Marnotrawstwo
Gospodarka cywilizacji Białego człowieka jest w takim samym stanie, jak cała cywilizacja: w stanie upadku. Uczeni i technicy wprowadzają nowe, wspaniałe wynalazki - a politycy robią, co mogą, by przerobić je na g***o.
Lat temu 40 pracowałem ponad rok w Instytucie Transportu Samochodowego, z czego została mi dobra znajomość niektórych zagadnień. Otóż pamiętam szok, jaki przeżyłem parę lat temu, gdy powiedziano mi, że lewy i prawy zamek w drzwiach samochodu zrobione są dokładnie tak samo!
Pół wieku temu ideałem konstruktora była “bryczka Vanderwelda” - tak zmajstrowana, że jeździła, jeździła - a potem rozsypywało się wszystko równo: koła, karoseria, uprząż, a nawet dyszel. Jest bowiem nonsensem robić siedzenia, które w momencie rozpadu bryczki mogą jeszcze służyć przez pół roku: nikt tej staroci nie weźmie - a przecież można by na nich jeszcze siedzieć…
Dlatego w normalnym samochodzie zamki lewe (od strony kierowcy; w Anglii prawe, oczywiście), używane bardzo często, robi się z trwalszego materiału - a zamki od strony pasażera, używane znacznie rzadziej, z materiałów gorszych - by oba zniszczyły się w miarę równo.
Dziś? Kogo to obchodzi? Niech się marnuje… A to, że samochód jest przez to droższy? E, jesteśmy bogaci! Przynajmniej: właściciele aut są. Co im tam te 3 złote…
Tyle, że: tu trzy złote, tam pięć złotych, tu obowiązkowa apteczka, tam kamizelka odblaskowa…
Podobnie z domem. Byłem zaszokowany tym, że grubość ścian parteru jest taka sama, jak na np. siódmym piętrze! Przecież ściana na parterze dźwiga obciążenie 20 razy większe, niż ta na 7.mym piętrze! Robić je z tego samego materiału, tej samej grubości? Nonsens.
Ale tak się właśnie robi! Nikt nie dba o oszczędność. Mamy nadmiar surowców, nadmiar pieniędzy - więc: hulaj dusza! Można marnować, marnować je i marnować.
To samo dotyczy - co ciekawe - komputerów. Wydawałoby się, że komputery, jako że powstały bez jakiejkolwiek właściwie kontroli urzędników, a produkowane były wyłącznie przez firmy prywatne (w Polsce jakaś państwowa chciała zrobić komputery - firma bodaj “Odra” - ale jakoś nie wyszło…) - powinny być robione bardzo oszczędnie…
…otóż co niesłychanie ciekawe: NIE SĄ!
Pierwszy mini-komputer p.Sinclaira miał pojemność 24 kB (kilo bitów!!). O dziwo: dawało się na tej zabawce pracować - i nawet bawić w proste, ale trudne i ciekawe gry. Dzisiejsze komputery mają pamięci dziesiątki milionów razy (!!!) pojemniejsze - ale wykorzystuje się z tego nie więcej niż kilkanaście procent.
To znaczy: owszem, wykorzystuje się - w tym sensie, że programy komputerowe robi się nie dbając o oszczędność miejsca; po co - skoro jest go tak wiele? W efekcie program operacyjny, który mógłby zając kilka megabitów zajmuje czasem i gigabit!
Gdyby chcieć to zaoszczędzić, trzeba by spędzić rok na inteligentnym dopasowywaniu wszystkiego, by to oszczędnie do siebie pasowało…
…a przez ten czas konkurencja wypuściłaby taki sam program; może i nieoszczędny - ale działający!
Wiec nie ma co oszczędzać: jest miejsce - to się je zajmuje! Zabraknie miejsca? E, tam: to inżynierowie wymyślą pamięci terabitowe!
Na tym przykładzie widzimy, że jest to jedno z nielicznych zjawisk, gdzie winowajcą nie jest socjalizm i etatyzm. Po prostu: jak czegoś jest za dużo - to się to marnuje - i koniec!
Ludzkość - a przynajmniej cywilizacja Białego Człowieka - po raz pierwszy żyje w sytuacji nieznanej do tej pory: mamy wszystkiego ZA DUŻO. Toteż i ekonomia, polegająca na oszczędzaniu przecież, została zastąpiona przez anty-ekonomię: jak możliwie najwięcej wydać i zmarnować, by ludzie “mieli pracę”.
Cóż: w ustroju niewolniczym wszyscy (niewolnicy, oczywiście) mieli i pracę, i mieszkanie, i wyżywienie, a nawet odzienie - zapewnione. Tylko: czy jest to rzeczywiście ideał ustroju?
Janusz Korwin-Mikke
janusz@korwin-mikke.pl