Hossa, bessa i kiesa
Po pięciu latach tłustych giełda zareagowała znacznymi spadkami, grożącymi przerodzeniem się w panikę. I przed tą paniką właśnie pragnę wszystkich ostrzedz!
Otóż w zdrowym organizmie gospodarczym giełda nie odgrywa takiej roli, jaką niektórzy publicyści zdają się przypisywać.
Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę, że w każdej transakcji giełdowej, w której Kowalski kupuje akcje od Wiśniewskiego, jeśli jeden traci - to drugi zyskuje. Oczywiście ten pierwszy płacze - ten drugi drugi siedzi cicho, jak mysz pod miotłą - stąd dziennikarze słyszą (i przekazują czytelnikom) tylko powszechny lament.
Po drugie: akcja reprezentuje cząstkę wartości przedsiębiorstwa. Gdyby jednak oceniać firmy wedle ich wartości giełdowej, to prezesi chodziliby łysi - z powodu nieustannej huśtawki: jednego dnia p.Wilus Gates jest bogatszy o 700 milionów dolarów - jutro nie tylko wszystko to stracił, ale i dołożył 200 milionów - a pojutrze znów zyskał… Nie można od tego dostać ataku serca?
Otóż tak naprawdę akcja to nie majątek firmy - tylko to, co inni sadzą o wartości majątku firmy! W dobie d***kracji urządza się głosowania nt. “Czy sądzisz, że jutro p.X otrzyma w Parlamencie Rurytanii votum zaufania?” - ale wynik tego głosowania, przeprowadzonego np. w Poronii, nie ma żadnego wpływu na jutrzejsze głosowanie parlamentarzystów Rurytanii!
Gdyby wartość akcyj jakiejś firmy zaczęła spadać wyraźnie - to jest to sygnał alarmujący: spekulanci zapewne wiedzą coś, o czym (być może) nie wie nawet kierownictwo. Np. to, że w Pernambuco ktoś właśnie uruchomił taką samą, a lepszą i tańszą, produkcję. Gdy jednak spadają walory niemal wszystkich spółek - to świadczy nie o wartości firmy, lecz o ogólnym nastroju spekulantów.
W takim przypadku robimy dalej swoje - a po jakimś czasie akcje wrócą znów do dawnej wartości. Ci, co je w panice sprzedali, poniosą straty - ci, co je przemyślnie kupili (a może to być rodzina naczelnego dyrektora, znającego prawdziwy stan firmy…) uzyskają spory zysk.
Ogólnie bessa ma bardzo ozdrowieńcze działanie na giełdę, a po części i na gospodarkę: z giełdy wylatują spekulanci o słabych nerwach - i bardzo dobrze! Spekulantem nie może być byle kto - jak ktoś nie ma właściwych predyspozycji, nich się lepiej weźmie za np. produkcję butów. Bardzo zyskowna branża - i pewny interes, bo ludzie zawsze coś na nogi wkładać będą…
Bessa jest rynkowi potrzebna tak jak epidemie społeczeństwu. Każda epidemia usuwa z populacji część osobników mniej odpornych lub mniej przezornych - i w ten sposób po epidemii społeczeństwo staje się znacznie zdrowsze. mówienie tego rodzinom ofiar epidemii jest cokolwiek brutalne - ale takie jest życie.
To samo dotyczy tych, co na skutek bessy wylecieli z rynku. Na pewno nie będą mnie kochali za ten wpis. Ja jednak mam okropny zwyczaj mówienia ludziom prawdy w oczy - więc i tym razem nie będę jej ukrywał…
Bessa - to moment prawdy. Kto umie wycofać się na czas; kto umie nabyć akcje, gdy są na samym dnie - ten z okresu panowania niedźwiedzia wyjdzie znacznie bogatszy. Kto nie umie…
… cóż: jest tyle sposobów pomnażania pieniędzy, że warto rozejrzeć się za jakimś innym zajęciem!
Janusz Korwin-Mikke
janusz@korwin-mikke.pl