Kołomyja, Indie i „stabilny pieniądz”
Któregoś dnia w Kołomyi wyszło na jaw, że Mojżesz Weintrub ma na koncie milion dolarów. Jakiś urzędnik wygadał się żonie, a ta rozniosła po mieście – a było to przed I Wojną Światową, gdy $1.000.000 to było tak, jak dzisiaj $80.000.000 – fortuna! Więc wieczorem szły plotki – a rano, gdy Weintraub się obudził, przed domem czekał już cały kahał. Nawet rabin się pofatygował. Gdy Weintraub otworzył drzwi, musiał odpowiedzieć na pytania, które sprowadzały się do tego: „Powiedz nam, Mosze: skąd Tobie jest ten piniądz?
- Wiecie, Żydzi, że ja zawsze wstaję o piątej rano, by kupić towaru…
- Wiemy, wiemy!
- I już o siódmej otwieram geszeft, i cała moja rodzina stoi za ladą…
- Wiemy, Mosze; wiemy!
- I uczciwie odważamy towar, nie oszukujemy klientów -
- Wiemy, wiemy!
- I odkładam grosz do grosza, nie wydaję jak inni na luksusy i rozpustę
- Wiemy, wiemy!
- I akurat tydzień temu zmarła moja ciotka w Ameryce i zostawiła mi w spadku milion dolarów!”
Takie myśli chodziły mi po głowie, gdy Żona podsunęła mi w Sieci:
http://gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,94782,6099933,Jak_Indie_uniknely_kryzysu.html
artykuł p.Józia Nocery pt.”Jak Indie cudownie uniknęły kryzysu”. Autor wymienia rozmaite przyczyny – a to takie regulacje bankowe, a to śmakie – a to lepszy nadzór (w Indiach 70% banków jest państwowych) – i między innymi podaje taką drobną przyczynę:
„Częściowo powodem jest kultura. Mieszkańcy Indii nie są tak oswojeni z kredytami jak Amerykanie. Wielu Hindusów, gdy ich podpytać, powie, że gdy wydaje się więcej niż się zarabia popada się w kłopoty. Amerykanie wydają więcej niż zarabiają – powiedział mi pewien hinduski konsultant.
- Oszczędności są ważne. Istnieją rodziny wielopokoleniowe. Kiedy jeden syn się wyprowadza rodzina mu pomaga. Tak więc nie pożycza się tak wiele od banku – powiedział Perekh. ”
Właśnie. Amerykanin (i Polak…) bombardowany jest reklamami banków – zapewniających, że wszystko można mieć, byle się odpowiednio zadłużyć – a młody człowiek powinien odseparować się od rodziny i brać na kredyt mieszkanie. Jest to genialny wynalazek bankierów: Bierze się $200.000 od starego Browna („złóż na rachunku, byś był zabezpieczony na starość”) oferując mu za to 5% – i pożycza młodemu Smithowi („by mógł się usamodzielnić”) na 9%; po czym bierze $200.000 od starego Smitha i pożycza młodemu Brownowi. I już ma się rocznie 4% od 400.000 – czyli $16.000.
Jak uda się pożyczyć im na 25 lat – to własnością banku stają się wszystkie pieniądze Browna i Smitha.
Nie mówię, że branie pożyczek jest czymś złym. Jeśli mamy interes, na którym możemy zarobić 25% rocznie, to nie ma co się wahać: bierzemy pożyczkę na 9% i jedziemy! Nawet, jeśli się pomylimy dwukrotnie, i będzie to 12% – to i tak jakoś się przeżyje. A może się pomylimy i będzie to 50% Kto wie?
Tu jednak mowa o kredytach na najgorszy rodzaj inwestycji, jaką jest mieszkanie. Na meble. Jest to założenie sobie pętli na szyję. Dawniej i w Polsce mawiano: „Dobry gospodarz buduje najpierw oborę, chlew i stodołę – a dopiero potem dom!”
A na co dziś biorą kredyty młodzi ludzie w miastach?
Tego problemu nie mają ludzie w krajach, w których funkcjonuje RODZINA. Indus (tylko niecałe 40% Indusów – obywateli Indyj – to Hindusi!) żyje w Rodzinie – , Rodzinie, która wie, że Adziowi można pożyczyć – a Zyziowi raczej nie należy. Rodzinie, która wie, że Adzio i Zyzio nie zostawią w razie czego rodziców i wujka bez grosza – więc starzy wolą pożyczyć pieniądze młodym, niż złożyć w bankach.
Tak więc: RODZINA – i WYCHOWANIE: „Nie wolno żyć ponad stan”. A jak są dziś wychowywani młodzi ludzie? Pożycz – i kup, kup, kup! A potem spłacaj.
Problemem w miastach jest brak DOMU. Żyjąc w DOMU rozbudowujemy go w miarę rozrostu rodziny. Dzielimy na części z osobnymi wejściami. W mieście młody człowiek w mieszkaniu nawet i 60m² nie bardzo może żyć swobodnie z rodzicami i dwojgiem rodzeństwa. Normalnie to młody człowiek mieszka u rodziców do ±27 roku życia, zarabia, oszczędza, dorabia się, za swoje kupuje mieszkanie – i żeni się z jakąś 17.stolatką. W naszym chorym świecie małżeństwo zawiera dwoje 23-latków, spłacają kredyty, za 25 lat kredyt spłacony, on ją rzuca, bo za stara – i znów co najmniej jedno mieszkanie potrzebne, na kredyt.
Indie nie uniknęły kryzysu „cudownie” – tylko normalnie. Zresztą Ameryka też by go uniknęła – gdyby rządy nie wspomagały jeszcze – właśnie tych najgorszych kredytów: na mieszkania. Co najwyżej zbankrutowałaby część banków – i została zastąpiona przez te, które nie udzielały pożyczek zbyt pochopnie. Selekcja naturalna – ale żaden kryzys. W USA 40% nowo-założonych firm plajtuje w pierwszym roku funkcjonowania. Dlaczego mielibyśmy płakać, gdy zbankrutuje Lehman Bros. I 19% banków?
Jaki to „kryzys”? To objaw zdrowia!
Inna sprawa. Na moim blogu (http://korwinmikke.blogbank.pl/) {~Bacz} spytał:
Nie rozumiem Pana niechęci do pieniądza fiducjarnego. Pieniądz ten ma tę zaletę, że rząd może dowolnie regulować jego ilość w obiegu w związku z tym może stabilizować jego cenę, co jest bardzo korzystne dla społeczeństwa. Owszem w rękach rządu nieodpowiedzialnego i bandyckiego pieniądz ten najczęściej staje się narzędziem rabunku, ale przecież nie postuluje Pan zakazu używania noży czy pistoletów tylko dlatego że mogą być użytecznym narzędziem dla bandytów”.
{~Bacz} ma, oczywiście rację: z tego, że istnieją fałszerze, nie wynika, że banknoty są czymś złym. Również pieniądz fiducjarny nie jest czymś złym: jeśli ludzie wierzą, że banknot, który przyjęli, będzie potem przyjęty przez innych za mniej-więcej tę samą wartość – to pieniądz pokrycia mieć nie musi.
Co jednak wtedy, gdy część ludzi taką wiarę straci?
Teraz zajmę się środkowym zdaniem. To, że „rząd może dowolnie regulować jego ilość w obiegu w związku z tym może stabilizować jego cenę” jest właśnie dokładnie tym, czemu chcielibyśmy zapobiegać: manipulowaniem przy pieniądzu.
Wiara w to, że rząd będzie manipulował na korzyść społeczeństwa – jest naiwna. To-ż nawet marxiści wiedzą, że istnieje „alienacja władzy” – co oznacza, że rządy po jakimś czasie zaczynają działać na korzyść swoją, a nie społeczeństwa. To zdarza się nawet w monarchiach – a w d***kracjach jest powszechne. Bo rząd tam musi (jeśli może…) manipulować pieniądzem nie po to, by było ludziom dobrze – lecz po to, by wygrać następne wybory!!!
Wreszcie sprawa ostatnia, czysto teoretyczna: co to znaczy: „stabilizować jego cenę”. Czyli co „stabilizować”?
Cenę złotówki wyrażoną w złocie? (To przyjąć monetę złotą – i fertig!) W mące? W dolarach? W miedzi? W funtach? W jajkach? W yenach?
Łódka „ustabilizowana” na falach raz byłaby metr na grzywaczami, a raz dwa metry pod… Ale tam przynajmniej można zmierzyć odległość do środka Ziemi i zdefiniować „ustabilizowanie”. Natomiast w gospodarce wszystko jest płynne.
Postulat „stabilizacji pieniądza” nie jest szkodliwy, ani błędny. Jest po prostu bezsensowny.
Janusz Korwin-Mikke


Witam, napisałem krótko „stabilizowanie ceny pieniądza” i jak się okazuje za krótko. Normalnie mówi się o stabilizacji cen towarów i usług w tzw. typowym koszyku obywatela (ustalanym przez badania statystyczne). Cena tego koszyka służy do mierzenia inflacji. Ja podszedłem do tego nietypowo, z drugiej strony, i stąd nieporozumienie. Cena pieniądza (mierzona koszykami) powinna według ekonomistów lekko rosnąć – wtedy jest to najkorzystniejsze dla gospodarki. Np. RPP ma cel inflacyjny 2,5%.
Więcej o wyższości pieniądza fiducjarnego nad kruszcowym napisałem tu:
http://prawica.net/node/14829
Z wyrazami szacunku.
Janusz Baczyński
[...] post by admin Share and Enjoy: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and [...]
Poprawka. Oczywiście to cena koszyka powinna lekko rosnąc czli cena pieniądza powinna maleć.
Rząd jak chce obrabować obywateli to ma tę możliwość także przy pieniądzu kruszcowym: np. zmniejsza ilość złota na jednostkę pieniądza, albo w ogóle przechodzi na pieniądz fiducjarnt. Zdaje się że już wszystkie rządy skorzystały z tej możliwości… nawet monarchie, to daje do myślenia realiście. Powrót do pieniądza złotego jest nierealny nie tylko z powodu, że ten pieniądz jest mniej korzystny dla gospodarki, ale także dlatego, że większość rządów kieruje się hasłem Gomułki Władysława: „władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”.
JB
Panie Bacz
Parę uwag do pana punktów.
@1 To prawda, ale mimo, że złoto nie jest teraz pieniądzem to jakoś nikt się nie kwapi do pozbywania się go ze skarbców i przetapiania na bransoletki. Czyli pieniądz fiducjarny i tak nie uwolnił złota.
@2 Proszę mi udowodnić/wyjaśnić dlaczego stabilizowanie pieniądza(jak rozumiem inflacja) jest korzystne dla społeczeństwa i dlaczego deflacja jest nie korzystna, dlaczego niby zniechęca do pracy.
Garść przemyśleń:
Zwiększanie ilości pieniądza, to tylko taka pokrętna nazwa na redystrybucję majątku.
Pieniądza nigdy nie jest za mało/za dużo. Mówi Pan, że może być za mało. To może pomnóżmy wszystkim stan konta o 1.1. Zwiększyliśmy ilość pieniądza o 10%. Ale zaraz. Wszyscy pomnożą ceny o 1.1 i NIC się nie zmieni. Czyli nie chodzi o ilość pieniądza. Chodzi o to, żeby jedni najpierw dostali ten pieniądz (ci zarobią) a inni później (ci stracą). Czyli redystrybucja.
To komu Pan chce przekazywać pieniądze? I jak Pan myśli w którą to stronę jest redystrybucja. Od bogatych do biednych czy na odwrót?
A co do deflacji. W deflacji wartość naszych pieniędzy rośnie w czasie. I niby to powoduje stagnację.
Spójrzmy na nowoczesny system bankowy. Przecież każdy ma łatwy dostęp do założenia lokaty oprocentowanej powyżej inflacji. Czyli po założeniu takiej lokaty sytuacja jest TAKA SAMA jak w deflacji. Czy mamy jakiś problem ze stagnacją i tym, że wszyscy trzymają pieniądze na lokatach i nikt nie kupuje? I w ogóle dlaczego ktokolwiek bierze kredyty? Wszystko tłumaczy preferencja czasowa.
@3 Rzeczywiście taki sposób pozyskania jest tanie, ale nie ma żadnej kontroli nad jego ilością.
Poza tym w dobie pieniądza elektronicznego prosty system podatkowy byłby równie tani.
@4 W takim systemie rząd nic nie emituje bo złoto jest pieniądzem. Banki mogą emitować każdy swój BANKnote i przechowywać fizycznie złoto. Przed dawaniem banknotów bez pokrycia kontroluje banki konkurencja. Jak do banku A napływają banknoty z banku B i ten podejrzewa brak pokrycia to natychmiast żąda przywiezienia złota.
Panie Bacz. W systemie pieniądza złotego rząd nie może niczym manipulować bo pieniądze nie należą do rządu tylko do ludzi. System pieniądza złotego bez zniesienia monopolu banku centralnego na emisje „jedynego legalnego środka płatniczego” nie ma żadnego sensu. System gdzie prywatne banki emitowały dolary(których pokryciem było oczywiście złoto) działał w USA przed rokiem 1913 i chyba jeszcze przez pewien czas do ustawy zapewniającej monopol FEDowi(ustawa była przepchnięta przez kongres w skandaliczny,bezprawny sposób). Ludzie wtedy żyli i jakoś nic strasznego się nie działo. Jedną z fundamentalnych przyczyn Wielkiego Kryzysu była właśnie działalność FEDu.
@Panowie Bacz i ikti
Pieniądz oparty na złocie jest znacznie lepszy dla gospodarki – i to z wielu powodów – ale przede wszystkim dlatego, że na jego podaż nikt nie wpływa, a na popyt wpływa wolny rynek. Były szef FED-u czyli p. Alan Greenspan przyznał ostatnio że tylko 60% prognoz banku centralnego się sprawdza (pozostałe okazują się błędne) co oznacza, że 40% decyzji jakie podjęto w drukarniach pieniądza była błędna! Wolny rynek myli się znacznie rzadziej niż człowiek.
A teraz trochę o inflacji i deflacji, bo widzę, że nie wszyscy prawidłowo postrzegają te zjawiska (choć być może ja też żyję w błędzie
).
Otóż inflacja jest zdecydowanie gorsza niż deflacja. Inflacja czyli zwiększenie się w ogólnym obiegu ilości jednostek pieniężnych przy braku zwiększania się produkcji. Powoduje to, że za ten sam towar musimy wydać teraz więcej pieniędzy niż wcześniej – czyli że następuje wzrost cen (spadek wartości pieniądza). Niestety jest to wówczas strata dla wszystkich, którzy wcześniej gromadzili swoje majątki pod postacią pieniądza (bo teraz za te same rezerwy można kupić mniej niż można było kupić wcześniej). Dlatego inflacja to strata owoców wielu lat pracy każdego pracującego człowieka. Jest to jednak strata, która pobudza ludzi do działania (gospodarczego).
Gorzej jest z deflacją. Zachodzi tu zjawisko odwrotne, czyli cena wszystkich towarów spada. Proszę sobie wyobrazić, że jesteście sprzedawcami, którzy muszą obniżyć cenę wszystkich towarów bo inaczej nikt ich nie kupi, lecz produkty te kupione były od producenta jeszcze za czasów poprzedniej wartości pieniądza (to problem występujący przy nagłej i dużej deflacji). Producentom z kolei nie opłaca się produkować skoro wszystko tanieje (a przynajmniej nie jest to opłacalność na tym samym poziomie co wcześniej). Innymi słowy deflacja (w przeciwieństwie do inflacji) spowalnia albo nawet zamraża gospodarkę. W czasie deflacji tracą ci, których majątki są pod inną postacią niż pieniądz.
Dlatego ponoć dla wzrostu gospodarczego dużo lepsza jest mała inflacja niż mała deflacja. A jak istotne jest utrzymanie wzrostu gospodarczego? Jeśli przyrost naturalny jest dodatni to wzrost gospodarczy jest warunkiem nie pogarszania się standardu życia. Oczywiście nie jest to żadnym usprawiedliwieniem dla państwowych interwencji w celu pobudzania wzrostu gosp. Takie „pobudzanie” w dłuższym okresie zazwyczaj przynosi odwrotny skutek. Z tym właśnie mamy do czynienia dziś – duża liczba kredytów miała zmuszać amerykanów do zwiększania PKB, okazało się jednak, że dostali pieniądze, których nie umieli odpracować. Wkrótce dojdzie więc do stagflacji czyli inflacji połączonej z recesją – wynika to z z bankructw sektora finansowego, z bankructw dłużników i wierzycieli sektora finansowego oraz ze zbyt dużej ilości pieniędzy z kredytów, które dostały się do obiegu, a które nie uzyskały pokrycia w pracy (czyli w produkcji).
W przypadku standardu złota tego problemu by nie było, bo wartość złota rosłaby wraz ze wzrostem potrzeby jego użycia a więc wraz ze wzrostem produkcji – czyli stosunek wzrostu wartości złota do wzrostu ilości towarów byłby stały (bo jedno wynikałoby z drugiego, a nie tak jak dziś, że wartość pieniądza musi regulować człowiek na podstawie prognoz wzrostu produkcji).
Wkradł się błąd. W trzecim akapicie miałobyć:
„…deflacja jest zdecydowanie gorsza niż inflacja…”
Oczywiście pewny tego twierdzenia nie jestem, ale jest to zdanie większości współczesnych ekonomistów (którzy niekoniecznie muszą mieć rację – jak już nieraz udowodnili).
Po pierwsze – Bank ma rocznie 4% od 200.000 – czyli 8.000. Skąd wzięło się 4% od 400.000 – nie mam zielonego pojęcia.
Po drugie – Indus = Hindus, nie mylić z hindusami.
Po trzecie – ciekawe od kiedy RZĄD ustala podaż pieniądza? To RPP już przestała istnieć? A może stała się jednym z ministerstw? Wow, jakich rzeczy człowiek może się dowiedzieć.
Po czwarte – postulat „stabilizacji pieniądza” jest bezsensowny? Miło słyszeć że Milton Friedman całe życie zajmował się rzeczami bezsensownymi i że bezsensowne rzeczy są wpisane w program UPR.
@ikti
Ludzie i rządy robią różne rzeczy być może wielu trzyma w sejfach złoto. Z całą pewnością dla społeczeństwa jest to strata, bo pewien zasób został z gospodarki wyłączony. Ruch to życie, spoczynek to śmierć.
Pierwszym beneficjentem emisji nowego pieniądza jest emitent, w praktyce rząd. Im kto bliżej rządu tym więcej korzysta na emisji.
Jak jest inflacja to ludzie stają się jak najszybciej zrobić zakupy bo jutro będzie drożej. Jak jest deflacja to ludzie odwlekają zakupy bo jutro będzie taniej. System bankowy tylko dla depozytariuszy zmienia inflację w deflację, oddbywa się to kosztem kredytobiorców. Kredytobiorcy jednak w czasach deflacji też mają interes wstrzymywać się ze wzięciem kredytów, bo jutro będzie taniej. Ogólnie – „kiszenie się”.
JB
@Bacz –> Chodzi o to, że złoto zawsze reprezentuje wartość (niezależnie od tego czy jest oficjalnym środkiem płatności czy nie) i prawie nigdy tej wartości nie traci, a przynajmniej nie traci jej z przyczyn koniunkturalnych.
@wo_hu –> Postulat „stabilizacji ceny pieniądza” jest jak najbardziej bezsensowny (i to chyba oczywiste)! Co innego „stabilizacja wartości pieniadza”. To ma już sens. Oczywiście wartość ta musi być ustalona względem czegoś (np. wspomnianego koszyka).
@PoNgO: wytłumacz łaskawie różnicę pomiędzy „stabilizacją ceny pieniądza” a „stabilizacją wartości pieniądza”. Jak Ty widzisz tę różnicę?
Różnicę semantyczną. Cena to z definicji wartość wyrażona w jednostkach pieniężnych, a więc cena pieniądza to ilość pięniędzy potrzebnych na zakup pieniędzy. Bezsens
.
@PoNgO: Słownik Języka Polskiego nie jest zbyt dobrym punktem odniesienia w debacie ekonomicznej, bo piszą go poloniści, a nie ekonomiści. Dlatego też można znaleźć tam informację o cenie jako wartości w jednostkach pieniężnych, chociaż w ujęciu ekonomicznym wcale nie musi to być prawda. (Szczerze powiedziawszy, myślałem że poruszysz w tym miejscu temat stóp procentowych.)
” PoNgO
Dlatego inflacja to strata owoców wielu lat pracy każdego pracującego człowieka. Jest to jednak strata, która pobudza ludzi do działania (gospodarczego). ”
Czyli jeżeli ktoś kogoś okradnie to jego działanie jest pożytteczne bo pobudza do działania -odbudowy majątku.
Inflacja to nic innego jak okradanie ludzi i zmuszanie do trzymania pieniędzy w banku.
Można częściowo odseparować się od tego procesu inwestując w kruszce czy surowce ale nie zawsze jest to wygodna alternatywa.
@OS –> O tym, czy sztuczne podtrzymywanie infalcji jest sprawiedliwe to temat na inną dyskusję. Ale fakt faktem, że inflacja ludzi mobilizuje. I nie tylko z tego powodu iż pobudza do zwiększania zysków (aby strata spowodowana inflacją była mniejsza), lecz przede wszystkim inflacja zmusza ludzi do budowaniaprodukowania czyli do zamieniania wirtualnego pieniądza w coś co ma rzeczywistą wartość. O ile bowiem wartośc pieniędzy ukrytych w skarpecie będzie się zmniejszać wraz z upływem czasu, tak wartość wybudowanego za te pieniądze domu już nie. Dom to tylko przykład, równie dobrze można za pieniądze zakupić towar, który potem bedziemy z zyskiem sprzedawać (i tak w kółko). Inflacja sprawia, że pieniądz jest jak gorący kartofel, który oparzy jeśli go bedziemy zbyt długo trzymać (czyli opłaca się obracać pieniędzmi a nie tezauryzować).
Zloto w przeciwieństwie do pieniądza fiducjarnego nie traci na wartość. Kolejny argument za standardem złota.
@wo_hu –> Jako student nauk ekonomicznych, muszę stwierdzić, że przynajmniej na mojej uczelni pojęcie ceny rozumie się jako „pieniężny wyraz wartości”. W szczególnych wypadkach cena może być wyrażona w innym środku płatniczym, w zależności od tego co przewiduje konkretna umowa kupna/sprzedaży. Jednak żeby już nie babrać się w szczegółach, powiem tylko, że dla mnie wydawało się oczywiste, że „cena” =/= „wartość”. Przede wszystkim dlatego, że cena jest obiektywna a wartość nie jest.
Oczywiście cena pieniądza jest stabilna – bo za jedną złotówkę zawsze będę mógł kupić sto groszy
. Gorzej ze stabilnością wartości pieniądza, bo jednego dnia za złotówkę będę mógł kupić aż 10 paczek zapałek, a innego dnia tylko 9 paczek zapałek, co oznacza że dla mnie (kupującego) ta konkretna ilość zapałek ma większą wartość niż ta złotówka (inaczej bym tych zapałek nie kupował) ale dla sprzedającego wartość tej złotówki jest większa niż tych zapałek (celem sprzedaży jest bowiem uzyskanie korzyści), a więc wartościowanie towaru/pieniędzy jest subiektywne (natomiast wycena towaru jest obiektywna). Tak, wiem, że to skomplikowane, dlatego po prostu lepiej przyjąć uproszczenie, że cena to pieniężny wyraz wartości (co jak wykazałem nie jest tak dokładnie prawdą).
@OS
Inflacja pobudza ludzi do kupowania, bo nie chcą stracić. Jak ktoś kupi to producent zaczyna produkować następny produkt, aby miał co sprzedać następnemu klientowi, a jednocześnia ma dochód więc sam leci szybko na zakupy.
Koncepcja, że chuligan wybijający szyby mobilizuje gospodarkę jest błędna. Owszem szklarz zarobi, ale gospodarz nie kupi sobie za to nowej koszuli, bo musi opłacić szklarza.
OK. Sorki. Rzeczywiście użyłem niewłaściwie określenia „cena” pieniądza, zamiast „siła nabywcza”. Przy pieniądzu fiducjarnym rząd może łatwo spowodować że siła nabywcza będzie lekko spadać co jest korzystne gospodarczo. Pieniądz kruszcowy natomiast normalnie wzmacnia swoją siłę nabywczą co jest niekorzystne gospodarczo (i rząd nie ma korzyści fiskalnych).
Bacz:
„Śiła nabywcza” to zdecydowanie lepsze określenie. Spadek siły nabywczej to inflacja, a że nieco pobudza ona ludzi do działania to prawda, co już sobie wyjaśniliśmy wcześniej.
Jednak nie prawdą jest, że inflacja i w szczególności deflacja stanowią problem w systemie waluty złotej. Gdyby bowiem złoto było walutą to zmiana popytu na ten kruszec byłaby proporcjonalna względem zmiany popytu na towary i usługi. A tylko dysproporcja jest szkodliwa.
Dysproporcja ta wystepuje w przypadku pieniądza fiducjarnego, bo jest on pieniądzem umownym, którego wartość ustala człowiek na podstawie prognoz koniunkturalnych. Człowiek nie jest jednak w stanie ustalić jaka powinna być odpowiednia ilość pieniędzy w obiegu dla aktualnego stanu gospodarki dlatego zazwczaj występuje inflacja lub deflacja. Rządzący z dwojga złego wolą więc inflację (która mimo swych wad ma też pewne zalety, o których pisałem) i czesto decydują się na nią świadomie. Najlepszym jednak regulatorem wartości pieniądza jest prawo podaży i popytu a to działa tylko w przypadku kruszca.
[...] zrodlo Kategorie: Ekonomia, Gospodarka | Komentarze (RSS) [...]
@PoNgO
Występuje naturalna dysproporcja pomiędzy zapotrzebowaniem ludzkości na pieniądz a ilością złota jakie ludzkość może przeznaczyć na pieniądz. To dysproporcja wynika z postępu technicznego i organizacyjnego: na rynku pojawiają się np. coraz to nowe substancje i usługi np. lekarstwa, telefonia komórkowa, a złoto jest jedną substancją i mamy tylko rozwój ilościowy wydobycia złota, a nie ma nowych rodzajów „złot”, chyba że zastosujemy coraz to nowe kruszce: srebro, platyna. To jeszcze powiększy szkody szkody gospodarcze jakie powstaną na skutek wyłączenia z obiegu pewnych zasobów. Drugim czynnikiem powodującym dysproporcję jest to że nowoczesne technologie coraz często korzystają ze złota, np. do styków w elekronice.
Ciekawe by było policzenie jakie są światowe zasoby pieniądza (po przeliczeniu na dolary np.) aktualnie i jakie są ilości wydobytego złota. Myślę że nawet gdyby całe złoto przeznaczyć na zabezpieczenie tych pieniądzy to cena złota (ile dolarów przypada na uncję złota) była by wielokrotnie wyższa niż teraz.
Proponuję obejrzeć filmik na YouTube: Money, Banking and the Federal Reserve
http://www.youtube.com/watch?v=Uke-gaIJaNs
@Bacz
. Nowy pieniądz trafia do instytucji, które zaciągają kredyty. A, że budżet ma zawsze spory deficyt to i do budżetu.
„Pierwszym beneficjentem emisji nowego pieniądza jest emitent, w praktyce rząd. Im kto bliżej rządu tym więcej korzysta na emisji.”
Nowy pieniądz nie jest przecież po prostu emitowany. Jest wtłaczany do systemu przez banki komercyjne (które tylko liczą odsetki od pieniędzy, których nie posiadają. Genialne
„System bankowy tylko dla depozytariuszy zmienia inflację w deflację, odbywa się to kosztem kredytobiorców”
W deflacji każdy decyduje: trzymać pieniądze w skarpecie i zarabiać, czy wydawać i mieć towar.
Teraz każdy decyduje: trzymać pieniądze na lokacie i zarabiać, czy wydać i mieć towar. Lokata jest tak łatwo dostępna jak skarpeta.
Gdzie jest różnica? Proszę mi wyjaśnić???
Poza tym, nic się nie odbywa kosztem kredytobiorców. Chyba wie Pan o tym, że od dawna nie jest już tak, że banki pożyczają pieniądze depozytariuszy?
„Jak jest inflacja to ludzie stają się jak najszybciej zrobić zakupy bo jutro będzie drożej. Jak jest deflacja to ludzie odwlekają zakupy bo jutro będzie taniej.”
Dlaczego ludzie masowo zaciągają kredyty, skoro jak odłożą na lokatę, to później będzie taniej(relatywnie)??? Proszę o odpowiedź
Jak jest duża inflacja to ma pan rację: wszyscy biegną i kupują cokolwiek aby pozbyć się pieniędzy. Ale w gospodarce nie chodzi o to, żeby kupować cokolwiek, tylko żeby kupować to co jest potrzebne.
@PoNgO
„O ile bowiem wartośc pieniędzy ukrytych w skarpecie będzie się zmniejszać wraz z upływem czasu, tak wartość wybudowanego za te pieniądze domu już nie.”
Budowanie nie potrzebnego domu tylko dlatego, że pieniądz traci na wartości jest bez sensu.
Nie każda działalność gospodarcza jest sensowna.
@Bacz
„Inflacja pobudza ludzi do kupowania, bo nie chcą stracić. Jak ktoś kupi to producent zaczyna produkować następny produkt, aby miał co sprzedać następnemu klientowi, a jednocześnia ma dochód więc sam leci szybko na zakupy.”
Kupowanie, żeby nie stracić to po prostu lokowanie kapitału w czymś innym niż pieniądz tylko dlatego, że pieniądz nie spełnia roli przechowywania wartości. Jeśli na tej podstawie dokonujemy decyzji o zakupie, czyli kupujemy coś, co nie jest nam potrzebne i ktoś męczy się, żeby wyprodukować coś, co nie jest nam potrzebne, to jest to strata gospodarcza.
„Występuje naturalna dysproporcja pomiędzy zapotrzebowaniem ludzkości na pieniądz a ilością złota jakie ludzkość może przeznaczyć na pieniądz.”
Pieniądz to tylko środek ułatwiający wielostronną wymianę i miernik wartości. Nikt nie ma zapotrzebowania na pieniądz bo on jest bezużyteczny. Ktoś może mieć zapotrzebowanie na kapitał. A czy od zwiększenia ilości pieniądza zwiększy się ilość dostępnego kapitału?
Co się hipotek tyczy – zdrowy rozsądek w czystej postaci.
sygnalizuję problemy:
utrzymywanie inflacji samo w sobie nie musi przyspieszać obiegu pieniądza, jak ktoś słusznie zauważył bez problemu można ulokować pieniądze w Banku i wówczas nie będą one tracic na wartości. To jednak napędza „rynek pieniężny” tj. zmusza ludzi do nabywania obligacji bądź lokowanie pieniędzy w bankach skąd można je pożyczyć. Wymusza jednak w ten sposób relokację kapitału od depozytariuszy do inwestorów, choć z niewątpliwą korzyścią pośredników-Banków.
Druga sprawa: inflacja pozwala w uzyskać realnie ujemne stopy procentowe z czego korzysta teraz Ameryka(czy słusznie to inna historia). Zaś ujemne stopy faktycznie wymuszają szybkie pozbywanie się pieniędzy.
Zwolennikom pieniądza kruszcowego przypominam że cena żywności czy samochodów wyrażona w złocie na przestrzeni ostatnich kilku lat nie była stabilna. Była wręcz wybitnie niestabilna. Co więcej cena złota jest podatna na ataki i banki spekulacyjne tak samo jak cena ropy w ostatnim czasie cz sadzonek tulipanów kiedyś w Holandii. Pragnę także przypomnieć upadek gospodarek Hiszpanii i Portugalii po zdobyciu gigantycznych ilości kruszcu w Ameryce Południowej. W takich sytuacjach pieniądz fiducjarny da się w dużej mierze bronić przed gwałtownymi zmianami.
Bacz –> To co piszesz wynika z niezrozumienia podstaw ekonomii. Otóż złoto posiada realną wartość właśnie dlatego że jest rzadkie (w przeciwieństwie do pieniądza symbolicznego, którego można drukować w nieskończoność)! To własnie to, że podaż złota jest bardzo ograniczona sprawia, że byłoby ono najlepszym środkiem płatniczym. Bowiem wówczas wartość złota rosłaby proporcjonalnie do wzrostu jego popytu (bo podaż by się nie zwiększała), a popyt ten zwiększałby się proporcjonalnie do popytu na towary i usługi.
Jednym z argumentów rezygnacji z waluty złotej była zwiększająca się ilość transakcji w gospodarce, która podobno nie mogła być realizowana za pomocą tak małej ilości złota jaka była w obiegu. Jest to prawdopodobnie mit, bo przecież wraz z rozwojem gospodarki płacilibyśmy za to samo mniejszymi porcjami złota (bo jego wartość rosłaby wraz ze wzrostem popytu na towary), a zloto można przecież dzielić prawie w nieskończoność (jak na pierwiastek przystało, barierą są tu atomy). Oczywiście wymusiłoby to, aby banki zajmowały się rozliczeniami w złocie, zwykli ludzie posługiwaliby się aktami własności złota (które miałyby pokrycie w skarbcach bankowych). No i problemu by nie było.
Jeśli natomiast chodzi o system monetarny oparty na kilku kruszcach – niestety nie ma on racji bytu. Działa tu bowiem prawo Kopernika-Grishama, wg. którego pieniądz słaby wypiera silniejszy (jest historycznie udokumentowane, że srebrne monety wypierały z obiegu złote monety).
A to że złoto potrzebne jest do przemysłu? Tylko niewielka jego część. Doprawdy nawet dziś większość złota zalega w skarbcach, a złoto wykorzystywane przez ludzi to tylko malutki ułamek wszystkich zasobów złota. Poza tym nikt nikomu nie broni płacić za towary złotymi pierscionkami – złoto to złoto.
„Normalnie to młody człowiek mieszka u rodziców do ±27 roku życia, zarabia, oszczędza, dorabia się, za swoje kupuje mieszkanie – i żeni się z jakąś 17.stolatką” – Jak w naszym kraju mając 27 lat można się dorobić mieszkania ? ile trzeba by zarabiać by w tym wieku mieć odłożone 300.000pln ? jakie są na to szanse.
To raczej nie jest normalne. Fajnie by bbyło ale tak nie jest. Jedyną szansą młodych (poniżej 30) na usamodzielnienie się jest wzięcie kredytu.
„Zwolennikom pieniądza kruszcowego przypominam że cena żywności czy samochodów wyrażona w złocie na przestrzeni ostatnich kilku lat nie była stabilna. Była wręcz wybitnie niestabilna. ”
Bo złoto nie jest teraz pieniądzem. A kto powiedział, że cena żywności ma być stałą. Ma odpowiadać temu, jak trudno jest żywność wyprodukować w potrzebnej ilości.
„Co więcej cena złota jest podatna na ataki i banki spekulacyjne tak samo jak cena ropy w ostatnim czasie cz sadzonek tulipanów kiedyś w Holandii. Pragnę także przypomnieć upadek gospodarek Hiszpanii i Portugalii po zdobyciu gigantycznych ilości kruszcu w Ameryce Południowej. W takich sytuacjach pieniądz fiducjarny da się w dużej mierze bronić przed gwałtownymi zmianami.”
)
Cena złota nie jest podatna na ataki przy złocie będącym pieniądzem. Wtedy siłą rzeczy złoto kosztuje tyle ile ma w sobie złota
Co do napływu złota – po prostu powstała inflacja. Coś jak teraz ekspansja kredytowa, tylko spowodowane napływem realnego złota. A że drugi taki wypadek nam nie grozi to nie ma się czego bać.
Taki napływ powoduje zaburzenie struktury produkcji, iluzję bogactwa a później przykre konsekwencje.
„Jak w naszym kraju mając 27 lat można się dorobić mieszkania ? ile trzeba by zarabiać by w tym wieku mieć odłożone 300.000pln ? jakie są na to szanse.
To raczej nie jest normalne. Fajnie by bbyło ale tak nie jest. Jedyną szansą młodych (poniżej 30) na usamodzielnienie się jest wzięcie kredytu.”
Jak zdzierają z Ciebie podatek inflacyjny i resztę to i nie uzbierasz;]
Po za tym. Jak to możliwe, że w skali społeczeństwa wszystkich stać na mieszkanie na kredyt a nie stać na mieszkanie bez kredytu? Kto te kredyty finansuje?
@Anonim
W ostatnich latach cena złota nie była taka stabilna, bo jedynym czynnikiem ją ustalającym był rynek współczesnych walut, a te jak wiadomo mają wartośc czysto spekulacyjną. Po prostu gdy ludzie widzieli, że wartość ich dolarów spada to zamiast patrzeć na to woleli kupować za te dolary jak najszybciej złoto. Gdy wartość dolara rosła, to ludzie wymieniali złoto na dolary. Gdyby zlikwidować współczesny dolary i zastąpic je złotem to problemu by nie było.
Zgodzę się, że najsłabszym ogniwem w systemie waluty złotej jest bezpieczeństwo niewydobytych złóż złota (choć nie ma tych złóż już tak dużo jak kiedyś). Nie można jednak stwierdzać tu analogii do ropy naftowej, bo między ropą a złotem jest jedna podstawowa różnica. Otóż ropa jest konsumowana, a więc jej ilość w obiegu się zmniejsza (bo jest zużywana) i jednocześnie popyt na ropę rośnie. Liczba złota natomiast się nie zmniejszy, co najwyżej liczba ta będzie wzrastać wolniej niż zakładano, ale przeciez i tak wzrasta już na tyle wolno, że nie miałoby to większego znaczenia dla gospodarki (złota jest naprawdę dużo, tylko nam się wydaje, że tak nie jest bo nie widzimy tych wszystkich sztabek, które się kurzą w skarbcach).
A odnośnie inflacji. Z punktu widzenia gospodarki nie ma większej różnicy czy to właściciel pieniędzy jest bezpośrednio inwestorem czy bank. Oczywiście lepiej dla właściciela jeśli inwestuje bez pośredników, ale to już zależy od stopnia wtajemniczenia tego człowieka
. Faktem jest, że inflacja zmusza do inwestycji.
@ikti
Zapewniam cię, że każda działalność gospodarcza, która przynosi korzyść ma sens. Zazwyczaj budowa domu jest dobrą inwestycją (zawsze można go kumuś wynająć albo sprzedać) ale przecież to był tylko przykład. Równie dobrze można te pieniądze zainwestować na tysiąc innych sposobów (i któryś z nich musi być zyskowny!). Byle tylko nimi obracać, bo wtedy się nie traci. Nawet lokata jest przecież rodzajem inwestycji jeśli tylko oprocentowanie przewyższa inflacje. Lepiej jednak inwestować w coś o większej stopie zwrotu (i o wiekszym ryzyku). Inflacja przeciwdziała tezauryzacji, co do tego nie ma wątpliwości. Nie znaczy to jednak, że inflacja jest niezbędna dla gospodarki. Mogłoby jej nie być i też wszystko by funkcjonowało, tylko że trochę wolniej. Prawdziwym problemem braku inflacji jest ten, że gdy nie ma inflacji to zazwyczaj jest deflacja, a ona jest niestety bardziej szkodliwa.
Inaczej:
na ataki i bańki spekulacyjne podatne jest wszystko, cena złotówki w dolarach, euro, jena we frankach. Każde pieniądz może gwałtownie i spekulacyjnie zmieniać swoją wycenę. Jednak pieniądz można zawsze dodrukować lub zamknąć w skarbcu. Zloto co prawa mogę zamknąć w skarbcu ale „dorobić je o wiele trudniej” natomiast mając dostatecznie dużo jajek na przykład(wielu ludzi lubi jajka) mogę skupić złoto z rynku. Nawet gdy jest ono pieniądzem. A stąd do banki spekulacyjnej niedaleko.
Teza że coś nie może wystąpić jest bardzo odważna. Ja się mogę zgodzić, że prawdopodobieństwo upadku na Ziemię złotego meteorytu jak u Verne’a jest nizsza niż nieodpowiedzialny kretyn jako szef banku centralnego, niemniej złoto uzyskiwane jako odpad z kontrolowanej syntezy jądrowej nie jest już nierealne.
A w ogóle to się nie zgadzam, jedyna różnica pomiędzy pieniądzem a towarami jest taka, że rząd gwarantuje powszechną akceptowalność pieniądza. Poza tym pieniądz jest nazwyklejszym towarem na świecie. Ludzie potrzebują np zebrać pieniądze na mieszkanie, jajek tyle nie zbiorą żeby wymienić na dom. Pieniedzy już są w stanie. Dostarczają więc pewnych realnych korzyści tak jak sukno na ubrania, jajka na jajecznice czy cegły na dom. Jest towarem(dobrem?) jak każdy inny. Pozwala gromadzić i łatwo przenosić wartość.
Co też Pan, Panie Mikke!
Kredyt to dziś fundament państw, gospodarek i domowych budżetów!
@ikti
. Nowy pieniądz trafia do instytucji, które zaciągają kredyty. A, że budżet ma zawsze spory deficyt to i do budżetu.
> Nowy pieniądz nie jest przecież po prostu emitowany. Jest wtłaczany do systemu przez banki komercyjne (które tylko liczą odsetki od pieniędzy, których nie posiadają. Genialne
Pieniądze z kredytu to nie pieniądze własne, chyba że nie zamierzamy ich oddać, ale emitant stara się, żeby przypadków przywłaszczenia sobie jego pieniędzy przez banki komercyjne było jak najmniej i normalnie przypadki że wyemitowany pieniądz nie wróci do emitenta i to z odsetkami są marginesem.
Warto zauważyć, że w długim okresie działalność kredytowa emitenta prowadzi do zmniejszenia się ilości pieniądza w obiegu: właśnie dlatego że pieniądze wracają z odsetkami i o te odsetki ilość pieniądza na rynku się zmniejszy.
Pozdrawiam
@Anonim
Ale za pieniądzem współczesnym kryje się wartośc iluzoryczna, bo prawdziwa wartość jest tylko tam gdzie jest rzadkość. Złota nie można dodrukować (w przeciwieństwie do dzisiejszych walut) ale można je łatwo dzielić i się nim łatwo wymieniać – nie to co jajkami, których nie podzielisz na połówki albo ćwiartki i które tracą w krótkim czasie na wartości bo się psują. Nie bez przyczyny złoto było środkiem płatniczym już w starożytności. Gdyby jajka lepiej się do tego nadawały to płacono by jajkami. Natomiast pieniądz fiducjarny jest tylko pieniądzem symbolicznym, o wartości umownej. A najgorsze jest to, że wartość tą ustala państwo a nie wolny rynek. I to jest zgubne.
A co do tej syntezy jądrowej. No cóż, o najnowszych dokonaniach fizyków i chemików wiem nie wiele. Przypuszczam jednak, że tworzenie jednego pierwiastka z innych pierwiastków musi wymagać olbrzymich nakładów energii, a więc koszt wyprodukowania w ten sposób np. jednego grama złota będzie wynosił tonę zwykłego złota. Dopóki produkcja złota nie będzie tańsza niż samo złoto, tak długo nie bedzie warto go produkować. Alchemików w historii ludzkości było wielu, żadnemu się nie udało
.
@PoNgO
Pomiędzy lipcem i listopadem tego roku cena złota w platynie wzrosła dwukrotnie. Także w cena złota w srebrze pomiedzy marcem a październikiem. Mamy bankę spekulacyjną na złocie czy mielismy na srebrze i platynie?:)
W ogóle „wartościowość” złota także wynika ze swoistej umowy społecznej. Ani go Pan nie zje ani w nim nie zamieszka. W sumie to kawałek umiarkowanie rzadkiego pierwiastka. Ciekawostka dla chemika. Ja np nie jestem chemikiem. Jest tak samo jak z pieniędzmi. Jedyna różnica to ta że pieniądz można łatwo dodrukować a złota dodrukowac się nie da(przynajmniej w tej chwili). Spieramy się właśnie czy to lepiej czy gorzej:)
No i jeszcze tradycja: złoto wszyscy lubią od paru tysięcy lat a papierowe pieniądze od ok 100 a i nie wszyscy lubią:).
@ Michaś z Torunia
Właśnie dlatego trzeba aż 300.000, że są te chore kredyty!
Gdyby było jak postuluje JKM, płaciłbyś 2000 /m2 (realny koszt budowy) + najwyżej 10% narzutu dewelopera.
@PoNgO
Odpowiadałem na wcześniejszego posta.
Natomiast co do jajek złota i pieniędzy to właśnie o tym mówię. Towary jak każde inny mają wady i zalety. Z tego jajka mają najwięcej zalet ale szybko się psują:) Co do produkcji złota to się zgadzam. W tej chwili się to nie opłaca ale jeśli uruchomią syntezę jądrową( a przymierzają się do tego) to mają nadmiar energii. I to w dodatku w postaci rozpędzonych cząsteczek elementarnych. Co dokładnie trzeba by zrobić nie wiem. Wskazuje tylko potencjalną mozliwośc. Zmierzałem tylko do polemiki z tym, że Powtórki z Hiszpanii i Portugalii być NIE MOŻE. Nie wiem czy nie może. Uważam że to bardzo odważna teza.
A i sama rzadkość nie musi bezpośrednio wpływać na wycenę: platyny jest mniej na świecie a kosztuje mniej niz złoto.
przepraszam, źle spojrzałem platyna ok 900$ a złoto ok 860$. Tak czy siak róznica niewielka.
*Tu sie da edytować posty?
Zloto ma wartośc BO nie mażna go dodrukować. Wartość diamentów nieco spadła odkąd produkowane są syntetyczne ale nieznacznie bo wciąż da się odróżnić sysntetyki od prawdziwych. Gdyby się nie dało to wartość diamentów ulokowałaby się w okolicach kosztu jego produkcji. Proponuję poczytać o kategorii rzadkości.
A dlaczego złoto ma wartość mimo, że nie ma wartości użytkowej? Otóż ma wartość użytkową, podobnie jak srebro, platyna, bursztyn, diamenty itp. A nawet gdyby była to tylko kwestia umowy społecznej – to i tak jest to umowa społeczna a nie umowa między państwem a społeczeństwem (jest różnica).
Cena złota w platynie jest zależna od wymienialości platyny na dolary. Cena platyny w złocie jest zależna od wymienialności złota na dolary. Nic tu nie jest takie proste. Bańka spekulacyjna może powstać wszędzie tam, gdzie nie da się określić realnej wartości, a dotyczy to wszystkiego co jest wymienialne na pieniądz fiducjarny.
Słyszal Pan o Bilderbergach?? Wieży Pan i Państwo wo to?
Pozdrowienia z Nowego Jorku a dokladnie z Long Island, North Shore.
Pewnie nie wie Pan co to jest Long Island. To taki rodzaj wyspy a zarazem „sypialni” Manhattanu. Tutaj mieszkaja najbogatsi, tutaj trafi pierwsza bomba atomowa wyslana z podwodnego okretu, niezaleznie czy rosyjskiego, chinskiego czy arabskiego.
Stad nie ma nawet jak uciekac poniewaz jedyna droga prowadzi przez kilka mostow w dodatku skierowanych na jeszcze bardziej przeladowane Manhattan, Bronx,New Jersey czy Connecticut.
I tutaj Zydzi buduja domy.
Wcale nie za gotowke. Za kredyty.
Poniewaz Zydzi wiedza, ze kredyt jest najlepszym biznesem albowiem:
a) oprocentowanie jest bardzo niskie i stale
b) koszt kredytu (odsetki) jest w calosci odliczany od dochodu
c) ceny nieruchomosci musza isc w gore poniewaz tylko to napedza konsumpcje a alternatywa jest wojna
d) rzad zawsze wesprze posiadaczy domow kosztem nieposiadaczy domow poniewaz ci pierwsi to kapitalisci a drudzy to bolszewicy
e) Ameryka musi jest skazana na wygranie wyscigu ze swiatem w konkurencji zwanej „deprecjacja narodowej waluty”
f) Lepiej zyje sie wygodnie u siebie niz niewygodnie i nie u siebie.
Lubie Pana niektore wypowiedzi ale niektore nie cierpie poniewaz wynikaja one z braku podstawowej wiedzy o pieniadzu.
Pozdrawiam
LastBoyScout
@ikti
> Poza tym, nic się nie odbywa kosztem kredytobiorców. Chyba wie Pan o tym, że od dawna nie jest już tak, że banki pożyczają pieniądze depozytariuszy?
Oczywiście, że zamiana dla depozariuszy inflacji w deflację odbywa się kosztem kredytobiorców. Gdyby nikt nie brał kredytu to banki by musiały wprowadzić opłaty od depozytów – bo z czego by miały dochody? Nie było by wtedy nie tylko zmiany inflacji w deflację, ale dla depozariusze tracili by na lokacie więcej niż wynikało by to z inflacji.
Banki dają kredyty:
1. z kapitałów własnych
2. ze zgromadzonych depozytów
3. z kredytu z banku centralnego
Do Siego!
@PoNgO: No to nieźle mnie rozbawiłeś, studencie „nauk ekonomicznych” (czyli czego? zarządzania? bo ekonomii raczej nie). Jeżeli zaś na Twojej uczelni nie słyszano o pojęciu „ceny pieniądza”, to najlepiej zmień uczelnię.
Przez długi, długi czas używało się pojęć „cena pieniądza” i „wartość pieniądza” zamiennie. (Np. David Ricardo, J.S.Mill).
Obecnie częściej przyjmuje się inną definicję. Na wykładzie z finansów dowiesz się zapewne że pod pojęciem ceny pieniądza rozumie się zazwyczaj albo cenę wewnętrzną (stopa procentowa), albo zewnętrzną (kurs wymiany walut). Zaś jako wartość pieniądza rozumiana jest jego siła nabywcza.
Jednakże pozwolę sobie zacytować w tym miejscu Miltona Friedmana (chyba wiedzą na Twojej uczelni, kto to jest?): „Ceną pieniądza są dobra i usługi, z których musimy zrezygnować, aby uzyskać pieniądze.”
Jak sam więc widzisz, mając na uwadze słowa samego Friedmana, mówienie o stabilizacji ceny pieniądza może mieć dokładnie taki sam sens jak stabilizacja wartości pieniądza.
Panie Bacz, rozumiem, że nie odpowiada Pan na pytania, bo odpowiedzi nie pasują do pana wizji gospodarki. Przypominam:
- Dlaczego ludzie masowo zaciągają kredyty, skoro jak odłożą na lokatę, to później będzie taniej(relatywnie)???
- Czy od zwiększenia ilości pieniądza zwiększy się ilość dostępnego kapitału?
@Bacz „Pieniądze z kredytu to nie pieniądze własne, chyba że nie zamierzamy ich oddać, ale emitant stara się, żeby przypadków przywłaszczenia sobie jego pieniędzy przez banki komercyjne było jak najmniej i normalnie przypadki że wyemitowany pieniądz nie wróci do emitenta i to z odsetkami są marginesem.
Warto zauważyć, że w długim okresie działalność kredytowa emitenta prowadzi do zmniejszenia się ilości pieniądza w obiegu: właśnie dlatego że pieniądze wracają z odsetkami i o te odsetki ilość pieniądza na rynku się zmniejszy.”
Przecież to nie tak działą. Kredyt jest brany na 1/5/10/40 lat i od razu masz całą kwotę z niczego. Spłacasz powoli. W tym czasie ten pieniądz przekazujesz w obrót i ilość pieniądza się powiększa. A, że ciągle są brane nowe kredyty, to to się napędza aż do granic możliwości. Ci co najpier wydają pieniądze z kredytu zarabiają. A ten długi okres to właśnie czas kryzysu, kiedy się piramida sypie. Jest on nieunikniony.
@PoNgO
„Zapewniam cię, że każda działalność gospodarcza, która przynosi korzyść ma sens.”
No ja tez twierdze, że wszystko co jest korzystne jest korzystne.(Do tego się sprowadza to zdanie)
Ale nie każda działalność przynosi korzyść. Czasem trzeba oszczędzać. Czasem trzeba poczekać. Decyzje ekonomiczne nie powinny wynikać tylko z tego, że moje pieniądze tracą wartość.
Błagam, przestańmy myśleć pieniądzem w gospodarce chodzi o produkowanie dóbr i usług a nie o ich wartość nominalną.
„deflacja, a ona jest niestety bardziej szkodliwa.”
Jakieś dowody na potwierdzenie, czy to dogmat?
„Ludzie potrzebują np zebrać pieniądze na mieszkanie, jajek tyle nie zbiorą żeby wymienić na dom. Pieniedzy już są w stanie. Dostarczają więc pewnych realnych korzyści tak jak sukno na ubrania, jajka na jajecznice czy cegły na dom. Jest towarem(dobrem?) jak każdy inny. Pozwala gromadzić i łatwo przenosić wartość.”
Ludzie nie potrzebują pieniędzy tylko mieszkania. A pieniądz „Pozwala gromadzić i łatwo przenosić wartość”. Po prostu trzeba jakoś wymienić swoją pracę na pracę innych. Do tego jest pieniądz. Nie ma żadnej użyteczności dodatkowej jak inne towary. A zaraz, czy inflacja nie powoduje, że zdanie „Pozwala gromadzić i łatwo przenosić wartość” jest fałszywe?
Co do niebezpieczeństwa odkrycia sposobu produkcji złota to zgadzam się, istnieje takie pradopodobieństwo, ale bardzo małe. Produkcja złota z innych pierwiastków chyba jest możliwa, ale raczej z tych jeszcze cięższych i jeszcze rzadszych. Ja nie jestem jakoś sczególnie przywiązany do złota. Pieniądz idealny to taki, którego ilość jest zawsze stała. Jeżeli da się coś takiego zapewnić elektronicznie. Bez żadnej centralnej bazy nadzoru to jestem za.
Jeszce do wartości. COś ma wartość zawsze i TYLKO I WYŁĄCZNIE dlatego, że ktoś mu tą wartość przypisuje. Żaden towar sam w sobie nie posiada ŻADNEJ wartości. Wartość nadają mu ludzie.
Polecam uwadze „Harmonie ekonomiczne” Bastiata
@Bacz
„Stopa depozytowa określa oprocentowanie jednodniowych depozytów składanych przez banki komercyjne w banku centralnym. Stopa ta określa najniższe możliwe oprocentowanie na rynku.”
To jak?
Bez kredytobiorców nie było by inflacji, tylko naturalna deflacja.
Poza tym, z punktu widzenia depozytariusza jest absolutnie nie istotne, kto zapewnia mu dochód.
@ikti
„Ludzie nie potrzebują pieniędzy tylko mieszkania. A pieniądz “Pozwala gromadzić i łatwo przenosić wartość”. Po prostu trzeba jakoś wymienić swoją pracę na pracę innych. Do tego jest pieniądz. Nie ma żadnej użyteczności dodatkowej jak inne towary. A zaraz, czy inflacja nie powoduje, że zdanie “Pozwala gromadzić i łatwo przenosić wartość” jest fałszywe?”
Jeśli pominiemy to że możemy od banknotu przypalić cygaro to istotnie wartości dodatkowej nie ma żadnej. Podobnież jak złoto które możemy sobie co najwyżej zawiesić na szyi i nabawić się uczulenia. Podobnie jak cegły którymi co najwyzej komuś(sobie?) mozemy w głowę trachnąć. Cegły są jednak konieczne by dom wybudować tak jak złoto lub pieniądz do gromadzenia wartości żeby budowę domu można było rozpocząć. Zresztą nawet gdyby pieniądz służył tylko wymianie to i tak jest to wartościowa „posługa” sama w sobie. Samo się to nie robi. Jakaś instytucja pieniądzo-podobna musi istnieć. Na marginesie całe złoto powstało z przemiany wodoru w hel, a następnie helu w lit czy coś i tak dalej. Wodoru jest pod dostatkiem. Aczkolwiek jeszcze raz: od strony praktycznej taka realna transmutacja to czysta teoria. Inflacja tego nie powoduje gdyż dla małych sum jesteśmy w stanie gromadzić pieniadze szybciej niż już zgromadzone tracą na wartości, a poza tym typowa realna stopa procentowa lokaty jest ciągle dodatnia a przynajmniej bliska zeru.
@wo_hu
Z jednej strony mnie wyśmiewasz, a z drugiej piszesz dokładnie to co ja pisałem. Czyli, że cena pieniądza to nie to samo co siła nabywcza (tak czy nie?). Czym jest cena zewnetrzna? Właśnie kupowaniem pieniędzy za pieniądze – a w ten sposób nie mozna ustalić wartości pieniądza. Dlatego stabilizacja ceny zewnetrznej pieniądza wydaje się bezsensowna. A stabilizacja stóp procentowych? To dobra, to ma jeszcze jakis sens
.
Być może Mill i Ricardo używali pojęć ceny i wartości naprzemiennie. Jestem w stanie zrozumieć takie uproszczenie u osiemnasto- i dziwietnastowiecznych ekonomistów, ale dziwi mnie cytat z Friedmana (którego ogólnie bardzo cenię) bo bład w rozumowaniu wydaje się być (przynajmniej dla mnie) oczywisty. Jeszcze raz powtarzam – cena to kategoria obiektywna, wartość to kategoria subiektywna. Jeśli używamy skrótów myślowych, to zazwyczaj zapominamy o subiektywizmie „wartości” i używamy wtedy pojęcia ceny jako pieniężnego wyrazu wartości.
@ikti
W swoim pierwszym komentarzu pisałem, dlaczego uważam małą deflację za bardziej szkodliwą niż małą inflację (w przypadku hiperinflacji i hiperdeflacji może byc na odwrót, ale nad tym się nie zastanawiałem). Ale powtarzam – to są problemy pieniądza fiducjarnego i w systemie waluty złotej nie wystepują.
@Adam Nowak
Nie podobają mi się obraźliwe epitety pod adresem JKM, ale co do treści przyznaję rację. Nie ma realnej możliwości powrotu do używania złota jako środka płatniczego, może poza kręgami jakichś hobbystów. Dobrze prowadzony pieniądz fiducjarny ma znakomite przewagi nad złotem. Na obecnym etapie rozwoju cywilizacji uwaga ekonomistów i polityków powinna być skupiona właśnie na tym aby to prowadzenie pieniądza fiducjarnego było coraz lepsze, a koncepcję pieniądza złotego trzeba oddać do muzeum myśli ekonomicznej.
@Bacz
Z Nowakiem nie ma sensu dyskutować, trolla trzeba ignorować. A co do sposobu przywrócenia waluty złotej – też nie mam koncepcji ale logicznie myśląc, jeśli można było przeprowadzić zmianę w jedną strone to musi dać się i w drugą
. Jestem ciekawy, jaki plan odnośnie przywrócenia złota jako pieniądza ma p. JKM. Prosimy o wyjaśnienia.
Oprócz mojego tekstu o wyższości pieniądza fiducjarnego nad kruszcowym
http://prawica.net/node/14829
w tej tematyce polecam:
Prawdziwa teoria kreacji pieniądza bankowego prawica.net/node/10245
Podatek od banków prawica.net/node/14290
Złoty interes na złotym prawica.net/node/11458
Proszę o uwagi na stronach prawica.net bo tutaj tematyka za bardzo się rozszerzyła, nie mam czasu na odpowiadanie w tak szerokim zakresie
Do Siego!
@PoNgO: Uświadom sobie, że w ekonomii są różne szkoły, które różnie definiują niektóre pojęcia. Nowa szkoła austriacka mówi, że cena =/= wartość, a większość innych szkół mówi, że cena = wartość. Tak np. rozumują monetaryści i Friedman. Nawiasem mówiąc David Friedman powtórzył o cenie pieniądza to samo co jego ojciec, Milton, jeszcze w październiku tego roku.
Skąd ta różnica? Stąd, że Austriacy jako wartość rozumieją mniej więcej to, co inni rozumieją pod pojęciem użyteczności. Jest to kategoria abstrakcyjna, subiektywna, zmienna w czasie i niemierzalna (dla potrzeb rozważań teoretycznych to się pomija). Austriacy mówią, że do wymiany dochodzi wówczas, gdy wartość dobra przewyższa jego cenę, inni – gdy użyteczność dobra jest dla konkretnego podmiotu większa niż użyteczność pieniędzy, które należy za dobro zapłacić. To samo, tylko inaczej powiedziane. Dla większości ekonomistów wartość dobra jest kategorią obiektywną, nie subiektywną (tą jest użyteczność).
Dlatego, zanim kategorycznie stwierdzimy, czy jakiś postulat jest błędny, należałoby wiedzieć, kto go wygłosił i co przez to dokładnie rozumie. Jeszcze raz powtarzam: różne szkoły różnie definiują niektóre pojęcia. Uwzględniając to po prostu nie możemy zarzucać Friedmanowi błędu.
@PoNGO
Przeczytałem pierwszy post i nic to nie wyjaśnia. Proszę odpowiedzieć na jedno pytanie. Dlaczego teraz, mimo, że łatwa dostępność depozytów działających tak jak deflacja nie powoduje żadnego z rzekomych złych skutków deflacji?
@Nowak
Powrót do złota oczywiście byłby bolesnym procesem i opłacalnym dla posiadaczy złota. Dlatego stanie się tak najprawdopodobniej dopiero po tym jak obecny system się pogrąży w jakimś wielkim kryzysem. W historii wielokrotnie już powstawał pieniądz papierowy i nieodmiennie jego wartość spadała do zera i wracał system oparty na towarze.
Ale:
prawo Kopernika-Greshama odnosi się do sytuacji, gdy oba pieniądze lepszy i gorszy mają tą samą wymuszoną odgórnie wartość.
Polska nie ma złota ale ma sporo srebra. To może srebro?
Będą kupować Polską walutę? A że tak głupio spytam. Za co??? Czym zapłacą??? Złotem
@Anonim
DD To że mało się traci nie znaczy, że się nie traci.
Mieszanie cegły ze złotem to jużjakieś kuriozum. Cegła oczywiście ma użyteczność. Da się z niej zbudować dom. A ostatnie zdanie no cóż, jak będą tracić co miesiąć 99% tego co mogę zebrać w miesiąc to też nadal będą stanowić sposób gromadzenia kapitału
A i Panie nowak. Jak pan nie ufa to może Pan wziąć swoje złoto i trzymać w piwnicy. Poza tym to nie rząd ma emitować banknoty tylko banki. Jak nazwa banknotu wskazuje. A co może pan zrobić jak Pan nie ufa JEDYNEMU legalnemu środkowi płatniczemu?
@wo_hu –> Dzięki za wytłumaczenie. Być może zbyt nasiąkłem własnymi poglądami aby zrozumieć czyjś inny punkt widzenia. Bo skoro cena to wartość, to po co stworzono dwa terminy? To ja już wolę słownik języka polskiego – jest bardziej logiczny
.
A tak serio, to pokażę Ci logiczny tok rozumowania, abyś i ty mógł na to spojrzeć z innej perspektywy. W przypadku cen towarów, cena jest zazwyczaj liczbą pieniędzy potrzebnych aby coś kupić. Jak wiadomo ceny się zmieniają (czasem dosyć nagle), ale czy to oznacza, że wartość tych samych towarów, które jeszcze niedawno miały inną wycenę, się zmieniła? Jeśli potrzeby ludzi się nie zmieniły, technologia produkcji się nie zmieniła, i właściwości fizyczne tych towarów nie uległy zmianie to dlaczego zmianie uległa cena? Bo zmieniła się wartość pieniądza (np. wskutek inflacji). A więc cena towaru może się zmienić, a jego wartość nie – i właśnie temu służy rozróżnienie tych dwóch terminów. Oczywiście ktoś może nie chcieć ich rozróżniać, ale wówczas będzie z nerwów wyrywał włosy przy każdej pękającej bańce spekulacyjnej. Dlaczego? Dla przykładu, powiedzmy, że jesteś właścicielem domu, który na obecnym rynku nieruchomości byłbyś w stanie sprzedać za milion złotych. Następnego dnia następuje pęknięcie bańki i wówczas znalezienie kupca chętnego kupić ten dom za więcej niż pół miliona graniczy z cudem. Czy to znaczy, że straciłeś pół miliona? Nie – bo twój dom w tym czasie nie doświadczył żadnego tornada, trzęsienia ziemi ani powodzi aby jego wartość spadła. Spadła tylko jego wycena rynkowa. Dla mnie to jest na tyle logiczne że aż oczywiste. Jestem jednak w stanie zrozumieć, że ktoś pojmuje to inaczej.
Co by jednak nie mówić, w moim otoczeniu w 99% rozmów cena jest wyrażona w pieniądzach i dlatego „stabilizacja cen pieniądza” brzmi dla mnie niepoważnie. No chyba żeby rozumieć cenę pieniądza jako stopę procentową, bo tylko w takim kontekście brzmi to sensownie. Ale jak już pisałem – przyznaję że jest to moje subiektywne (choć oparte na logice) rozumienie powyższych pojęć.
A M. Friedmana bardzo ceniłem za jego liberalne poglądy i system korporacyjny, którego był zwolennikiem. Nie uważam jednakże aby pieniądz fiducjarny był koncepcją liberalną. Prawdziwy liberał (w klasycznym tego słowa znaczeniu) chciałby aby wartość pieniądza kształtował wolny rynek a nie FED. A powiedzmy sobie szczerze – w prawdziwym wolnym rynku stopy procentowe powinny kształtować się same, a nie być manipulowane przez rządową instytucję, której były szef ostatnio sam przyznał, że tylko 60% prognoz okazało się prawdziwe (a nie muszę chyba przypominać co p. Greenspan – bo o nim mowa – wyprawiał ze stopami procentowymi).
I jeszcze ciekawostka: wielu wyznawców szkoły austriackiej przewidziało kryzys za oceanem. Teraz kilku z nich przewiduje hiperinflację dolara. Być może więc upadek współczesnego pieniądza nastąpi szybciej niż sądzimy.
A tak poza tym: HAPPY NEW YEAR!
@ikti
). Jeśli więc jest jakiś czynnik, który mógł wywołać deflację to nie znaczy że ją wywołał. Poczekajmy na spadające ceny, a dopiero potem spodziewajmy skutków czyli się zahamowania gospodarki.
Deflację poznaje się po powszechnych i ogólnych spadkach cen towarów i usług. Jeśli to nastąpi, to spowoduje to spowolnienie wzrostu gospodarczego. Nie zuważyłem, aby wiekszośc produktów zaczeła taniej (wyprzedaży poświątecznej nie liczę
Zresztą oficjalne prognozy odnośnie wzrostu gosp. już są. Polski wzrost ma się zmniejszyć, a w USA podobno trwa już recesja. Jest jednak zbyt wiele negatywnych czynników aby zrzucić winę na deflację. A więc w tej chwili o skutkach wystąpienia deflacji można raczej rozmawiać teoretycznie, poprzez logiczny tok rozumowania. A wydaje mi się logiczne, że rentowność wielu biznesów zmniejszyłaby się gdyby wszystko wokół zaczeło nagle tanieć. A od tego już tylko mały krok do zmniejszenia produkcji.
Osobiście nie wierzę aby miała nastapić deflacja. Bardziej prawdopodobna jest inflacja i to na tyle duża że aż denerwująca. Ja więc przewiduję wzrost cen (a dlaczego – o tym też pisałem w jednym z pierwszych komentarzy). Oczywiście mam na myśli ceny głównie za oceanem, bo polska gospodarka jest w miare zdrowa i u nas co najwyżej ucierpią rynki spekulacyjne, oraz ceny towarów importowanych z zachodu.
W państwie, w którym J Owsiak stanowi autorytet moralny nie dziwi nic!
Owsiak to nic innego jak 0,11 zł dla każdego dziecka a cała Polska w euforii. Minister jest 300 razy lepszy od Owsiaka, bo daje na dziecko 48 zł miesięcznie (zasiłek rodzinny)i nikt mu nie jest wdzięczny a Owsiak tylko 0,11 ZŁ.48750000$*3,0zł/8000000 dzieci/13lat/12miesięcy=0,11zł na dziecko miesięcznie! Z tych 0,11zł należy jeszcze opłacić społeczników! IDIOTYZMY SIĘ DOBRZE SPRZEDAJĄ! SĄ ROZUMIANE PRZEZ POLAKÓW, Jeśli średni koszt wychowania dorosłego Polaka to 250000 zł, to każdy dorosły w ciągu życia powinien oddać następnym dzieciom te 250000 zł, co stanowi równowartość 520 zł miesięcznie a nie im pomagać. Dopiero jak złodziej zwróci może pomagać, ale wtedy nie będzie już takiej potrzeby.!
Dobrodzieju zamiast dziecku oddać 250000 zł chcesz się wykpić dając mu 11 groszy miesięcznie? Co Ty właściwie jesteś w stanie zrozumieć?
Nikt nie udowodnił, że wcześniej urodzeni pracują wydajniej od później urodzonych a to jest równocześnie dowód, że wcześniej urodzeni nie mają możliwości pomagać dzieciom, ale wy nawet dowodu nie rozumiecie i rzekomo pomagacie dzieciom, które jak wy pracują to CUD?
Panie Lewicki (czy tam Nowak albo inna z kilkunastu „ksyw” ktore Pan uzywa),
Jezeli Pan zaklada, ze na „owy zloty” pieniadz bedzie mialo monopol panstwo, to faktycznie wiekszego sensu w tym nie ma. Ale Pan oczywiscie wie, ze to nie tak mialoby wygladac, a zwyczajnie siejesz Pan zamet, o czym zreszta przekonal sie kazdy kto widzial Pana wpisy na tym i innych blogach/portalach.
O co zreszta chodzi Panu z tym JKMem? Toz to nawet nie jest polityk z pierwszych stron gazet, a jezeli jest agentem to marnym, bo jaki ma realny wplyw na cokolwiek w Polsce? A moze to cos osobistego? Wygral z Panem w szachy? Pozyczyl i nie oddal? Uwiodl zone?
Daj Pan spokoj…
„Deflację poznaje się po powszechnych i ogólnych spadkach cen towarów i usług. Jeśli to nastąpi, to spowoduje to spowolnienie wzrostu gospodarczego. Nie zuważyłem, aby wiekszośc produktów zaczeła taniej (wyprzedaży poświątecznej nie liczę
). Jeśli więc jest jakiś czynnik, który mógł wywołać deflację to nie znaczy że ją wywołał. Poczekajmy na spadające ceny, a dopiero potem spodziewajmy skutków czyli się zahamowania gospodarki.”
Ech, myślałem, że rozważamy sytuację deflacji w warunkach waluty opartej na złocie.
W każdym razie nie mamy się o co kłócić, bo zdaje mi si, że rozumujemy podobnie. Ogólny spadek cen jest możliwy tylko wtedy, jak nagle odkryjemy tańszy(wymagający mniej pracy) sposób produkcji wszystkich towarów albo jak zmniejszymy ilosć pieniądza. Ani jedno ani drugie nam zdaje się teraz nie grozi, więc zgadzam się z prognozom dużej inflacji.
W USA według danych alternatywnych już od jakiegoś czasu jest dwucyfrowa inflacja. Polecam:
http://www.shadowstats.com/alternate_data
Pozdrawiam w Nowym Roku
@Dittohead
„Jezeli Pan zaklada, ze na “owy zloty” pieniadz bedzie mialo monopol panstwo, to faktycznie wiekszego sensu w tym nie ma.”
No to proszę pokazać ten „sens” dla złotego pieniądza bez monopolu państwa. Który prywatny przy zdrowych zmysłach wyrzuci miliardy na zakup złota, tylko po to, by za darmo udostępnic komuś pieniądz? A gdy zechce sprzedawać swoje pieniadze za dużo więcej, niż wynosi ich wartość – to kto je od niego kupi? Idiota? Ja będe wtedy wolał posługiwać się euro lub dolarem. Stabilniejsze od złota, o czym pisałem wyżej.
„O co zreszta chodzi Panu z tym JKMem? Toz to nawet nie jest polityk z pierwszych stron gazet, a jezeli jest agentem to marnym, bo jaki ma realny wplyw na cokolwiek w Polsce?”
Sam nie ma – ale wyhodował stadko bardzo aktywnych w internecie sekciarzy, którzy powtarzają gdzie się da jego brednie, służące interresom postkomuny, postesbecji oraz Moskwy. A wpływ sam też ma – w końcu to on zainicjował w sejmie intrygę, w wyniku której antykomunisci stracili władzę, a do władzy dorawała się postkomuna.
„A moze to cos osobistego? Wygral z Panem w szachy? Pozyczyl i nie oddal?”
Ze mną w szachy? Za cienki. Szachy to gra wyłącznie intelektu. Wygrac by ze mna mógł co najwyżej w brydża, gdyż sukcesy w brydżu osiagaja oszuści którzy doprowadzili do perfekcji sztuke niedozwolonego porozumiewania się. Ja w szulerce nie jestem biegły.
A na kasie nas orżnął – załatwił sobie ze swoimi postkomuszymi kumplami z SLD umorzenie 52 tys. zł podatku. Ja podatki musiałem płacić w całości.
@ikti:
„Powrót do złota oczywiście byłby bolesnym procesem i opłacalnym dla posiadaczy złota. ”
Dla posiadaczy oraz wydobywców – czyli Rosji. Mikke zawsze lobbuje za tym, co jest korzystne dla Rosji. Polskę ma w nosie
„Dlatego stanie się tak najprawdopodobniej dopiero po tym jak obecny system się pogrąży w jakimś wielkim kryzysem. W historii wielokrotnie już powstawał pieniądz papierowy i nieodmiennie jego wartość spadała do zera i wracał system oparty na towarze.”
Dokładnie to samo dotyczy pieniadza opartego na złocie. Proszę poprosić o wymianę na złoto jakiegokolwiek papierowego pieniadza opartego na złocie, którego dziś już nie ma w obrocie.
„Polska nie ma złota ale ma sporo srebra. To może srebro?
”
Polska nie ma nawet drobnego ułamka srebra do zapewnienia płynnego obrotu gospodarczego.
„Będą kupować Polską walutę? A że tak głupio spytam. Za co??? Czym zapłacą??? Złotem
”
Faktycznie głupio sie pan zapytał – zapłacą TOWARAMI.
Sprzedadzą Polsce np. ropę naftową, wezmą za ropę złotówki, które nie wróca do obrotu, bo zostaną potraktowane nie jako pieniądz, tylko jako wygodniejszy w przechowywaniu zamiennik złota. I pieniądza w obrocie zabraknie.
„Poza tym to nie rząd ma emitować banknoty tylko banki. Jak nazwa banknotu wskazuje. A co może pan zrobić jak Pan nie ufa JEDYNEMU legalnemu środkowi płatniczemu?”
Zaufac INNEMU środkowi płatniczemu. Tak było za wychwalanej przez komucha Mikke komuny – większe transakcje między obywatelami (kupno domu, samochodu itp.) przeprowadzano w USD i DM, choc za obrót nimi karano więzieniem.
Prosze pokazać mi zysk, jako by miał bank z emisji opartych na złocie banknotóww sytuacji gdy istnieje np. dolar lub euro jako rozpowszechniona alternatywa wśród obywateli.
@Nowak
„Dokładnie to samo dotyczy pieniadza opartego na złocie. Proszę poprosić o wymianę na złoto jakiegokolwiek papierowego pieniadza opartego na złocie, którego dziś już nie ma w obrocie.”
Przykro mi, ale Pan nawet nie rozumie pomysłu z którym się Pan nie zgadza. To nie pięniądz ma być oparty na złocie tylko SAMO ZŁOTO ma być pieniądzem. Banknoty, pieniądz elektroniczny to tylko dla ułatwiania wymiany. Wkłąda pan do banku złoto, i posługuje się banknotem podpisanym przez ten bank, ze ma pan tam x unxji złota. Jak się nie podoba to pan odbiera złoto.
„Polska nie ma nawet drobnego ułamka srebra do zapewnienia płynnego obrotu gospodarczego.”
Oj KGHM ma największe złoża i największe wydobycie srebra w Europie. Bodajże 6% światowej produkcji.
„Faktycznie głupio sie pan zapytał – zapłacą TOWARAMI.
Sprzedadzą Polsce np. ropę naftową, wezmą za ropę złotówki, które nie wróca do obrotu, bo zostaną potraktowane nie jako pieniądz, tylko jako wygodniejszy w przechowywaniu zamiennik złota. I pieniądza w obrocie zabraknie.”
Nie ma głupich pytań a jak widać są głupie odpowiedzi. Możliwości sa dwie, albo nam sprzedadzą towar a potem za ten pieniądz kupią coś u nas, albo sobie będą trzymać papierek/złoto. I oczywiście drugi wariant jest korzystniejszy. Każdy by chciał dostawać realne towary za nic nie znaczące świstki papieru.
Ale to też sięnie utrzyma długo bo oczywiście jak u nas będzie mniej złota, to bedziemy bardziej konkurenkcyjni w eksporcie i oczywiście bilans się wyrówna.
„Zaufac INNEMU środkowi płatniczemu. Tak było za wychwalanej przez komucha Mikke komuny – większe transakcje między obywatelami (kupno domu, samochodu itp.) przeprowadzano w USD i DM, choc za obrót nimi karano więzieniem.”
I co? Uważa Pan że wtedy było dobrze??? Ze tak powinno być???
„Prosze pokazać mi zysk, jako by miał bank z emisji opartych na złocie banknotóww sytuacji gdy istnieje np. dolar lub euro jako rozpowszechniona alternatywa wśród obywateli.”
Bank miałby zysk z tego co zapłacą mu jego klienci. Może pobierac opłatę za przechowywyanie i inwestować depozyty terminowe. TO samo co każdy inny bank. A klienci zarabiali by na braku podatku inflacyjnego.
Panie ikti mądrych ludzi chce Pan pouczać plotąc niedorzeczności? Pan Nowak ma zupełną rację, że Korwin bredzi jak potłuczony. A Pana argumenty są bzdurne.
1. Samo złoto ma być pieniądzem, nie pieniądz oparty na złocie?? Co za brednia, by kupić fabrykę w Warszawie, Australijczyk ma przyjechać z Australii z furgonetką złota? Pieniądz bez przelewów?
2. Proszę policzyć, ile wydobywa srebra KGHM i jaka jest jego wartość – a potem porównać z zapotrzebowaniem państwa na pieniądxz do obrotu gospodarczego. Srebra też ma Polska zdecydowanie za mało, by mogło być ono pieniądzem. I wtedy na większe zakupy już by sie jeździło nie furgonetką, lecz TIRem
3. „Każdy by chciał dostawać realne towary za nic nie znaczące świstki papieru.” – no to w końcu te świstki papieru będą miały pokrycie w złocie, czy nie??? Bo samo złoto jako pieniądz ze względu na jego ciężar i kłopoty w przechowywaniu nie sprawdzi się
4.” Bank miałby zysk z tego co zapłacą mu jego klienci. Może pobierac opłatę za przechowywyanie i inwestować depozyty terminowe. TO samo co każdy inny bank. A klienci zarabiali by na braku podatku inflacyjnego.”
Złoto też od półwiecza podlega inflacji (zwiększona podaż w wyniku nowoczesnych technik jego wydobycia). zatem na Pańskie dyrdymały (oraz Pana JKM) nie będzie chętnych.
@Montezuma?
Cóż, nie ja to wymyśliłem, tylko mądrzy ludzie:) I działało to nawet setki lat, ale cóż widocznie Panowie są mądrzejsi.
„1. Samo złoto ma być pieniądzem, nie pieniądz oparty na złocie?? Co za brednia, by kupić fabrykę w Warszawie, Australijczyk ma przyjechać z Australii z furgonetką złota? Pieniądz bez przelewów?”
Teraz banknoty NBP są pieniądzem i może pan wziąć walizkę gotówki lub zrobić przelew. Tak samo kiedy złoto jest pieniądzem. Albo Pan sam przewozi złoto, albo zleca to bankom. One scalają wiele transakcji i najczęściej w ogóle nie trzeba przewozić złota (tylko różnica w bilansie). Pana wybór. Jeśli chodzi o złoto, to raczej uniósł by pan wartość fabryki na pleckach. Nie trzeba furgonetki ;]
„2. Proszę policzyć, ile wydobywa srebra KGHM i jaka jest jego wartość – a potem porównać z zapotrzebowaniem państwa na pieniądxz do obrotu gospodarczego.”
Wartość srebra wzrosła by X krotnie, jeśli by je wprowadzić jako pieniądz. Wystarczy nam tyle procent istniejącego srebra jaki procent stanowi nasza gospodarka w świecie. Oczywiście, należałoby wcześniej gromadzić srebro. Coś takiego chciał zrobić Kennedy Polecam:
http://dwagrosze.blogspot.com/2008/06/executive-order-11110.html
Też idiota?
„no to w końcu te świstki papieru będą miały pokrycie w złocie, czy nie??? Bo samo złoto jako pieniądz ze względu na jego ciężar i kłopoty w przechowywaniu nie sprawdzi się”
Ile razy mam mówić: albo banknoty czyli wiara w bank, albo złoto. Zresztą złoto, też nie ma żadnej realnej użyteczności, więc opłaca się za nie brać towar. W łagrach za złoto kupowano chleb. I jak Pan myśli, kto zarobił?
W każdym razie jak już mówiłem i tak długo się import nie utrzyma bez eksportu i wyjdzie na równo.
„Złoto też od półwiecza podlega inflacji (zwiększona podaż w wyniku nowoczesnych technik jego wydobycia). zatem na Pańskie dyrdymały (oraz Pana JKM) nie będzie chętnych.”
Hahaha. Inflacja 2% rocznie. I to niezależnie od jakichkolwiek działań rządów. Bardzo chętnie. Jak pan nie ma jeszcze złota to polecam kupić.
I to nie moje dyrdymały a ni nie wiem tego od JKM (który rzeczywiście często bredzi
). Te dyrdymały to austriacka szkoła ekonomii.
) systemu pieniądza, który jest korzystny dla bankierów. Jest pan bankierem panie Montezuma?
Zawsze zastanawiam się, dlaczego ludzie bronią jak niepodległości(bardziej, kto teraz broni niepodległości
Prosze Panow
Dyskusja bardzo ozywiona, ale pozwole sobie wzbogacic ja o pare dodatkowych faktow. Matematycznie rzecz biorac, funkcja procentu (skladanego) rosnie w czasie wykladniczo, wiec mowimy tu jezykiem Pana JKM o sprzezeniu zwrotnym dodatnim, ktore w dlugim okresie (wg. Kondratieffa co 40-60 lat) prowadzi do implozji. Co oznacza w systemie finansowym, ze suma dlugu przekracza realne mozliwosci jego splacenia i piramida wali sie i zapada, miazdzac finansowo wszystkich, ktorzy nie mieli przy sobie dobr odpornych na takie wtrzasy.
O rozpedzaniu sie tej sniegowej kuli globalnego dlugu swiadczy nieustanny wzorst agregatow monetarnych M3, przez USA juz przezornie nie publikowanych. To sukcesywne rozwodnienie pieniadza, oraz jego spadek sily nabywczej jest tuszowane przez rzad, poprzez okresowe zmienianie zestawu koszyka dobr, a takze „hedonistyczne metody” statystycznych obliczen wzrostu cen. Fakty te sa przynajmniej potwierdzone w Stanach przez ekonomiste Johna Williamsa, w jego portalu Shadow Government Statistics: http://www.shadowstats.com/
Wiedzac, iz matematyka raczej nie jest po ich stronie, zwolennicy inflacji oraz procesow systematycznego zadluzania sie (np. dla przelamania kolejnej fazy slabosci konsumetow), Keynesisci, albo nie zdaja sobie sprawy z faktu rakotworczego oslabiania sie pieniadza, albo biora go z premedytacja pod uwage, wkalkulowujac oglaszanie narodowego bankructwa, badz ewentualna wymiane pieniedzy co kilkadziesiat lat. Taki rzad jest albo naiwny albo zlosliwy/ przestepczy, i dzieki statystycznym manipulacjom, do ktorych kazda wladza niestety ma sklonnosci, dazy do swiadomej dezinformacji swoich obywateli. Jedyna kasta korzystajaca na tym chaosie jest oczywiscie kasta emitentow/ handlarza/ wymieniaczy pieniadza, rachunek zawsze placi spoleczenstwo.
Dla zainteresowanych waluta zlota, oraz informacjami na temat zlotego kartelu polecam niemieckojezyczna strone: http://www.goldseiten.de/. Strona ta przybliza idee w calkiem profesjonalny sposob.
Co do elektronicznej alternatywy dla waluty, o stalej ilosci w gospodarce, badz na swiecie, jestem niestety sceptyczna, ze wzgledu na brak zaufania do siebie panstw i krajow. Instytucja rozliczajaca handel miedzynarodowy i opierajaca sie na niej kreacje / emisje pieniadza krajowego na swiecie musialaby byc neutralna, scentralizowana a przede wszystkim musialaby sie cieszyc aprobata wielkich mocarstw. Watpie czy ktorekolwiek mocarstwo chcialoby zrezygnowac z wlasnego pieniadza, tak wiec idea jest szczytna ale niestety wyprzedzajaca swoj czas.
http://www.mises.pl/893/thorsten-polleit-nieszczesne-stabilizowanie-cen/
O stabilizowaniu
Niech Pan zrobi porządek z pojęciami „ród”, „rodzina”. Na przyszłosć to ważne. Polecam F.Konecznego.
Do p. Janusza Baczyńskiego.
„Postęp techniczny spowodował wynalezienie pieniądza fiducjarnego, nie opartego o dobra materialne, ale o zaufanie do twórcy tego pieniądza, którym są rządy państw.”
Jak można coś takiego napisać?
Vaclav Claus PRZYTOMNY!!! http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/1852/
Deflacja jest dobra !
Od lat spadają ceny komputerów, aparatów fotogr., monitorów LCD. I czy my kupujemy ich mniej ? Wręcz przeciwnie ! o 40% więcej !
Dla wielu deflacja kojarzy się z okresem wielkiej depresji kiedy ceny spadały z powodu NADPRODUKCJI.
Spadek cen związany ze wzrostem WYDAJNOŚCI jest dobry !
Nie ma potrzeby drukować pieniądz dla generowania inflacji. To jest tylko dobre dla rządzących. Jeszcze jedna forma opodatkowania.
Daj Głos na JKMa!!!
http://rozmowy.onet.pl/3,3,sondy.html
Szczęscia Zdrowia w Nowym Roku!
Wolność jest wartością LEWICOWĄ, a nie prawicową.
Jako dowód przywołam hasła Wielkiej Rewolucji Francuskiej:
„Wolność, Równość, Braterstwo”.
Prawica to nic innego, jak ciągłe zakazy, nakazy, że tego nie wolno, tamto niemoralne, itp.
Pójdź do pierwszego-lepszego liceum i spytaj się młodych, co im się kojarzy z wolnością: prawica, czy lewica?
Jestem pewien, że 2/3 odpowie: lewica.
Prawica kojarzy się zazwyczaj z:
- starymi zgredami,
- zakazem picia napojów gazowanych,
- zakazem jedzenia słodyczy,
- zakazem oglądania filmów dla dorosłych,
- zakazem palenia papierosów,
- zakazem wychodzenia na dwór po 22,
- zakazem noszenia mini-spódniczek,
- zakazem noszenia kolczyków,
- zakazem malowania paznokci,
- zakazem używania kondomów,
- zakazem czytania pisemek typu „Wamp”,
- zakazem aborcji,
- zakazem całowania się w miejscach publicznych,
- zakazem eutanazji,
- zakazem małżeństw homoseksualnych,
- zakazem parad gejowskich,
- zakazem słuchania metalu i hard rocka,
- przymusem uczęszczania na religię,
- przymusem chodzenia do kościoła.
POtęga lewicy –> Ale dyrdymały. Chyba niedawno dostałeś się do „pierwszego-lepszego” liceum, bo nie uwierzę, że dorosła osoba może takie bzdury pisać.
Nie zgadzam się z Panem, że inwestycja w dom jest jedną z najgorszych. Zasadniczo trudno też powiedzieć, że jest zła. Moje uwagi:
1) To jak z inwestycją w sitko i kilof. Po co szukać złota w Wiśle? A jednak może znajdzie się taki, kto kupi te narzędzia, znajdzie złoto i mu się zwrócą? Ja kupiłem mieszkanie za 300 tys. zł. Teraz jest warte 600 tys. (zbudowano metro). Załóżmy, że je sprzedaję. Straciłem? Może Pan to nazywać spekulacją; ale taka inwestycja nie musi być z definicji zła.
2) Przy zakupie mieszkania widzi Pan zakup murów, rur, okien itp. Zgoda. Ktoś bierze na to kredyt (np. na 7%) i mieszka w nim zamiast mieszkać z rodzicami. A może mieszkanie z rodzicami przynosi straty większe niż koszt kredytu (7%)? Może ma dość jedzenia co niedzielę rosołu, może ma dość tego, że nie może powiesić lustra wyżej, bo mama jest niska itp.? Może właśnie dla tej osoby koszt kredytu rekompensuje mu mieszkanie z rodzicami, dzięki temu pracuje wydajniej i więcej zarabia? Tego Pan nie wie; Pan pewnie widzi świat taki, że wszyscy kochają swoich rodziców i stanowią wielopokoleniowe rodziny. Tak jednak nie jest. Mój dom jest powiązany z moim miejscem pracy. W pracy pracuję, w domu odpoczywam. Jeśli mam gdzie odpoczywać, będę pracował wydajniej. Nawet Bóg odpoczywał.
3) Jeśli inwestycja w mieszkanie jest zła, to czemu od tysiącleci je budujemy? Czemu nie mieszkamy w darmowych jaskiniach? Czemu wreszcie Pan mieszka w domu a nie na darmowym dworcu i zaoszczędzonych pieniędzy na czynszu nie odkłada Pan w skarpetce?
4) Czemu zakup mebli ma być „zakładaniem pętli na szyję”? Bo mam w domu porządek i nie muszę nic szukać 3 godziny tylko 10 minut? Zakup mebli to oczywista oszczędność na szukaniu skarpetek, na praniu i sprzątaniu (w meblach mniej się kurzy) itp.
Generalnie uważam, że wszelkiego rodzaju inwestycje się zwracają (oczywiście poza oszustwami). Jeśli ktoś zapala cygaro banknotem $50, to widocznie poprawia to tak jego samopoczucie, że ta poprawa jest tego warta (nawet jeśli ten człowiek jest szalony! Uważam, że nawet szalony robi coś, bo mu to daje więcej przyjemności niż nierobienie tego). Jeśli ktoś kupuje Mercedes S-Klasse, a nie Matiza – to też musi mieć z niego więcej korzyści niż z Daewoo. Sam Pan pisze, że ceny powinny być wolne – a zezwala sobie na obiektywne ocenianie, która inwestycja jest korzystna. Jak to jest?
@Szwejk –> Nie zrozumiałeś chyba tego, co chciał przekazać p.JKM. Widzisz, nie każde działanie można nazwać inwestycją. Ten dom byłby inwestycją gdyby jego wybudowanie miało zwrócić kredyt, koszt kredytu i jeszcze przynieść zysk. Dom sam w sobie nie pozwoli na spłatę kredytu, chyba żeby go sprzedać, ale wtedy znów potrzebny byłby nowy dom. Oczywiście można od razu wybudować większy dom i w jednej jego częsci mieszkać, a drugą część wynajmować. Byłaby to inwestycja bo w ten sposób dom zapracowałby na siebie i po pewnym czasie przyniósł zysk. Oczywiście sama możliwość mieszkania w domu jest rodzajem korzyści ale nikt racjonalny nie wyceniałby tej korzyści na poziomie kosztu kredytu.
Kredyt prócz oprocentowania ma jedną wielką wadę. Związuje ręce! Mając jakieś zobowiązania czyli będąc czyimś dłużnikiem nie można pozwolić sobie na ryzykowne działania gospodarcze! No bo jeśli bierzemy kredyt na konsumpcje to skąd weźmiemy pieniądze na inwestycje? Reguła, aby nie życ ponad stan dotyczy tego aby nie zaciągać kredytów w celach konsumpcyjnych. W celach inwestycyjnych zaciągać kredyt jak najbardziej warto! P. JKM pisał o tym.
A jeśli nie mamy innej możliwości? Wówczas lepiej kupić małe mieszkanko i w ten sposób uzależnić się od wierzyciela na kilka lat niż wybudować duży dom i uzależnić się od wierzyciela na całe życie. Aby jednak takich osób, które nie mogą polegać na rodzinie, było jak najmniej, państwo nie powinno prowadzić polityki pro-kredytowej (takiej jak ta, która doprowadziła do kryzysu w USA).
Tylko ten może dziecku pomagać, kto nim nie był niemożliwe jest pomaganie dzieciom, bo świadczy o pomaganiu sobie a to matematyczna sprzeczność!
Nie zgadzam się z kol. PoNgO. Inwestycja ma rzeczywiście na celu co najmniej zwrot kosztów i ja chciałem tylko zauważyć, że są pewne zyski, które jest bardzo trudno wymierzyć. Przykład: mieszkam w centru miasta (idę do pracy 10 min) w jednym pokoju, płacę np. 1000 zł czynszu. Postanawiam przenieść się za miasto, bo tam czynsz wynosi 100 zł, ale dojeżdżam godzinę dziennie w korkach. Jeśli koszt pracy jednej godziny wynosi 100 zł, to po tygodniu jestem w plecy, bo przez dwie godziny mogłem popracować dłużej. A może zamiast złościć się w korkach mógłbym lepiej wypocząć i pracować wydajniej – i zamiast 100 zł/godz. zarabiać 150 zł? Tak samo trudno jest oszacować zysk, jaki przynosi satysfakcja z mieszkania „u siebie”. Tak, wykładam 300 czy 600 tys. z na domł, ale dzięki temu nie tracę sił na domowe konflikty, mam bliżej do pracy, pracuję wydajniej, zarabiam więcej – i kredyt, który wziąłem na 30 lat tak naprawdę spłacił mi się w dwadzieścia, a w następnych 10 latach tylko zarabiam.
Kredyt wiąże ręce, ale tak samo wiąże ręce rodzina (odkąd mam dzieci, mniej ryzykuję). Czy to źle? Nie wiem. Dla jednego dobrze, dla innego źle. Jednak nie można pisać „kredyt jest zły” (sam p. JKM podaje przykład, kiedy warto wziąć kredyt), „mieszkanie to najgorsza inwestycja”, gdyż zyski z dobrego samopoczucia są niemierzalne.
Pozdrawiam
@Szwejk –> Wow, zarobek 100 zł/h i czynsz 100 zł/m-c!? Chłopie, popracuj nad proporcją, bo na razie ten twój przykład daleki jest od realizmu. Nie dziwię się, że wyciągasz dziwne wnioski, bo przy takich liczbach to nawet kredyt na budowe pałacu opłacałoby się zaciągać
. Wysokość czynszu nie bierze się znikąd – jest zależna od popytu i podaży, a więc od przeciętnych ludzkich zarobków i od kosztów budownictwa. Oprocentowanie kredytów również jest dostosowane do realiów rynkowych. A na rynku panują inne proporcje niż przedstawiłeś. Nikomu nie powiększa się pensja o 50% z powodu lepszego samopoczucia (czyli braku korków).
Po drugie – nie myl pojęć. Zysk, a satysfakcja to dwie różne rzeczy (choć obie są korzyścią). Budowa domu nie w celu jego sprzedaży jest konsumpcją, a na takową nie warto zaciągać kredytu. Zawsze istnieje bowiem koszt alternatywny – pieniądze z kredytu lepiej zainwestować w coś co ma realną stopę zwrotu, a dom budować po uzbieraniu na niego pieniędzy (a nie jednostek satysfakcji!
). W ten sposób zyski, które wypracowujemy, będą nasze, a nie przejdą na konto banku. Państwo wspierając kredytodawców niestety przeciwdziała akumulacji rodzinnych majątków, bo banki przywłaszczają sobie owoce pracy tych rodzin. A przecież gdyby nie oprocentowanie kredytu (i gdyby nie podatki) to każdą rodzine raz na pokolenie byłoby stać na budowę domu.
Słabo znam się na ekonomii, bom jeszcze młodzian.. ale zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Zakładając że nie cały zasób naturalny złota został wydobyty.. W jakiej formie zapłatę otrzymają od mennicy kopalnie a w szczególności pracownicy takich kopalni?
@Sevalis
Ciekawe pytanie ?:)
Oczywiście to nie mennica płaciła by kopalniom tylko kopalnie płaciły by mennicom. Przecież to mennic świadczy usługę kopalni – przerabia złoto w naturalnej postaci w piękne błyszczące monety i sztabki.
A pracownicy dostaną oczywiście część wydobytego złota.
+ UPR-owski komentarz do http://wiadomosci.onet.pl/forum.html?hashr=1&#forum:NCwxNSwxMSw2MDA5NjQxLC0xLDAsMCxmb3J1bTAwMS5qcw==
Oddział Nowosądecki UPR Pragnie Zaprosić 17.01.09r na Wykład
NOWA ZELANDIA-reformy wolnorynkowe zakończone sukcesem!
dr.Tomasza Cukiernika + kiermasz książki Prawicowej!
WSTĘP WOLNY!!! Mogę Zabrać 3 osoby z Okolic lub z Krynicy Zdrój tel. 0-691-271-644 lub email h.stawiarski@vp.pl UPR-zejmie Pozdrawiam!
Pomysl na mieszkanie z rodziną ma jedną podstawową wadę – trzeba tam mieszkać, gdzie rodzice. A przecież nie można czekać, aż praca nas znajdzie tylko trzeba jej samemu szukać – najczęściej w dużym mieście. A w tym dużym mieście trzeba gdzieś mieszkać – można wynajmować, ale po co spłacać komuś kredyt? To już lepiej samemu wziąć – przynajmniej na końcu pozostanie nam mieszkanie.
Bez dzieci i tak nie będzie emerytury. Durny jest pomysł sam na
siebie nie znając jeszcze matematyki!
Jeśli cała ludzkość wpadnie na pomysł, aby nie mieć Np. Przez 50 lat
dzieci to będzie żyła lepiej, bo nie będzie nikt zwracał kosztów
swojego wychowania następnym dzieciom. Taka możliwość istnieje. Ta
ludzkość zostanie jednak największym złodziejem, bo nie zwróci tych
kosztów. Kiedyś kobiety nie miały praw
wyborczych a murzyni byli niewolnikami to mamy mam nadzieję za sobą.
Największe jednak okradanie i poniżanie trwa nadal, to okradanie i
poniżanie dzieci, które rzekomo wszyscy kochamy! Ot jak
kochamy! Fakty i mity o „pomocy”
społecznej źródłem powstawania zła Dziecko od urodzenia jest źle
traktowane przez dorosłych i później musi się odwdzięczyć. Dużą
niesprawiedliwością byłoby gdyby z okradanych dzieci wyrastali
dobrzy ludzie.
Społeczeństwo traktuje dzieci jak przyszłych darmozjadów, o czym
świadczy udzielanie im „pomocy”. Kto traktuje dziecko jak przyszłego
przeciętnego pracownika ten wie, że przeciętny nie potrzebuje
pomocy? Jeśli dziecko nie ma, co jeść to dowód, że je ktoś okrada i
to wbrew pozorom nie rodzice a ci gangsterzy, co dzieci nie mają.
Jest Polska, w której żyją dwie charakterystyczne rodziny, jedna ma
taką cechę, że „ubzdurała” mieć z pokolenia na pokolenie troje
dzieci i dobiera się w pary z dziećmi gdzie w rodzinie również jest
troje dzieci. Druga to rodzina, która ma jedno dziecko i dobiera się
w pary z jedynaków. Dane: wszyscy przedstawiciele tych rodzin są
nauczycielami, rozpoczynają pracę w wieku 25 lat, zarobki wszystkich
to średnia krajowa, na emeryturę przechodzą w wieku 50 lat a żyją 75
lat. Ślub w wieku 25 lat, dziecko przed ślubem jedynak i trojaczki,
emerytura to 2/3 średniej płacy. Rozpatruję życie jedynaka wybranego
z dowolnego pokolenia tej rodziny. W wieku 0-25 lat przypada na
niego 2/3*25*12=200 średnich. w wieku 25-50 lat 2/3*25*12=200
średnich. emerytura to 2/3*25*1`2=200 średnich. Razem w ciągu życia
600 średnich!! Przedstawiciel drugiej rodziny. W wieku 0-25 lat
2/5*25*12=120 średnich. 25-50 lat 2/5*25*12=120 średnich emerytura
200 średnich. Razem w ciągu życia 440 średnich płac. Różnica, więc
160 średnich*2500 zł=400 000 zł.(za taką samą pracę-co na to prawo,
równość wobec prawa, itp. itd.) Przeliczając podobnie
dla całej rodziny z dziesięciorgiem dzieci mamy (jeśli dziesięcioro
dzieci i ich rodzice zarobią średnią krajową) że reszta
społeczeństwa okrada tą rodzinę na kwotę, która w różnicy daje 9
000000 zł.(Gangsterzy są przekonani, że ich podatki idą na pomoc
dzieciom-rozumowanie wynika z błędnego założenia, że te dzieci nie
będą płaciły podatków) Przy tych rozważaniach nie brałem pracy przy
dzieciach pod uwagę. Głównym punktem ekonomii wynikającym z tych
rozważań to, że kto nie zwraca kosztów swojego wychowania dzieciom z
następnego pokolenia jest złodziejem okradającym te dzieci! Dla
zachowania sprawiedliwości te dzieci muszą się odwdzięczać. Wasze
rodziny nie zostałyby patologicznymi, źle wykształconymi gdyby je
tak okraść? Później za swoje okradanie wymierzamy okradanym karę
śmierci. To, że ktoś nie może mieć dzieci to także jeszcze nie powód
by okradać tych, co mogą je mieć! Dorosły człowiek powinien zwracać
koszty swojego wychowania nie rodzicom, lecz następnym dzieciom (tak
zrobili jego rodzice), Jeśli nie chce lub nie może mieć dzieci to
powinien te koszty zwrócić innym dzieciom. Zwolnieni z tych opłat
mogą być tylko ci, co nie mogą pracować lub nie mają pracy. Te
koszty to 250 000 zł.(Który sołtys tyle nakradł?) Takie rozumowanie
wynika ze zwykłej uczciwości, którą poniżej przedstawiam. Każdy
człowiek powinien zapracować na całe swoje życie tzn. od zera do
śmierci. Za okres dzieciństwa np. od 0 do 23 lat otrzymuje on na
wychowanie od rodziców, dziadków, domu dziecka, itp. i właśnie to,
co od kogoś otrzymał później musi zwrócić następnym dzieciom lub
wpłacić do „puli” z przeznaczeniem na te dzieci. Kto tych kosztów
nie zwraca jest złodziejem okradającym dzieci z nowego pokolenia?
Przy czym nie idzie tu o sprawiedliwość, która zawsze jest constans-
tylu jest w społeczeństwie bandytów, alkoholików, narkomanów
morderców itp. na ilu to społeczeństwo zasługuje. Ja tylko wskazuję
zgodnie ze zwykłą matematyką, że dzieci są okradane Najlepiej to co
tu piszę sprawdzić robiąc takie założenie, że wszyscy ludzie są
równi i wykonują jednakową pracę i dla takiego założenia które jest
mocno uproszczone przyjąć płace. Kto tego nie potrafi zrobić
prawidłowo(nikt się nie zgłosił) niech nie marzy, że potrafi to
zrobić w społeczeństwie, w którym ludzie są różni? To tak jak mówić
o matematyce bez ustalonych zasad! Pomoc dzieciom zaś to ich
poniżanie. Kto dzieciom „pomaga” daje tym dowód, że traktuje dzieci
jak przyszłych darmozjadów (wszak przeciętnym nikt nie może pomóc-
cudów nie ma) Każdy dorosły był dzieckiem i otrzymywał „pomoc” od
innych? Obowiązkiem dorosłego jest tą „pomoc” zwrócić następnym
dzieciom, ten obowiązek to normalna ekonomia i ta zwykła uczciwość.
Kto nie zwraca tych kosztów swojego wychowania jest złodziejem
okradającym dzieci z nowego pokolenia? Pomoc dzieciom udzielana
przez tych, co nie rozumieją swego błędu powoduje, że ci, co dzieci
okradają mogą śmiało zwiększyć kwoty okradania. Owsiaki zwracają
raptem po 100 zł i myślą, że należy im się nagroda za dobroć. 70 %
Polaków „pomaga” dzieciom, to ci dopiero gangsterska afera! Jakiej
ekonomii uczą w naszych szkołach? Jakich rachunków uczą w naszych
szkołach, jakiego prawa uczą w naszych szkołach? Pomoc nie jest
potrzebna, to normalna ekonomia jest
potrzebna. 1. Dla dzieci jestem
komunistą, uważam, że im wszystkim bez wyjątku należą się pieniądze
od wszystkich dorosłych, bez łaski, bo to matematycznie pieniądze
tych dzieci a na pewno dzieci nie potrzebują „pomocy” np. W.O.Ś.P.-
TO PONIŻANIE DZIECI. Nie powinno być tak, że dorośli przyznają z ich
pieniędzy im zasiłki rodzinne boś biedny, stypendia boś zdolny,
pomoc boś ładny itd. Wszystkie te organizacje to NIEPOTRZEBNE
IDIOTYZMY. Zamiast dzieciom pomagać należy przestać dzieci
okradać. 2. Dla dorosłych jestem
kapitalistą, uważam, że każdy dorosły musi zwrócić koszty swojego
wychowania ( za okres dzieciństwa) zapracować na życie dojrzałe i
odłożyć na emeryturę. Kto tego nie zrobi jest złodziejem okradającym
dzieci z punktu pierwszego? Uważam, że Ktoś ten świat tak stworzył,
by sprawiedliwość zawsze była constans. Dlatego nie idzie tu o
sprawiedliwość. Wielką niesprawiedliwością byłoby jednak, gdyby z
okradanych dzieci wyrastali dobrzy ludzie! Dlatego ci, co są za karą
śmierci dowodzą, że nie znają się na
ekonomii. Jeśli traktuje się dziecko jak
przyszłego darmozjada to darmozjada się otrzymuje. Nikt nie jest tak
mądry, aby potrafił nie kraść, ale co już znamy możemy prostować dla
własnego dobra! 4. Najlepiej to, co tu
przedstawiam sprawdzić robiąc takie założenie, że wszyscy ludzie są
klonami i wykonują taką samą prace, jak powinna wyglądać płaca w
takim społeczeństwie? Bóg stworzył ludzi równych, to ludzka
niesprawiedliwość ich zróżnicowała. Wprowadzając normalną ekonomię
ludzie znów gdzieś w nieskończoności mogą dojść do równości!
Jeżeli pan twierdzi że w płaszczu pływa się lepiej w wodzie to dlaczego w mistrzostwach świata w pływaniu nie startują w płaszczach??
Szanowny Panie,
Ja ad wczorajszego programu pryzmat. Chciałem się odnieść do prowadzonej dyskusji. Zapomniał Pan dodać, że kultura broni, jej posiadania i używania w Polsce ma długie tradycje. W każdym domu szlacheckim była broń. Nawet carski zaborca nie nakazywał ziemianom rezygnowania z niej! Większość zrywów niepodległościowych była możliwa dzięki temu, że każdy powstaniec/szlachcic posiadał własny egzemplarz! Nawet już w XX wieku POW i inne organizacje narodowo – wyzwoleńcze miały dostęp do broni prywatnej celem prowadzenia szkolenia. W dwudziestoleciu międzywojennym broń, choć może i dobrem koncesjonowanym, nadal była dość powszechna wśród określonych grup ludności. II Wojna Światowa to kolejne wydarzenie w historii Polski, które odcisnęło piętno, na kulturze broni w Polsce. Po wojnie, paradoksalnie, było więcej posiadanej legalnie broni, jak przed wojną – PRL co prawda wydawał zezwolenia tylko wiernym systemowi, ale wystarczyło wstąpić do ORMO, aby wystąpić o pozwolenie i często się je otrzymywało! Poszerzona została zatem grupa osób, kultywujących posiadanie broni o grupy, które w międzywojniu nie mogłyby liczyć na ich legalne zdobycie! Pomijając to, że broń w Polsce posiadają policjanci, prokuratorzy, sędziowie, adwokaci, radcy prawni, niektórzy lekarze etc. a przede wszystkim członkowie związków łowieckich i całkiem spora rzesza ochroniarzy także posiada zezwolenie na broń palną!, to każdy, do niedawna, obywatel przechodził przeszkolenie z jej użycia na PO w szkole, a mężczyźni dodatkowo, odbywając służbę wojskową! Do czego piję – to obycie z bronią jest, może nie każdy ma tradycję posiadania jej w domu, ale prawie każdy ma lub miał z nią styczność. Istnieje także historyczna tradycja posługiwania się i posiadania broni. Ta pani psycholog, która ładnie wyglądała, ale była wyjątkowo głupiutka inie wiem po co ją zaproszono, nie wie najwyraźniej o tym, ile broni jest w polskich domach – całkiem nielegalnie;] Będąc w LO! mogłem kupić rewolwer w szkole za 700zł!!!! W podstawówce kolega przynosił do szkoły łuski po nabojach – naboi ojciec mu nie pozwolił zabrać. Chłopak mieszkał w dzielnicy domków jednorodzinnych, w której wieczorem ludzie chodzili pod rękę z bronią – w większości nielegalną:] Pamiętam czasy, gdy przyjeżdżali do nas Ruscy w połowie lat 90. Starsza kobieta, chciała zamówić u nich automat (pralkę), kontrahent przywiózł jej AK 47:] Nie wiem ile osób uzbroiło się wtedy dzięki nim, ale powiedzmy, że znam takie przypadki… Nie, sam jej nielegalnie nie posiadam – jeśli będę miał potrzebę, kupię najzupełniej legalnie, bez zezwolenia replikę XIX wiecznego rewolweru. Ich posiadaczy w Polsce jest kilkadziesiąt tysięcy.
Pozdrawiam,
RMH
Mój komentarz do wpisu: http://korwin-mikke.blog.onet.pl/2,ID362055336,index.html
Nie chciało mi go opublikować:
Panie Januszu,
Poparłem swego czasu i nadal popieram UPR oraz Pana, gdyż zrozumiałem, dokąd zmierza obecny system. Pojąłem też, że skutki ekonomiczne dalszego postępowania degeneracji systemu, muszą niechybnie zakończyć się jego krachem – co nie ma nic wspólnego z obecnie przeprowadzanym „kontrolowanym kryzysem” na którym korzystają określone grupy i który niechybnie oddala/łagodzi widmo nadchodzącego, prawdziwego załamania się „fal Keynsa”.
Wnioskowałem też, że UPR, jako najlepiej rokująca obecnie siła innowacyjna w polityce, stanie się w przyszłości poważną siłą w Polsce, która zastąpi obecne elity i wprowadzi nowy ład. Świadom tego, że obecnie w szeregach UPR jest niewielu ludzi, którzy Pana rozumieją a popierają w oparciu o heurystyki poznawcze, uznałem za zasadne, już dziś się przyłączyć, by w przyszłości władzy nie przejęli debile, które to antykomunistyczne są do cna, a za komunistów mają każdego, kto np. był w PZPR – samemu zaś wykazując mentalność prymitywnego chłoporobotnika na zjedzie działaczy kółka różańcowego (znam kilku rzekomo prawdziwych UPRowców, katolików i antykomunistów, którzy to jednak mają dystans do Pana i Pan idei, za to mentalność NKWDzisty lub Torquemady).
Wiem, że przejęcie władzy przez Pana lub osoby z Pana otoczenia nie będzie możliwe bez swoistej koncesji osób z bezpieki – konkretnie, związanych z ABW. Obawiam się rewolucji w obliczu kryzysu i wierzę, że jej widmo skłoni te osoby do „osłony” Pana i Pana działań na rzecz silnej Polski, gwarantującej bezpieczeństwo i perspektywy dla jej obywateli. Inne opcje są o wiele gorsze i mniej efektywne w obliczu konkurencji różnych podmiotów geopolitycznych.
Jestem też święcie przekonany, że posiada Pan mniejsze lub większe kontakty wśród bezpieki, które pozwalają Panu głosić to co Pan głosi tak jak Pan głosi. Powiedziałbym nawet (kiedyś wprost to stwierdziłem), że jest Pan agentem – dziś skłonny jestem wierzyć, że niekoniecznie, Służby bowiem lubią niezależne, świeże podejście do róznych kwestii i skłonni sa tolerować niewielkie ekscesy w Pana wykonaniu. Tak czy inaczej, jakieś kontakty i zależności zapewne łączą Pana z tym środowiskiem.
Reasumując, mnie też przeraża to, co się dzieję. Nie zgadzam się z tym i gotów jestem się przed tym bronić. Czy jednak na pewno uważa Pan za słuszne, by się zbroić i szykować do rewolucji? To nie jest dobre rozwiązanie… poza tym, nie wydaje mi się to możliwe w tej chwili – kryzys jeszcze nie wstrząsnął świadomością ludzi, nie ma wojny, nie ma żadnych wydarzeń na świecie ani tym bardziej w Polsce, które pozwoliłyby szacować skuteczność tego typu działań – nie ma iskry, która podpali beczkę prochu niepokoi społecznych, a Pan nie ma dość sił, by pozwolić sobie na takie apele.
W obliczu powyższego proszę, aby Pan zaniechał podburzania ludzi do obalenia oczywiście złego systemu. Nie mogę zrozumieć Pańskich intencji. Nic Pan nie osiągnie teraz – to będzie falstart! Zadenuncjuje Pan tylko rzesze młodych, aktywnych i zdolnych do działania ludzi, którzy czytują Pana blog – nie mają oni przeszkolenia, odpowiedniej wiedzy ani przywództwa, by cokolwiek zrobić a ich ewentualne działania, to będzie zwykły terroryzm! Nie ma Pan, ani oni żadnego poparcia w społeczeństwie – Pański blog, to niedostateczna tuba medialna! Tego nie mogę poprzeć! Pan tez nie powinien – no chyba, że działa Pan w intencji zupełnie przeciwnej – rozładowania napięcia na tzw. prawej scenie politycznej.
W istocie rzeczy, mam świadomość tego, że moi koledzy a częściej koleżanki (absolwentki i absolwenci mojego wydziału) z ABW czytają namiętnie, w ramach swoich obowiązków służbowych, Pana blog i piszą stosowne analizy. Musi być Pan tego świadom – a wiedząc to, gdyby nie „koncesja” zapewne musiałby się Pan liczyć z podjęciem stosownych działań przez odpowiednie organa, mające na celu Pana uciszenie, włącznie z fizyczną eliminacją! Skoro mimo to, Pan nawołuje do zbrojnego obalenia tego Państwa, to traci Pan moje zaufanie… a szkoda:( Jest Pan albo głupi, albo ktoś Panu kazał wkopać kilku w gorącej wodzie kąpanych młokosów;/
Z poważaniem,
Radosław Herka
http://expresskaszubski.pl/z-szuflady/2009/02/gdzies-miedzy-ameryka-a-rosja#komentarz-44487 + komentarz
Dawno się tak nie uśmiałem, jak przy tym zdaniu:
„Rząd jak chce obrabować obywateli to ma tę możliwość także przy pieniądzu kruszcowym: np. zmniejsza ilość złota na jednostkę pieniądza, albo w ogóle przechodzi na pieniądz fiducjarnt.”
1. Jak ZMNIEJSZYĆ ilość złota na jednostkę pieniądza, skoro „jednostką” jest właśnie ilość złota, na którą pieniądz jest wymienialny? Na tym polega pieniądz kruszcowy!
2. „… albo w ogóle przechodzi na pieniądz fiducjarny”. Genialne! A demokracji też by Pan bronił na przykład tak: „Wszystko, co złe w demokracji, rządzący mogą wprowadzić także przy monarchii: po prostu wprowadzając w jej miejsce demokrację…” ????
Pozdrawiam serdecznie.
P.S. Panie Januszu, kiedy kolejny wpis?
Złoto też ma umowną wartość.
kiedys pewien pan byl bardzo zdziwiony po co my sie uczymy i po co te studia zamiast brac sie za robote to czas tracimy
w normalnym panstwie czlowiek mieszka z rodzicami do 27 roku zycia
naprawde jest podobnie tylko nie zarabia wczesniej tylko studiuje do 25 bo tkai jest model potem dopiero zaczyna sie uczyc w pracy czyli ok 30 zacyzna moze normalnie zarabiac wiec bierze kredyt na 25 lat
sa wyjatki ale taki jest standard
Przede wszystki Indie nie uniknely kryzysu. Wzrost PKB zmniejszyl sie z 9,2% do 4%, co przy przyroscie naturalnym ponad 2,2% rocznie jest kleska.
Na pewno w Indiach rodzina stanowi wazny czynnik pozwalajacy rozwinac biznes – od rodziny pochodza pieniadze na inwestycje, rodzina organizuje lancuch dostaw i zbytu, czesto rodzina, to pierwsi pracownicy. Dzieki temu fortuny mozna tworzyc i utrzymywac przez wiele pokolen.Kto dzis pamieta fortuny amerykanskie z pierwszej polowy XIX w. A tak stara jest fortuna rodziny Tata.
Ale Indie to kraj niesamowitych kontrastow. Oazy bogactwa i przerazajaca nedza, supernowoczesne firmy i labolatoria i analfabetyzm.
Tej biedy niestety jest zbyt duzo. Miszkam w tym kraju od 5 lat. Prowadze firme http://www.vanlalluti.com i moge tylko powiedziec, ze nie latwo jest komus, kto nie jest na topie listy plac wielkiej firmy. Dla porownania z Polska stewardesa dobrej linii lotniczej mieszka w dzielnicy o zdecydowanie niskim standardize, jakich pewnie nawet nie ma w Polsce, a klasa srednia w Bombaju mieszka w slumsach, poniewaz tak wysokie sa czynsze. Inna kwestia, ze z wolnym rynkiem Indie niewiele maja wspolnego.
Pozostaje z powazaniem,
Wlodzimierz Madziar
Przede wszystki Indie nie uniknely kryzysu. Wzrost PKB zmniejszyl sie z 9,2% do 4%, co przy przyroscie naturalnym ponad 2,2% rocznie jest kleska.
Na pewno w Indiach rodzina stanowi wazny czynnik pozwalajacy rozwinac biznes – od rodziny pochodza pieniadze na inwestycje, rodzina organizuje lancuch dostaw i zbytu, czesto rodzina, to pierwsi pracownicy. Dzieki temu fortuny mozna tworzyc i utrzymywac przez wiele pokolen. Kto dzis pamieta fortuny amerykanskie z pierwszej polowy XIX w. A tak stara jest fortuna rodziny Tata.
Ale Indie to kraj niesamowitych kontrastow. Oazy bogactwa i przerazajaca nedza, supernowoczesne firmy i labolatoria i analfabetyzm.
Tej biedy niestety jest zbyt duzo. Miszkam w tym kraju od 5 lat. Prowadze firme http://www.vanlalluti.com i moge tylko powiedziec, ze nie latwo jest komus, kto nie jest na topie listy plac wielkiej firmy. Dla porownania z Polska stewardesa dobrej linii lotniczej mieszka w dzielnicy o zdecydowanie niskim standardize, jakich pewnie nawet nie ma w Polsce, a klasa srednia w Bombaju mieszka w slumsach, poniewaz tak wysokie sa czynsze. Inna kwestia, ze z wolnym rynkiem Indie niewiele maja wspolnego.
Gdybym był złośliwy obniżył bym sobie jeszcze bardziej oporcentowanie i dorzucił większą prowizję ale nie jest ze mnie taki zły kredyt jak go malują
Louis Vuitton M56382 on sale
Louis Vuitton, has been the fashion pioneer for many years. Owning Louis Vuitton bags, is always the happy thing of many fashionable girls and ladies, even gentle men.
Here, we recommend you one of Louis Vuitton handbags– M56382, which is a classic monogram canvas bag. These Louis Vuitton replica bags are comfortable and elegant, which are made of monogram canvas, trimmed with natural cowhide. It has exquisite decoration and deft design, which make these Louis Vuitton handbags special and attractive.
Now, a good news for you. This charming Louis Vuitton bag is on sale, which is 8% off, decreasing from $225 to $208. It‘s really worthy of buying such a favorable bag with higher quality and lower price.
Besides this bag, there are many other items for your selection, such as Louis vuitton purses,Louis vuitton wallets, channel bags and Gucci bags. You may wonder why these top brand bags are discounting, and what about their quality. It is unnecessary to worry. Our items, such as Replica Chanel Handbags, Louis Vuitton Replica Wallets and replica Gucci bags are almost the same as the original one, which are of superb quality and reliable services.
We believe that you would like to buy again from our e-shop if you have bought one!
One time I accidentally saw a website selling bags on the website. Looked into. Bag is very beautiful, and the price is very cheap. Now for everyone to share. Website is http://www.hotesthandbags.com.
I usually write a blog, I really admire your content. The article does peak my interest. I want you to bookmark the site and save the information for the brand new inspection.
16. After read blog topic’s related post now I feel my research is almost completed. happy to see that.Thanks to share this brilliant matter.
18. Do you have any problem with your iphone than this site is for you.
Set your own life time more simple get the credit loans and all you require.
Favorite team and player through putting cheap nfl jerseys in the different jerseys. Nfl jerseys are always the good choice for presents. Whether you are sitting and watching the games among the excellent teams in the front of the Live TV or you are just watching them of the DVD player merely, you just have the need to wear a set of your favorite team and players; that will be so stylish and even though yourself also immersed!I had a bad mood today .In fact when I bought a cheap nfl jersey from the nfl jersey wholesale I was happy.However when I took them to wash I found that they fade which made me feel innocence.If so they can protect girls with a strong power ,a guy in a nfl jersey who looks very sunny .But the guy you should be smart to make the girl happy.We refuse to sale low quality cheap authentic jerseys.Just come and have a look you may find a excellence club from others ,looking forward to your joining!
That is really very great thing to know about that.I was thinking about this topic before some days.
If my future has you in it, I’m not afraid of anything. ❤
Thank you very much, thanks for your nice share.nice well
HZLDYBX9ZYTMYUNLOZ
the concept of ugg boots
The mulberry handbags is a cute,compact and versatile wallet that can be popped into any size bag.
haha..natawa naman ako nag dodota ka pa nun hehe..
kami nun nag aakyat na ng gamit sa taas kasi ang bilis talaga nung tubig kamusta naman ang marikina di ba ehhe..
tagal mo din di nag update ah ehhe..
Wham bam thank you, ma’am, my questinos are answered!
pgkh6o eesrdtznbxhb
aWUMhL nndwltmbxchn
I concur with your conclusions and will eagerly look forward to your future updates. The usefulness and significance is overwhelming and has been invaluable to me!
I’ve recently started a web site, the information you offer on this website has helped me greatly. Thank you for all of your time & work.
http://www.beatsheadphones-australia.com/
This article is well written ,give a person very deep impression, I really have no language to describe it, I hope the authors make persistent efforts, come on!.!!!!!!!!!!!!
This article is well written ,give a person very deep impression, I really have no language to describe it, I hope the authors make persistent efforts, come !!!!!!!!!!!on!.
Many people like to go to Coach Factory Online, Some people like to designers and shiny metal or leather coach shoulder bags. However, the majority of women choose to safe the neuter color coach shoulder bags.At Coach Factory, You can purchase the collections of handbags with the various many years to chase the changing style.
Today, following half a century, mentor leather-bases Coach Factory Outlet continues to be the delicate craft of leather-based master is accountable for,You can find all kinds of coach bags whatever you chose which one in coach factory outlet online will never be out of fashion. Not only they have many nice and design styles, but also made from the finest leather and fabric.Fun shapes in top-quality fabrics and premimum leathers convey their singular styles. Buy coach bags with free shipping at Coach Factory Online.
Look at this golden Coach bag in the? coach factory outlet online.Those new bags with classic and fashionable design are more and more popular now!If you do not know design can be the most fashionable this fall, consider a glance on Coach Factory Outlet! This summer, you have a wide range of options, because there are numerous designs, you can find from.You will easily notice the unfold zippers of this coach factory outlet store. That is the decoration. There are some inside pockets for you as well. They are easy to match your clothes and to carry.
Everyone believes the fact that christian louboutin uk can be well-known simply because of its high quality and the lovely pattern.There are different kinds of crossbody bags within marketplace nowadays. Even so it is not possible to beat the timeless design jointly with traditional elegance of the Bags at the christian louboutin.All the christianitems at the christian louboutin sale can satisfy you needs. What you need to do is to visit it immediately,and get the products that you long for back to your home.The christian louboutin sale uk online offers lots of stylish goods which are on discounts now. It usually makes advertisements on TV, Broadcasts, magazines, newspapers and so on.
Our shop is where you are looking for, we offer high quality UGG Classic tall boots with the lowest price.
obowiazkowa) a reszte z tych pieniedzy czyli 965 zł moze pożyczyc kowalskiemu , pomimo ze tobie sie wydaje ze masz te 1000 zł – sytuacja jest nastepujaca ty masz 1000 zł i kowalski ma 965 zł (rezerwa tylko 35 zł) tak działaja
Don’t you acknowledge that it is high time to receive the mortgage loans, which can realize your dreams.