Blog Janusza Korwin-Mikke

Gospodarka nie dla idiotów

Archiwum: październik 2008

2008-10-01 13:34

Źródła

Zacznijmy od zaszłości. P. Marek Borowski zaatakował, jak przystało na Czerwonego, ideę prywatyzacji Służby Zdrowia:
http://borowski.blog.onet.pl/ 10-V-2008

Najpierw zgłosił tam kilka słusznych uwag formalnych pod adresem projektu PO prywatyzacji szpitali – a potem przeszedł ad rem:
(…) Po trzecie, prywatyzacja wszystkich szpitali niesie poważne zagrożenia:

A. skoro szpital ma być nastawiony na zysk, to będzie zamykał te oddziały czy przychodnie, które będą przynosiły straty.

B. jeśli właściciel uzna, że w ogóle mu się to nie opłaca, sprzeda lub zmieni przeznaczenie nieruchomości szpitalnych.

C. szpitale prywatne będą kierować pacjentów “droższych” do szpitali publicznych, które będą obowiązane ich przyjąć. W efekcie szpitale publiczne znajdą się w gorszej sytuacji.

Każdy z tych trzech punktów to przerażający nonsens!
Zacznijmy od A. Przecież o to właśnie chodzi! Jeśli szpital w Zakopanem ma nierentowny oddział diabetyczny, a szpital w Bochni nierentowny oddział ortopedii (ze specjalizacją: składanie połamanych nóg) – to powinny jak najprędzej zostać zamknięte. Jeśli coś jest nieopłacalne – to znaczy, że jest niepotrzebne. I tyle. Oznacza to po prostu, że ludzie chcą swoje pieniądze przeznaczać na coś innego. Jak rozumiem p.Borowskiemu chodzi o to, że jakaś kategoria chorych zostanie bez pomocy lekarskiej… Spokojnie, panie Marku: jedno z Praw Kapitalizmu brzmi, że jak jest potrzeba, to zawsze znajdzie się ohydny kapitalista gotów ją zaspokoić…

Teraz B. Oczywiście, że tak! Technika lekarska poczyniła przez 100 lat pewne postępy, potrzebna jest inna aparatura – i podejrzewam, że 3/4 100-letnich szpitali zostanie zamknięte i przerobione na np. hotele. Ponieważ już w tej chwili ludziom opłaca się budować nowe prywatne szpitale, to na ich miejsce wybudują szpitale takie, jakie są DZIŚ potrzebne. Przypominam, że zniknie im nieuczciwa konkurencja „bezpłatnych” szpitali reżymowych.

A punkt C to już kompletne przeoczenie: skoro p.Borowski przyjął założenie, że wszystkie szpitale zostaną sprywatyzowane, to do publicznych ani nikt nikogo nie będzie kierował, ani nie „znajdą się w gorszej sytuacji.” - bo ich po prostu nie będzie.

P.Marek Borowski nie potrafi wyobrazić sobie kraju bez publicznych szpitali. Otóż kraju bez kobiet publicznych istotnie nie ma; natomiast bez publicznych szpitali ludzkość żyła parę tysięcy lat – i nawet przyrost naturalny bywał wtedy wyższy…
ŚP.prof Fryderyk von Hayek – liberał pierwszej wody ( i laureat Nobla z ekonomii) napisał kiedyś, że „Nic tak nie wścieka ludzi, jak wykazanie im prawdziwego źródła ich poglądów”. Otóż federastów (zwolenników zfederowania Europy) najbardziej dziś wścieka, gdy się im wykazuje, że 85% czy 90% ich pomysłów (w tym praktycznie wszystkie pomysły ekonomiczne – jeśli tak można powiedzieć…) pochodzi z programu Narodowo Socjalistycznej Partii Robotniczej Niemiec – partii Adolfa Hitlera.
Piszę „jeśli tak można powiedzieć” - bo „ekonomia socjalistyczna” (ulubiony przedmiot ludzi z obozu p.Borowskiego) jest w takim samym sensie „ekonomią” jak „nauka o wyrąbywaniu lasu” jest „botaniką”. Ekonomia uczy o tym, jak działa gospodarka i jak postępują ludzie – a „ekonomia socjalistyczna” jest nauką, jak zmusić ludzi by postępowali w gospodarce tak, jak ONI chcą (niezależnie od tego, czy daje to zysk, czy nie…).
Oczywiście idee hitlerowskie w dzisiejszej Wspólnocie Europejskiej nie ograniczają się tylko do gospodarki (np. walka z paleniem papierosów to też pomysł Adolfa Hitlera!) - ale tu będę pisał wyłącznie o sprawach gospodarczych. Opieram się zresztą na zwięzłym kompendium wybitnego publicysty, p.Łukasza Adamskiego, który zadał sobie trud i podsumował je na stronie:
http://www.prawy.pl/?dz=felietony&subdz=&id=27673
Cytuję: Koncepcja wspólnoty gospodarczej pojawiała się w nazistowskiej retoryce niezwykle często. W 1942 r. na konferencji Berlińskiej Unii Przedsiębiorców i Przemysłowców ekonomiści opracowali wiele referatów o zadziwiająco współczesnych tezach: „Rozwój w kierunku europejskiej wspólnoty gospodarczej”, „Europejskie rolnictwo”, „Sprawy europejskiej waluty”. Jak pisze John Laughland w książce „Zatrute źródła Unii Europejskiej”: „Dziwne, że nawet w skądinąd szczegółowej powojennej dokumentacji nazistowskiej europropagandy o konferencji w tej sprawie nigdy nie wspomniano. Jest to zastanawiające nie tylko z uwagi na wysoki szczebel konferencji, ale również dlatego, że referaty ukazały się dwukrotnie w wydaniu książkowym. Być może stało się tak po prostu z powodu zbyt wyraźnych analogii”.

W szczególności oczkiem w głowie teoretyków hitleryzmu była wspólna waluta. Najważniejsze jednak, by nie była to waluta złota – która uniemożliwiała socjalistom (narodowym – czy nie-narodowym) dodrukowywanie pieniądza (tak, jak w obecnym kryzysie zrobic to chce to rząd… Stanów Zjednoczonych). Tu prywatna rada: jak ktoś trzyma oszczędności w dolarach, to niech raczej przejdzie na chińskie yüany…

„Nazistowscy ekonomiści chcieli za wszelką cenę zniszczyć prawo właścicieli banknotu do wymiany go na złoto. Jak pisze John Laughland: „Systemy totalitarne wszelkiej maści przedkładały centralnie sterowaną gospodarkę nad umożliwieniem ludziom i przedsiębiorcom prowadzenia wolnego handlu z towarowym środkiem płatniczym nie kontrolowanym przez żadne państwo. [...] Warner Daitz pisał, że w przyszłości złoto nie będzie odgrywało żadnej roli jako podstawa europejskich walut, ponieważ waluta nie zależy od tego, w czym ma pokrycie, ale bardziej od wartości, jakie nadaje jej państwo”. Niemcy proponowali, aby to nie kapitał, a praca była pokryciem pieniądza. Jednym z najsłynniejszych zwolenników nazistowskiej teorii monetarnej był Francis Delaisi, który już w 1925 roku nawoływał do europejskiej integracji.”

Jak widać większość hitlerowskich pomysłów jest już wprowadzona w życie. Stoimy więc przed wyborem: albo powiedzieć, że hitlerowcy byli wspaniałymi ekonomistami, których trzeba naśladować – albo uznać, że gospodarka WE, a nawet USA jest do chrzanu. Konfrontacja z gospodarkami azjatyckimi, a także obecny kryzys w USA, dają jasną odpowiedź na to pytanie.

Janusz Korwin-Mikke
jkmjanusz@o2.pl