Blog Janusza Korwin-Mikke

Gospodarka nie dla idiotów

Archiwum: marzec 2008

2008-03-28 9:47

Marnotrawstwo

Gospodarka cywilizacji Białego człowieka jest w takim samym stanie, jak cała cywilizacja: w stanie upadku. Uczeni i technicy wprowadzają nowe, wspaniałe wynalazki - a politycy robią, co mogą, by przerobić je na g***o.
Lat temu 40 pracowałem ponad rok w Instytucie Transportu Samochodowego, z czego została mi dobra znajomość niektórych zagadnień. Otóż pamiętam szok, jaki przeżyłem parę lat temu, gdy powiedziano mi, że lewy i prawy zamek w drzwiach samochodu zrobione są dokładnie tak samo!
Pół wieku temu ideałem konstruktora była “bryczka Vanderwelda” - tak zmajstrowana, że jeździła, jeździła - a potem rozsypywało się wszystko równo: koła, karoseria, uprząż, a nawet dyszel. Jest bowiem nonsensem robić siedzenia, które w momencie rozpadu bryczki mogą jeszcze służyć przez pół roku: nikt tej staroci nie weźmie - a przecież można by na nich jeszcze siedzieć…
Dlatego w normalnym samochodzie zamki lewe (od strony kierowcy; w Anglii prawe, oczywiście), używane bardzo często, robi się z trwalszego materiału - a zamki od strony pasażera, używane znacznie rzadziej, z materiałów gorszych - by oba zniszczyły się w miarę równo.
Dziś? Kogo to obchodzi? Niech się marnuje… A to, że samochód jest przez to droższy? E, jesteśmy bogaci! Przynajmniej: właściciele aut są. Co im tam te 3 złote…
Tyle, że: tu trzy złote, tam pięć złotych, tu obowiązkowa apteczka, tam kamizelka odblaskowa…
Podobnie z domem. Byłem zaszokowany tym, że grubość ścian parteru jest taka sama, jak na np. siódmym piętrze! Przecież ściana na parterze dźwiga obciążenie 20 razy większe, niż ta na 7.mym piętrze! Robić je z tego samego materiału, tej samej grubości? Nonsens.
Ale tak się właśnie robi! Nikt nie dba o oszczędność. Mamy nadmiar surowców, nadmiar pieniędzy - więc: hulaj dusza! Można marnować, marnować je i marnować.
To samo dotyczy - co ciekawe - komputerów. Wydawałoby się, że komputery, jako że powstały bez jakiejkolwiek właściwie kontroli urzędników, a produkowane były wyłącznie przez firmy prywatne (w Polsce jakaś państwowa chciała zrobić komputery - firma bodaj “Odra” - ale jakoś nie wyszło…) - powinny być robione bardzo oszczędnie…
…otóż co niesłychanie ciekawe: NIE SĄ!
Pierwszy mini-komputer p.Sinclaira miał pojemność 24 kB (kilo bitów!!). O dziwo: dawało się na tej zabawce pracować - i nawet bawić w proste, ale trudne i ciekawe gry. Dzisiejsze komputery mają pamięci dziesiątki milionów razy (!!!) pojemniejsze - ale wykorzystuje się z tego nie więcej niż kilkanaście procent.
To znaczy: owszem, wykorzystuje się - w tym sensie, że programy komputerowe robi się nie dbając o oszczędność miejsca; po co - skoro jest go tak wiele? W efekcie program operacyjny, który mógłby zając kilka megabitów zajmuje czasem i gigabit!
Gdyby chcieć to zaoszczędzić, trzeba by spędzić rok na inteligentnym dopasowywaniu wszystkiego, by to oszczędnie do siebie pasowało…
…a przez ten czas konkurencja wypuściłaby taki sam program; może i nieoszczędny - ale działający!
Wiec nie ma co oszczędzać: jest miejsce - to się je zajmuje! Zabraknie miejsca? E, tam: to inżynierowie wymyślą pamięci terabitowe!
Na tym przykładzie widzimy, że jest to jedno z nielicznych zjawisk, gdzie winowajcą nie jest socjalizm i etatyzm. Po prostu: jak czegoś jest za dużo - to się to marnuje - i koniec!
Ludzkość - a przynajmniej cywilizacja Białego Człowieka - po raz pierwszy żyje w sytuacji nieznanej do tej pory: mamy wszystkiego ZA DUŻO. Toteż i ekonomia, polegająca na oszczędzaniu przecież, została zastąpiona przez anty-ekonomię: jak możliwie najwięcej wydać i zmarnować, by ludzie “mieli pracę”.
Cóż: w ustroju niewolniczym wszyscy (niewolnicy, oczywiście) mieli i pracę, i mieszkanie, i wyżywienie, a nawet odzienie - zapewnione. Tylko: czy jest to rzeczywiście ideał ustroju?
Janusz Korwin-Mikke
janusz@korwin-mikke.pl


2008-03-03 14:16

Trochę statystyki….

Zawsze takie Rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie” – zauważył słusznie śp.Stanisław Staszic – tak nawiasem: nieprawdopodobny wręcz anty-semita (o czym nieformalna cenzura nie pozwala wspominać…) Otóż ludzie mówią, że Mojżesz prowadził Żydów przez Synaj nie cztery dni, lecz 40 miesięcy (nie lat! To błędne tłumaczenie; Abraham też nie żył 900 lat…), by zapomnieli o nawykach wyrobionych w niewoli egipskiej. Machnąwszy więc ręką na poglądy Polaków pokolenia wychowanego we najgłupszym modelu feudalizmu, jakim jest „socjalizm”, popatrzmy jaka będzie Polska w przyszłości? Co myślą przyszli ekonomiści?
PP.Michał Borys i Jacek Mickiewicz zadali sobie trud i w miesięczniku „MAGIEL” przedstawili poglądy studentów wiodącej polskiej uczelni ekonomicznej, czyli SGH (d.SGPiS). Wyniki są cokolwiek szokujące.
Przede wszystkim: tylko 29% studentów „bardzo interesuje się ekonomią”; 56% interesuje się „średnio”, 12% „słabo”, a 3% „w ogóle”. Biorąc pod uwagę, że w takich ankietach się kłamie, widzimy, że ¾ studentów jest na tej uczelni zupełnie niepotrzebnie (na innych uczelniach jest jeszcze gorzej!!). Polska byłaby o wiele zamożniejsza, gdyby zamiast isć na studia w wieku lat 17.tu otworzyli własne firmy lub poszli do roboty. Ale cóż: „bezpłatne” studia kuszą: 5 lat beztroski…
Szczególnym problemem są kobiety. Wiadomo, że 90% kobiet idzie na studia po to, by znaleźć męża. Zamiast wieku lat 17 pójść na Bal Debiutantek i szukać męża na zabawach, szukają ich po łóżkach w akademikach. Po studiach są w zasadzie już za stare – ale, co gorsze: wychodzą za równolatków, którzy za 20 lat je (ku ich zdumieniu) porzucą. Jest to dramat.
Wracamy do studentów: 52% określa się jako liberałowie (głosują zapewne na PO – choć część na UPR, na PD, a nawet na SLD), 7% to libertarianie (głosują na UPR, część na PO), 20% to „centryści”, 10% „nie wie”, reszta to Czerwoni. A teraz patrzymy na konkrety.
79% uważa, że państwo powinno aktywnie walczyć z bezrobociem!!! Jest to, oczywiście, postulat skrajnie anty-liberalne – ale, co najdowcipniejsze, w Polsce nie ma żadnego bezrobocia: brak rąk do pracy!! Jeśli do 11% Czerwonych doliczymy 10% tych, co nie wiedzą, jakie mają poglądy polityczne, i odejmiemy to od 79%, to wychodzi, że 58% studentów SGH nie ma pojęcia o gospodarce i polityce. Co zgadza się z moją oceną o ich pobycie na SGH.
Co zupełnie szokujące: za „aktywną rolą w walce z bezrobociem” opowiedziało się 43% tych, którzy określają się jako „libertarianie”!!!!To pokazuje dodatkowo, jaki niszczący wpływ ma propaganda (zwłaszcza telewizyjna) gdzie „walka z bezrobociem” jest nieodmiennie przedstawiana jako coś dobrego. Nic dziwnego, że po takim praniu mózgów…
Ciekawe, że za prywatyzacją tego zdychającego potworka socjalizmu czyli: „służby zdrowia”, opowiada się 81% respondentów - czyli wszyscy poza Czerwoną Hołotą. Ale np. „bon edukacyjny” – czyli połowę prywatyzacji oświaty – popiera tylko 58%!!! Już tylko 51% popiera postulat, by państwo nie zajmowało się pomocą dla najuboższych (w porównaniu ze średnią w społeczeństwie, to i tak nieźle…). Aż 78% uważa, że państwo nie powinno poprzez inflację „stymulować wzrostu gospodarczego”, ale tylko 74% twierdzi, że budżet powinien być zrównoważony.
I wreszcie uwaga: tylko 37% uważa, że państwo nie powinno wpływać na na podaż pieniądza. ..
Jest to potwierdzenie starej tezy: ekonomiści są liberałami – ale świetnie wiedzą, że gdyby państwo nie wtrącało się do gospodarki, to rządowych posad dla ekonomistów byłoby może ze trzy… Więc „Wolny rynek – wolnym rynkiem, ale ktoś powinien nim sterować”. Ten „ktoś” to My, Ekonomiści…
ONI, oczywiście, na posady państwowe brać będą tych, co uważają, że budżet nie powinien być zrównoważony. Wystarczy ich z naddatkiem. Będą jak BMW: mierni, mierni – ale wierni…
Bo ta posada…

Janusz Korwin-Mikke
janusz@korwin-mikke.pl