikke z osobnikem X wychodzącym na ulicę z parówkami i blaszanką podgrzewaną świeczkami beznadziejny - bo taki człowiek nie ma najmniejszych szans na 5000 pracowników - nie ma szans nawet na pięciu. Bo potencjalny pracownik zamiast oddawać dolę X wyjdzie na ulice ze swoja blaszanką, swoimi parówkami i swoimi świeczkami i będzie sprzedawał na swoje konto. Taka sytuacja jest możliwa tylko w sytuacji, gdy tylko X zdobędzie pozwolenie władzuchny (lub mafii) na uliczną sprzedaż parówek, a konkurencja będzie eliminowana metodami siłowymi - lecz to z wolnym rynkiem nie ma nic wspólnego.
Mikke dał dobre hasło “Gospodarka nie dla idiotów” - lecz stosując się do tego hasła on sam nie powinien o gospodarce nic pisać
SENSACJA: dr T.Sommer w Libertas !
Redaktor Naczelny “Najwyższego CZAS!”-u, libertarianin dr Tomasz Krzysztof Sommer będzie kandydował do Parlamentu Europejskiego z list paneuropejskiej partii Libertas.
Informacja pochodzi ze strony PKW:
http://tiny.pl/zpjp
Nie rozumiem… a gdzie wolny rynek i wolny wybór? Jeżeli będąc właścicielem większościowym spółki A, chcę kupić akcji spółki B, to dlaczego mam tego nie zrobić??? Zbankrutuję z tego powodu? To w końcu moja sprawa…
Panie Januszu, nie bardzo Pana rozumiem. Zaczyna Pan myśleć “po czerwonemu” - jeżeli coś wg Pana jest złe, to chce Pan tego zabraniać innym… Proszę to przemyśleć.
Pozdrawiam
czy Pan jest wujkiem Krzysztofa Kamińskiego z ABC???
A piszę to, bo pojawiają się oznaki niepokojące. Wyjątkowo bezczelne harpie, czy np. przemysł farmaceutyczny, wysyłają swoje macki do lekarzy – oferując im łapówki w postaci luksusowych wyjazdów lub wręcz procentu – za to, by wciskali Konsumentom (pacjentom) te towary, które za właściwe dla nich uznają Ludzie Pracy. Jest to możliwe, bo w sklepie decyzję o zakupie podejmuje sam klient, bez „doradców” - w medycynie pacjent w 95% ma zaufanie do swojego lekarza – więc kupuje to, co ten mu zapisze. Firma sprzedaje sześć razy (!! -tak, to nie przesada!!) za drogie lekarstwo, lekarz