Blog Janusza Korwin-Mikke

Gospodarka nie dla idiotów

Archiwum: lipiec 2008

2008-07-01 11:20

EURO 2012

Nie chce mi się szperać - tym bardziej, że język niemiecki znam w stopniu pozwalającym zrozumieć raczej uprzejme, typowe dla Niemców. słowa: “Hände hoch!”, niż skomplikowane wywody. Nie chce mi się szperać po austriackich i szwajcarskich gazetach sprzed dwóch-trzech-czterech lat - gdzie niewątpliwie znalazłbym argumenty, jakie to zyski przyniesie Euro 2008. Dziś przeglądam “Rzeczpospolitą: i czytam wprawdzie, że Wiedeń w jeden dzień (finału ME) zarobił €100 mln (czyli: w sumie gdzieś zarobiono 700 mln…) (p.Michał Kołodziejczyk) ale dalej: “… turystów japońskich, których najwyraźniej smuciło, że w Austrii rozgrywane są mistrzostwa Europy. Fan zona zorganizowana została w samym centrum miasta i uniemożliwiała zrobienie ładnego zdjęcia Hofburga. Zajmująca 100 tys m2 strefa, przez którą według oficjalnych danych przewinęło się już milion osób, nie przyniosła spodziewanych dochodów”. Otóż: kto był w Wiedniu w sezonie ten wie, że milion osób w centrum przez dwa tygodnie - to słaby wynik. Warto policzyć, ile wydaliby tam dodatkowi turyści japońscy (i inni) - którzy nie przyjechali, bo wiedzieli, że będzie Euro.

Teraz p.Paweł Wilkanowicz: (pt.:”U nas za cztery lata”) “Austriacy i Szwajcarzy (…) drogi już mieli, stadiony w większości wymagały tylko przebudowy, pozostało zawiesić drogowskazy z logo mistrzostw i można było zaczynać. Nie dla nich rozrzutność Portugalczyków, którzy budowali stadiony ponad potrzeby”. I znów dodaję: … rozrzutność Polaków, którzy nie tylko startują z gorszego poziomu, niż Portugalia, ale jeszcze i marnotrawstwo mamy większe, a pazerność urzędników i polityków, którzy będą chcieli się nakraść (bo druga taka okazji im się nie trafi!) dwa razy większa, niż w Portugalii.

W sumie liczę, że dołożymy do ME2012 ok. 8 mld zł. Na co nas, oczywiście stać - tylko po co oszukiwać ludzi? Jak już wytknąłem byłem w “AnGORZE” dziennikarze zapluwają się, by przekonać ludzi, że na ME się zarabia. Np. p.Beata Krowicka, (”DZIENNIK”), omawiając wyniki Mistrzostw Świata 2006 w Niemczech twierdzi, że “Mistrzostwa minęły, hotele wciąż pełne” - przekonując, że “Niemcy zyskały na sportowej imprezie”.

Przyjrzenie się podanym cyfrom rozwiewa jednak złudzenia. Podaje Ona np., że cena średniego pokoju w hotelu od 2005 zdrożała ze 105€ na 116€ (mnie to nie cieszy: nie jestem hotelarzem…). Nie dodaje wszakże, że nastąpiło to dlatego, że bardzo wzrosły podatki; dla hotelu, netto, wpływ z pokoju spadł… Ta podwyżka nie ma z MŚw. nic wspólnego!
Kapitalna jest informacja: “Średnie obłożenie [hoteli] jest obecnie wyższe nawet niż w roku [MŚw] i wynosi 67,5% wobec 66,6% w 2006 roku”. Gdyby p.Krowicka zamiast przepisywać bzdury chwilę pomyślała, zdałaby sobie sprawę, że to właśnie dowodzi, że obecny wzrost nie ma nic wspólnego z MŚw. To znaczy: ma, ale odwrotnie! Turyści rozumują: “Uff, w tym roku nie ma żadnych mistrzostw - można bezpiecznie przyjechać do Niemiec”.

Gwoździem tekstu jest informacja: “w całym kraju nadal rosną przychody ze sprzedaży żywności i napojów”. Czyli: albo wzrosły ceny, albo Szwaby dziś żrą i piją więcej, bo przed rokiem były MŚw.!!?!

Z kolei businessman.pl dał tekst: “Czy już po zawodach?”, upstrzony na honorowym miejscu, po prawej u góry, inseratem “Ile zarabia się na Euro?” - z którego dowiadujecie się Państwo, że “Całkowite wpływy z turnieju Euro 2004 w Portugalii wyniosły blisko 800 mln €uro i były trzykrotnie wyższe…” itd. A na następnej, po lewej u dołu, był inserat : “Ostatni gospodarz finałów, Portugalia, wydal na organizację ponad 1 mld €uro”. W tekście informacyjki w stylu: “Potrzeby są ogromne. Tylko na budowę nowych, wielkich stadionów w Warszawie, Wrocławiu i Gdańsku oraz modernizację obiektów w Krakowie, Chorzowie i Poznaniu będziemy musieli wyłożyć blisko 0,9 mld €uro” (ponad 3 mld zł). Przypominam, że w od stycznia tego roku “koszt” budowy tzw. Stadionu Narodowego w Warszawie rósł: 300 mln - 600 mln - 1 mld - a obecnie mówi się o 2 mld zł. W inseracie straszą: “Nie wykluczone, że łączna suma wydatków sięgnie 100 mld €”.

By rozkraść te pieniądze szykowana jest instytucja pn. “partnerstwo publiczno-prywatne”. Jak wiadomo największe afery są na styku publicznego z prywatnym - a tu się świadomie taki styk organizuje. Nie miejmy złudzeń, o co tu chodzi. W Londynie po wprowadzeniu takiego “partnerstwa” koszt budowy stadionu olimpijskiego poszedł w górę 7.mio (siedmio!) - krotnie - i spece od tego “partnerstwa” przyjeżdżają już do Polski, by instruować “naszych”, jak się to robi. Powstał nawet Instytut Partnerstwa Publiczno-Prywatnego!!
Ludzie jakoś łatwo zapominają, że ME 2004 były głównym powodem, dla którego Czechy i Morawy prześcignęły Portugalię w dochodzie narodowym per capita!

Nie piszę tego po to, by namawiać do cieszenia się, że być może odbiorą nam ME’12. Nie: część pieniędzy już wydano - i zostałyby one wtedy całkiem zmarnowane… Polska jest krajem znacznie większym i bogatszym od Portugalii (mówię o bogactwie prawdziwym - a nie tym znanym fiskusowi i statystykom!) więc przetrwalibyśmy te ME bez większego uszczerbku.
Ja tylko nie chcę budzenia nadziei. Wiadomo, że pismacy wynajęci przez aferzystów chcących się na ME wzbogacić, będą Państwa okłamywać ukazując miraże zysków większych niż w Iraku… Ja proszę tylko by naiwni pismacy zastanowili się chwilkę, zanim taką bzdurę powtórzą.

Janusz Korwin-Mikke
jkmjanusz@o2.pl